Jednak winna

Jednak winna

Warszawski sąd obronił przed Dodą autorów Biblii

Ostatni* akt sądowego teatrum w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa: prokurator Agata Kucharska wnosi o uznanie Dody za winną, bo „swą prowokacyjną wypowiedzią wypełniła wszystkie znamiona przestępstwa”. Domaga się kary 10 tys. zł grzywny. Chodzi o określenie autorów Biblii jako „naprutych winem i palących jakieś zioła”.
Obrońca Doroty Rabczewskiej, Sergiusz Doniecki: – Podważanie autorytetu to nie znieważanie, a proces „wkroczył w konstytucyjną zasadę wolności słowa”.
Mecenas dowodzi, że ochroną prawną są objęte przedmioty kultu, w tym przypadku Pismo Święte, ale nie ci, którzy je tworzyli. Przytacza opinię księdza salezjanina powołanego przez sąd jako biegłego, który stwierdził, że wypowiedź oskarżonej mogła godzić w autorytet, ale nie znieważała Biblii.
– W jaki sposób świecki sąd ma zweryfikować, czy osoby spisujące Stary lub Nowy Testament nie działały pod wpływem natchnienia? I czym wywołanego? Nie ma więc pewności, czy moja klientka powiedziała nieprawdę, a więc popełniła grzech – wywodzi z całą powagą adwokat. (– O Boże! – krzyknęła w tym momencie oskarżona).

Sąd skazuje NIEDOLEGLIWIE

W ostatnim słowie Doda jeszcze raz zapewnia, że nie zamierzała urazić czyichkolwiek uczuć religijnych. – Gdybym miała taki pomysł, mogłabym to robić podczas koncertów, gdzie panuję nad publicznością.
Co do zarzutu, że o autorach Biblii powiedziała, że byli „napruci” i „palili jakieś zioła”, to użyła takich słów w pozytywnym ich znaczeniu. – Mając młodych fanów, staram się mówić w tonie wesołym. Na koniec oskarżona wyznaje: – Gdy ktoś mi zadaje pytanie, to na nie odpowiadam, żyję w wolnym kraju. Jestem w jakimś stopniu głosem młodych ludzi i chciałabym, aby oni też nie bali się wyrażać swego zdania.
Sędzia Agnieszka Jarosz w uzasadnieniu wyroku: – Nie sposób przyjąć, aby Dorota Rabczewska – osoba wykształcona, z wysokim ilorazem inteligencji, nie rozumiała znaczenia swoich słów, które przywiodły ją na salę sądową. Nikt nie żąda, by wierzyła w przekaz religijny, ale pośrednio obraziła samą Księgę, którą otacza kult także w judaizmie.
W przekonaniu sądu oskarżona celowo nadała użytym epitetom obraźliwą treść. I nie można się w tej sytuacji powoływać na wolność wypowiedzi, bo kwestionowane słowa wykroczyły poza krytykę, stały się „narzędziem obrazy innych”. Doszło do naruszenia uczuć religijnych osób poszkodowanych (tzn. Ryszarda Nowaka, przewodniczącego Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami, i senatora PiS, Ryszarda Koguta – przyp. HK ) w sposób obiektywny, bo „tak to jest odbierane w kręgu kulturowym, z którego oskarżona się wywodzi”.
Sąd obniżył jednak o połowę kwotę grzywny żądanej przez prokuraturę wobec małej szkodliwości społecznej czynu, a także dlatego, że Nowak nie chciał się dłużej procesować z piosenkarką. Sędzia dodała, że ten wymiar grzywny „nie będzie dolegliwy”.

Publiczność ma głos

Dorota Rabczewska nie przyszła na ogłoszenie wyroku. Jej obrońca zapowiedział złożenie apelacji. Niewykluczone, że proces zacznie się od nowa, zostaną powołani nowi biegli. Na razie wypowiadają się na forach dyskutanci internetowi:

  • Myślałem, że Polska jest krajem, gdzie panuje wolność wyznania. Czyli możesz wierzyć, w co chcesz, lub nie wierzyć w coś, w co wierzy ktoś inny. Jeśli każdy obywatel ma do tego zagwarantowane konstytucyjnie prawo, to dlaczego wyrażanie osobistych poglądów jednego człowieka, który wierzy lub nie wierzy w cokolwiek, jest obrazą uczuć drugiego człowieka? (…)
  • W Polsce są miliony ludzi, którzy regularnie napruwają się winem, jak też multimiliony nałogowych palaczy palących jakieś zioła przemysłu nikotynowego, więc jak coś tak powszedniego może być określeniem obraźliwym?
  • Aleś ty porąbany, niczym Nergal satanista.
  • Doda choć na chwilę się zastanowi i drugi raz, zanim coś powie, będzie uważała…
  • Powinna się cieszyć, że żyje w kraju o chrześcijańskiej tradycji. Nazwanie autorów Biblii nachlanymi i naćpanymi chyba jest jednoznacznie pejoratywnym, obraźliwym przedstawieniem sprawy.
  • Jak pan taki spragniony tego kraju o chrześcijańskiej tradycji, to co pan robi na emigracji?
  • Slogan „obrażanie uczuć religijnych” to jakieś totalne nieporozumienie. Jak słabe musiały być te uczucia, skoro można było je obrazić innym słowem.
  • Ten utopijny wywód może ci przynieść uznanie wśród reprezentantów etyki lumpenproletariatu, wywodzących się z międzynarodówki komunistycznej, która odrzucała religię katolicką. W tym względzie Doda nie różni się niczym od komunistycznych aktywistek w stylu Wandy Wasilewskiej.

* Szczegółowo o przebiegu procesu pisaliśmy w artykule „Doda wśród dinozaurów” („Przegląd” nr 51-52/2011).

Wydanie: 4/2012

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy