Jak dogodzić nieprzyjaciołom

Jak dogodzić nieprzyjaciołom

Młodzi redaktorzy portalu Netbird.pl poprosili mnie o udział w dyskusji na trochę zaskakująco sformułowany temat „jakiej świadomości historycznej Polaków potrzebują przeciwnicy Polski?”. Odpowiedziałem im mniej więcej następująco: tej kwestii nie należy rozstrzygać za pomocą intuicyjnych domysłów ani teoretycznej spekulacji. Trzeba się oprzeć w miarę możliwości na niespornych, realnych faktach historycznych. Zróbmy krótki przegląd faktów odnoszących się do tego zagadnienia i zastanówmy się, jaka jest ich wymowa.
Nie sięgając daleko w przeszłość, zacznę od powstania listopadowego. Po wojnach napoleońskich na mocy postanowień Kongresu Wiedeńskiego z części ziem polskich zostało utworzone Królestwo Polskie, związane unią personalną z Rosją. Na króla polskiego koronował się w Warszawie car Aleksander I. Taki stan rzeczy nie zadowalał Polaków, ale pamiętali oni, że po trzecim rozbiorze żadnego państwa polskiego nie było, a nadzieje związane z Napoleonem rozwiały się wraz z jego upadkiem. Królestwo Polskie miało mądrze pomyślaną, liberalną konstytucję, Sejm był wybierany, polskie było wojsko, szkolnictwo i administracja. Kwitła poezja, zaczęła rozwijać się nauka. Hierarchia kościelna w pełni uznawała zaistniały porządek, o czym może świadczyć na przykład fakt, że arcybiskup Woronicz, prymas Królestwa, mając zatarg z kręgami liberalnymi, odwołał się do opieki cara Aleksandra. Rządy sprawowała autentyczna elita, mająca za sobą doświadczenie sejmu czteroletniego, wojen napoleońskich, reform oświatowych; najwyższe stanowiska zajmowali tacy ludzie jak Adam Czartoryski, Drucki-Lubecki, Mostowski, Stanisław Kostka Potocki, Stanisław Staszic i inni wybitni patrioci. Pomijając wyjątki, Polska ani przedtem, ani potem nie miała rządów złożonych z ludzi o tak wysokim poziomie intelektualnym i moralnym. Przyszłość zależała od wykorzystania szerokich możliwości, jakie w tych warunkach dawała autonomia.
Młode pokolenie kontestowało jednak establishment, stosując m.in. szantaż patriotyczny wobec sprawujących władzę. Uległo nastrojom romantycznym, zapragnęło przeżyć bohaterską przygodę i wyobrażało sobie, że wywołując powstanie, wywalczy pełną niepodległość. Rezultat powstania listopadowego był następujący: liberalna konstytucja została zniesiona, sejm zlikwidowany, pozostałość po wojsku polskim w liczbie kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy wcielona do armii rosyjskiej. Władze zaborcze zlikwidowały uniwersytety w Warszawie i Wilnie, ten sam los spotkał sławne Liceum Krzemienieckie. Do tego trzeba dodać konfiskatę wielu majątków ziemskich i wiele innych prześladowań. Powstanie ułatwiło Rosji przejęcie pełnej władzy nad Królestwem. Takie były skutki romantycznej wiary w heroiczne wartości, stawiania sobie nieosiągalnych celów i usiłowania osiągnięcia ich za pomocą walki zbrojnej.
Po trzydziestu latach w Rosji nastała odwilż. Cesarz Aleksander II rozpoczął liberalne reformy. Jeden z najwybitniejszych Polaków tamtego czasu margrabia Aleksander Wielopolski uznał, że w tej sytuacji Polacy mogą odzyskać przynajmniej dużą część tego, co stracili w powstaniu listopadowym, i rzeczywiście zaczął odnosić sukcesy. Jednakże w kraju, a w szczególności w Warszawie, trwała tak zwana rewolucja moralna, polegająca na egzaltowanym, religijnie zabarwionym patriotyzmie, stawiająca sobie znowu maksymalne cele polityczne jak niepodległość i rozszerzenie Królestwa na wschód do granic przedrozbiorowych. Powstało „państwo podziemne”, imponująca siatka konspiracyjna przygotowująca powstanie, zdolna do ściągania „podatków” i karania przeciwników politycznych. Margrabia Wielopolski był traktowany jak zdrajca i kilkakrotnie usiłowano go zabić. Powstanie wybuchło, a jego klęska była totalna. Kilkadziesiąt tysięcy zginęło w bitwach, kilkadziesiąt tysięcy wywieziono na Syberię, kilkaset osób powieszono. W Polsce i na Litwie skonfiskowano trzy i pół tysiąca majątków ziemskich, na pozostałe nałożono rujnujące kontrybucje. Nasilenie represji przekroczyło najgorsze obawy. Królestwo Polskie straciło resztki odrębności, „kraj nadwiślański” został poddany systematycznej rusyfikacji. Przywódcy powstania, którzy nie zostali ujęci, jak zwykle uciekli za granicę.
Trzeba dodać, że mimo rosyjskiego panowania na obszarze wschodnich kresów Rzeczypospolitej trwał proces polonizacji i ziemie te, jak świadczy wiele dokumentów, w połowie XIX w. były kulturowo bardziej polskie niż sto lat wcześniej. Wskutek klęski powstania ten proces kończy się nieodwołalnie i następuje upragniony przez Rosję regres polskości.
Okres przygotowań do powstania i samego powstania był największą erupcją ideologii romantyczno-heroistycznej.
Następnym faktem historycznym, który tu trzeba wziąć pod uwagę, jest powstanie warszawskie. Na wiadomość o jego wybuchu Hitler bardzo się uradował, bo ułatwiało mu ono zburzenie Warszawy i zgniecenie centralnego ośrodka polskiej konspiracji. Nie zmartwił się też Stalin, jak wiadomo, było mu bowiem bardzo na rękę, że Armia Krajowa, naturalny pretendent do władzy w Polsce i główna przeszkoda dla ustanowienia rządów komunistycznych, otrzyma śmiertelny cios od Niemców.
Odpowiadając na zadane pytanie, należy ostrożnie mówić o przyszłości, bo nic pewnego o niej się nie wie. Jeśli chodzi o przemiany ustrojowe, jakie nastąpiły w związku z powstaniem „Solidarności”, to należy przypomnieć i mocno podkreślić, że ruch solidarnościowy nie zaczął się ani nie rozwijał pod hasłami ideologii romantyczno-powstańczej, nie był też heroiczny w konkretnych działaniach, przeciwnie, charakteryzował się wielką ostrożnością. Upadek komunizmu nie nastąpił wskutek powstania, a armia radziecka wycofała się z Polski dobrowolnie, niestraszona ani jednym strzałem z polskiej strony. Nietrudno zdać sobie sprawę, że gdyby „Solidarność” wywołała powstanie, skończyłoby się ono tak jak wszystkie poprzednie. Heroiczna interpretacja ruchu solidarnościowego jest czymś wtórnym, zaczęła się przyjmować dopiero wtedy, gdy całkowity upadek komunizmu stał się faktem. Ludzie, którzy żadnych heroicznych czynów nie dokonali, broni w ręku nigdy nie mieli, teraz przybierają pozę bohaterów i głoszą na wszystkie strony, że są kontynuatorami wszystkich powstań, a najbardziej warszawskiego, które było największą klęską w dziejach narodu polskiego.
Z powyższego wywodu wynika następująca odpowiedź na postawione pytanie, „jakiej świadomości historycznej Polaków potrzebują przeciwnicy Polski?”. Takiej, jaką obecnie kultywuje i upowszechnia Muzeum Powstania Warszawskiego.

Wydanie: 9/2010

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy