Hiroszima, wymazane ludobójstwo

Hiroszima, wymazane ludobójstwo

Piszę te słowa 81 lat od zrzucenia przez Stany Zjednoczone na Hiroszimę pierwszej bomby atomowej. O tej samej porze, kiedy miasto zniknęło z powierzchni ziemi, wraz nim ok. 140 tys. mieszkańców, a kolejni mieli umierać przez następne dekady. Kilka dni później podobny śmiertelny los spotkał Nagasaki. Japonia skapitulowała. Wojna światowa  przeszła do historii. Prawda o skali zniszczenia i śmierci była skutecznie, z małymi wyjątkami, kontrolowana przez armię i administrację amerykańską, tuszowana i ukrywana. 85% amerykańskiego społeczeństwa akceptowało i popierało decyzję o użyciu bomby atomowej. Przeciw było 10%. „Chicago Sun” podsumował to zdaniem: „Nie istnieje żadna skala wartości, według której wybuch TNT jest słuszny, a wybuch uranu niesłuszny”.

Zapewne prawda o skutkach (w tym o skali umierania na chorobę popromienną), którą można by wyrazić słowami: „Hiroszima, ciszej nad tą trumną”, pozostawałaby w cieniu, gdyby nie historia powstania i publikacji jednej książki. W maju 1946 r. do Japonii dotarł doświadczony, choć dopiero 32-letni amerykański reporter wojenny John Hersey, wydelegowany przez kierownictwo „New Yorkera”. Hersey, autor bestsellerowych książek reportaży wojennych, ocalały podczas wojny z kilku katastrof lotniczych, w samolocie lecącym do Japonii przypadkowo przeczytał nagrodzoną Pulitzerem powieść „Most Sun Luis Rey” Thortnona Wildera, opisującą z perspektywy kilkorga świadków wielką katastrofę w Peru w XVIII w.

Ten strukturalny pomysł Hersey postanowił wykorzystać do opowiedzenia tego, co wydarzyło się 6 sierpnia 1945 r. w Hiroszimie. Dzięki niezwykłemu instynktowi reporterskiemu i dobrym kontaktom z wojskiem (jego wcześniejsze, nagradzane reportaże były pochwałą

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2026, 33/2026

Kategorie: Felietony, Roman Kurkiewicz