Ile akademii w sieci

Ile akademii w sieci

Pięć polskich uczelni w międzynarodowym rankingu dostępności w internecie

Tak bardzo chcemy dobrze wypadać w świecie, że każda tego typu informacja cieszy się u nas niesamowitym wzięciem. A tym razem wiadomość jest nieprzeciętna – aż pięć polskich uczelni znalazło się wśród 500 najlepszych światowych szkół wyższych. O trzy więcej niż w poprzedniej edycji rankingu Webometrics, kiedy to zauważono tylko Uniwersytet Jagielloński i Politechnikę Wrocławską. Ta druga co prawda teraz straciła pozycję, ale dołączyły Uniwersytet Warszawski, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Akademia Górniczo-Hutnicza i Politechnika Warszawska. Problem w tym, że Webometrics to ranking mierzący bardzo nietypowe parametry. Najkrócej mówiąc – Webometrics sprawdza, ile danej uczelni można znaleźć w sieci. Jeśli więc zdarzyłoby się, że jakaś uczelnia w ogóle nie miałaby strony internetowej, nie zostałaby uwzględniona w zestawieniu.

Jesteś w internecie albo nie ma cię wcale

Najbardziej liczącym się parametrem rankingu jest widoczność (visibility). Działa to podobnie jak indeksowanie stron w wyszukiwarkach: wyżej są te, do których w sieci jest więcej odnośników. Im coś jest wartościowsze, tym chętniej zamieszcza się do tego odnośniki. I tym większa jest widoczność.
Problem pierwszy: premię na wstępie dostają ci, których strony są w języku angielskim. Dlatego zapewne pierwsza pięćdziesiątka Webometrics jest zdominowana przez uczelnie anglojęzyczne. Ta przewaga w innych rankingach ogranicza się do pierwszych 20 miejsc.
Problem drugi: odnośniki nie zawsze odsyłają do treści wartościowych, w tym wypadku – wartościowych naukowo.
– Studenci SWPS w ramach ćwiczeń z metod badawczych przygotowali artykuł o prezentach komunijnych, który cieszył się dużą popularnością wśród mediów
– mówi Kamil Sijko z Instytutu Badań Edukacyjnych. – Natomiast trzeba było mocno się napracować, żeby sprzedać mediom olbrzymi projekt dotyczący sytuacji osób niepełnosprawnych w Polsce.
Następnym wskaźnikiem jest wielkość (size). To ona przedstawia, ile podstron znajduje się w domenie danej uczelni. Jeśli uczelnia zmieni cyfrowy adres, może sobie zaszkodzić. Wiele materiałów pozostaje na starej stronie, natomiast ranking bierze pod uwagę nową, aby uniknąć podwajania zasobów. To dotknęło Imperial College w Londynie, który w rankingu Webometrics jest 263., a w innych rankingach – w pierwszej dziesiątce.
Wartościowe pliki (rich files) to kolejny wskaźnik, który wpływa na ocenę końcową. Są to ogólnodostępne dokumenty, które każdy może pobrać ze strony uczelni. Dlatego jeśli sylabusy i artykuły naukowe są dostępne tylko za pośrednictwem zamkniętej platformy edukacyjnej, na której student musi się zalogować – nie zostaną wzięte pod uwagę w rankingu.
Ostatnim parametrem branym pod uwagę jest uczony (scholar). To po prostu liczba artykułów zindeksowanych w Google Scholar, gdzie wyżej trafiają te, które są częściej cytowane.
– W psychologii mówi się o dwóch cechach takich badań – trafności i rzetelności – podkreśla Kamil Sijko. – Ranking na pewno jest rzetelny, bo mierzy bardzo istotne aspekty funkcjonowania uczelni, które nazwałbym skutecznością polityki informacyjnej. Większość uniwersytetów ma w statutach oprócz edukacji wpisane także wychowanie, ale co z tego wynika? Natomiast czy jest on trafny?
Sami twórcy zaznaczają zresztą na stronie rankingu: „Jeśli wydajność sieciowa instytucji jest poniżej oczekiwanej pozycji pod względem akademickiej doskonałości, władze uniwersytetu powinny przemyśleć swoją politykę sieciową, promując wyraźny wzrost ilości i jakości publikacji elektronicznych”.

Inne pięćsetki

Pomiary Webometrics stają się jeszcze mniej miarodajne, jeśli weźmiemy pod uwagę wyniki dla Europy Środkowo-Wschodniej. Zgodnie z nimi politechniki Częstochowska, Białostocka i Rzeszowska są lepsze niż Wrocławska, która nie znalazła się wśród pierwszych 1500 uczelni. Zresztą podobnie jak wrocławski uniwersytet, który jest gorszy niż Warmińsko-Mazurski i białostocki.
Moda na rankingi uczelni powstała stosunkowo niedawno. Trzy najpopularniejsze to chiński ARWU (Academic Ranking of World Universities), QS World University Rankings oraz Times Higher Education World University Rankings. We wszystkich polskie uczelnie zajmują miejsca w trzeciej i czwartej setce. Zazwyczaj tylko dwie – uniwersytety Jagielloński i Warszawski. Rodzimych uczelni technicznych nie ma tam w ogóle.
W rankingu QS Uniwersytet Jagielloński uplasował się na 391. miejscu, spadając z 301. w poprzedniej edycji. Według rankingu UJ jest gorszy niż stanowe uniwersytety w Kentucky i Tennessee.
Bardziej niepokojący od dalekich lokat jest brak postępów w przesuwaniu się w górę. Od 2006 r. UJ i UW praktycznie stoją w miejscu w ARWU. Niektóre rankingi biorą pod uwagę liczbę noblistów i laureatów Medalu Fieldsa (tzw. matematycznego Nobla). Nie trzeba mieć noblistów, aby wspiąć się we wskazanych tu rankingach parę oczek wyżej.

Wydanie: 8/2012

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy