POmagierzy Kamińskiego

POmagierzy Kamińskiego

Znowu słyszę o CBA z czasów, gdy jego szefem był Mariusz Kamiński. Poważna sprawa. A mnie się chce śmiać, gdy pomyślę, że ówczesny zastępca Kamińskiego, czyli bardzo ważny wiceszef CBA, a dziś radny Warszawy, Maciej Wąsik, po kilka razy dziennie korzystał ze specjalnego urządzenia do podsłuchiwania rozmów na żywo. Polegało to na tym, że pracownicy CBA podsłuchiwali wybranych Polaków, a Wąsik wybierał sobie z tych podsłuchów nieszczęśnika, którego chciał usłyszeć na żywo. Miał dostęp do wszystkiego i wszystkich bez limitu. Bo kto zabroni szefowi? I to nawet wtedy, gdy szef, czyli Wąsik, zechce korzystać z tej przyjemności aż 6,2 tys. razy. Teraz więc ja, bez przyjemności, ale dla podkreślenia tej aberracji jednego z najważniejszych ludzi służb w tamtym czasie, napiszę o hobby Wąsika słownie: sześć tysięcy dwieście razy Wąsik słuchał, co tam sobie różni ludzie opowiadali. Wniosek z tego, co się wtedy działo, jest oczywisty. Nikt, absolutnie nikt nie mógł się czuć bezpiecznie i wierzyć, że nie jest na podsłuchu. Skoro podsłuchiwano Aleksandra i Jolantę Kwaśniewskich, to tylko sprawą kaprysu Wąsika było, kogo zechce posłuchać we własnym gabinecie. Łatwo policzyć, że gdyby każdy podsłuch Wąsika trwał tylko 10 minut, to na tej ciężkiej pracy spędził on pełnych 130 dni roboczych. A jeśli wciągnęły go podsłuchiwane rozmowy, to może i 200 dni.
Platforma Obywatelska wygrała w 2007 r. wybory, bo większość Polaków miała dość Wąsików, obu Kamińskich, Mariusza i Michała, dziś zresztą w PO, Ziobry, Kurskiego i całej armii im podobnych. Wygrała, bo obiecała rozliczyć te różne patologie, zwykłe świństwa i paranoiczne obsesje. I tak się do tego zabrała, że dziś duża grupa posłów PO, PSL i SLD woli z Kamińskim nie zadzierać. Bo ekipa z tamtego okresu, prawie w komplecie, czeka na powrót do władzy. A jak wróci, to politycy PO metody Wąsika będą wspominać jako niewinne igraszki.
Z tego, co Mariusz Kamiński i jego ekipa robili w latach 2005-2007, i z tego, co o tamtej działalności opowiadają teraz, można wyciągnąć jeden wniosek. CBA powstało po to, by dopaść Kwaśniewskich, paru czołowych polityków lewicy i wrogów PiS z prawej strony.
I byli blisko. Potrzebowali tylko jeszcze paru tysięcy godzin podsłuchów i więcej miejsc w aresztach wydobywczych. Śmierć Barbary Blidy, która obciąża sumienia tych polityków PiS, którzy wówczas rządzili, niczego ich nie nauczyła. Bo nie musiała. Tę tragedię zamieciono pod dywan. A bezkarność rozzuchwala. Hulaj dusza, piekła nie ma. Znowu będzie można poszaleć. Bo co to za władza, która w tak oczywistej sprawie nie była w stanie Kamińskiemu nawet immunitetu odebrać?

Wydanie: 25/2014

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy