Broniąc CBA, bronią siebie

Broniąc CBA, bronią siebie

Wielbicieli metod stosowanych za rządów PiS przez Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi do boju Zbigniew Ziobro. Kiedyś naczelny szeryf i celebrant konferencji prasowych, a dziś, choć tylko świetnie uposażony europoseł w Brukseli, to dalej celebrant. I szef partii, której poparcie społeczne bliższe jest zera niż szans na przekroczenie progu wyborczego. A to oznacza koniec apanaży i występów medialnych. Jak przeżyć najbliższe wybory i znowu dobrze żyć z polityki – oto główny problem ludzi z Solidarnej Polski. I aby przetrwać, próbują przemalować czarne karty z czasów, gdy rządzili, na kolory białe i zwycięskie. Odwracając kota ogonem, bronią swoich ówczesnych decyzji i metod.
W myśl zasady, że atak jest najlepszą obroną, wybrali atak na sędziego Tuleyę. Tyle że w tym przypadku trafili niefortunnie, bo na sędziego, który wie, co robi, i wie, co mówi. A to, co powiedział o metodach stosowanych wtedy przez CBA, jest przecież tylko częścią prawdy o tym, co się wówczas działo. Wyobrażam sobie, co to będzie, gdy wszystkie wynaturzenia zostaną zebrane do jednej księgi. Grubej księgi. Trzeba to zrobić, by zapobiec recydywie. Bo jeśli po pięciu latach przerwy w rządzeniu Ziobro i jego otoczenie bronią metod CBA, to bronią siebie. Dyskredytując kolejnego sędziego, dopisują go do długiej listy osób, które już wcześniej tak potraktowali. Różnica na szczęście jest taka, że dziś nie mają już władzy, by sięgnąć po metody stosowane za czasów ich rządów. Ale zamykanie w aresztach wydobywczych i przesłuchiwanie ludzi aż do skutku, połączone z prowokowaniem do przestępstwa i uwodzeniem kobiet, ciągle jest przez nich uznawane za usprawiedliwione.
Nie słyszałem nigdzie, by Ziobro odciął się od tych haniebnych praktyk. Jeśli więc polityk ma taki stosunek do praw człowieka, trzeba bić na alarm i zamykać mu drogę powrotu do władzy. Zarzuty wobec prokuratury i CBA to przecież gotowy akt oskarżenia. Także wobec polityków, którzy za ich działania odpowiadali. Nawet najgłośniejszy jazgot i ataki Ziobry, Kurskiego, Mularczyka czy Kamińskiego na sędziego Tuleyę nie mogą sprawić, że na tamte czasy opadnie kurtyna.

Wydanie: 3/2013

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy