Tasowanie na Majdanie

Tasowanie na Majdanie

Do Kijowa z Polski niby blisko, ale w rzetelnej ocenie ostatnich wydarzeń na Ukrainie wcale to nie pomaga. Szum informacyjny i stadne powoływanie się przez media na propagandowe tezy niczego nie wyjaśniają. Słowotok zastępuje analizy. Kompletnie pomijana jest druga strona konfliktu. A byłoby o czym rozmawiać, gdyby zamiast wypowiadać antyrosyjskie zaklęcia, chciano pytać wszystkich jawnych i zakulisowych uczestników gry o Ukrainę. Gry, która z mniejszym czy większym natężeniem toczy się od dziesiątków lat. A teraz nabrała przyspieszenia, bo w sumie dość przypadkowy splot wydarzeń na Majdanie stał się wyborną okazją i dla tych, którzy w tym kociołku mieszali, i przede wszystkim dla zawsze ostrożnych dużych graczy, którzy chcą skorzystać z nadarzającej się okazji.
Dla większości polityków z państw, które poważniej interesują się Ukrainą, aspiracje obywateli tego kraju, ich oczekiwania czy marzenia są kompletnie bez znaczenia. I nawet z powodu wielu ofiar nie zmienią swojego stosunku do spraw, które dla Ukraińców są fundamentalne. Aspiracje unijne Ukrainy pozostaną w sferze życzeń. Bez realnych szans na jakiś znaczący gest ze strony Unii. Mam wrażenie, w przeciwieństwie do opinii polskich mediów i dwóch największych partii, że po Majdanie chęć wprowadzania Ukrainy w struktury unijne mocno osłabła. Widzę strach przed Majdanem w krajach Unii, widzę strach w oczach zachodnich dyplomatów wygłaszających w Kijowie rutynowe deklaracje poparcia. Do wyborów prezydenckich Unia nie zrobi niczego konkretnego w sprawie realnej, czyli finansowej pomocy Ukrainie. A my jako członek Unii pewnie też będziemy korzystać z tego alibi. Nie zanosi się na to, by w ślad za płomiennymi deklaracjami, które wygłaszali na Majdanie różni polscy politycy, popłynął do Kijowa choć miliard euro pomocy od przyjaciół z Warszawy.
Dla jednych wydarzenia na Majdanie i ich późniejsze konsekwencje to rewolucja. A dla drugich to po prostu przewrót w ramach rywalizujących obozów politycznych. Nie słyszałem o takiej rewolucji, która wymienia jedną grupę oligarchów na drugą, na dodatek już wcześniej rządzącą. A to dopiero początek paradoksów. Po tylu pogrzebach ofiar premierem zostaje wieloletni zastępca Julii Tymoszenko z partii Batkiwszczyna. I sama Tymoszenko, która ze zdumiewającą bezczelnością chciała stanąć na czele buntu. Czy Janukowycz, dla którego najważniejsze wydaje się odzyskanie kiczowatego pałacu. Wnioski z tego, co obserwujemy na Ukrainie, są niestety bardzo pesymistyczne.

Wydanie: 10/2014

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy