Historii kościuszkowców nie da się zbrukać

Historii kościuszkowców nie da się zbrukać

Płk Eugeniusz Skrzypek,
uczestnik bitwy pod Lenino, walk o wyzwolenie
Warszawy i przełamanie Wału Pomorskiego,
forsowania Odry i szturmu Berlina.

Pokrętnymi drogami chodzi historia. Obóz, w którym formowała się dywizja kościuszkowska, był na wydzielonych terenach Armii Czerwonej, tej armii, która w 1939 r. jako armia wroga zajęła część ówczesnej Polski. Żołnierzami tej dywizji stawali się ludzie, którzy nigdy nie mieli wrócić do ojczyzny, którzy wyrwani z ojcowizn mieli na zawsze, rozproszeni po obcym kraju, tam pozostać.

Byłem jednym z nich. Broń ci żołnierze tułacze otrzymali od armii, która w 1939 r. rozbroiła polskie oddziały, a polscy oficerowie z rozkazu władz zaborczego państwa zostali zamordowani. Teraz najważniejszą sprawą stała się walka z Niemcami, które łamiąc wszelkie porozumienia, postanowiły zbrojnie zająć całą Europę.

Dywizja została skierowana na front po krótkim szkoleniu. Do walki wkroczyła na Smoleńszczyźnie, pod Lenino, 12 października 1943 r. Wdarła się ponad 2 km w niemieckie pozycje. Radzieckie dywizje z prawa i z lewa pozostały w okopach. Oskrzydlone polskie pułki poniosły duże straty. Front na tym odcinku przełamany został ostatecznie w czerwcu 1944 r.

Nie ma jednolitej oceny tej bitwy i chyba długo jeszcze nie będzie. Strategicznego znaczenia nie miała, chociaż i takie bitwy składały się na ostateczne zwycięstwo. Jej znaczenie polega na tym, że tam, pod Lenino, na Wschodzie, rodziła się polska armia, która z wieloma formacjami Polskich Sił Zbrojnych walczącymi z Niemcami na Zachodzie szła, by wygnać okupanta z kraju, by wrócić do wyzwolonej ojczyzny.

Kościuszkowcy, żołnierze 1. Armii Wojska Polskiego, byli jedynymi, którzy wkroczyli do zniewolonego kraju pod własnymi bojowymi sztandarami. Byli jedynymi, którzy o Polskę walczyli z Niemcami na polskiej ziemi. W tym czasie żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie byli od Polski daleko. Nasz kraj wyzwolili spod okupacji niemieckiej polscy żołnierze ze Wschodu wraz z żołnierzami Armii Czerwonej; przyłączyli ziemie zachodnie do macierzy, brali udział w zwycięskim szturmie na Berlin.

Kiedy zwycięzcy debatowali o kształcie powojennej Europy, Polski przy stole rozmów nie było. Krwawe walki o Monte Cassino, Falaise, Arnhem i Bolonię korzyści Polsce nie przyniosły. Polskę odcięto od Zachodu, oddano ją pod wpływy Związku Radzieckiego. Odzyskała niepodległość i została uznana przez wszystkie państwa świata, ale pełnej suwerenności nie odzyskała.

Upowszechnia się tezę, że ze Wschodu przyszło nowe zniewolenie, nowa okupacja. Uczciwość nakazuje mieć sprawiedliwą ocenę przeszłości. Wyobraźmy sobie, że po wyprowadzeniu armii Andersa na Wschodzie nie ma polskich jednostek zbrojnych, że w lipcu 1944 r. Bug przekracza tylko Armia Czerwona, że tylko ta armia wypiera niemieckiego okupanta z Polski i tylko ona w Polsce pozostaje, bo Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie na tymże Zachodzie utknęły.

Jaki wówczas na polskiej ziemi powstaje ustrój, jaka władza, jaki porządek polityczny i społeczny, jaka ojczyzna? Wkrótce na naszych ziemiach znalazłyby się tysiące, a potem miliony Rosjan. Szkoda, że wyzwolenie Polski przyszło ze Wschodu, a nie z Zachodu, bo los naszego kraju, naszego narodu potoczyłby się inaczej. Żałować można, ale na historię obrażać się nie warto.

Mimo że Związek Radziecki narzucił Polsce niemal bolszewicki reżim, to obecność Wojska Polskiego, któremu tam na Wschodzie początek dała 1. Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, zapewniała Polsce niepodległość, umożliwiała powstanie przesłanek dla pokojowej zmiany ustroju. Ta Polska stała się inspiracją do rozwalenia muru berlińskiego i rozpadu Związku Radzieckiego.

Spotykam rodaków, którzy wstydzą się drogi, jaką przeszła dywizja kościuszkowska, wstydzą się zwycięstw 1. i 2. Armii Wojska Polskiego. Nawet o udziale Polaków w zdobyciu Berlina mówią niechętnie. Są to ludzie biedni, kalecy. Historii tej dywizji zbrukać się nie da. Złoto można ubrudzić, usmarować, nawet wdeptać w błoto, ale ono przez wieki pozostanie złotem. W historii Wojska Polskiego, w historii naszego narodu taką grudką złota jest historia 1. Warszawskiej Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki.

Wydanie: 41/2018

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy