Więcej prawdy na rocznicę

Więcej prawdy na rocznicę

Powstańcy, których znam, nie wierzą własnym oczom. Warszawiacy, którzy przeżyli straszne rzeczy w sierpniu 1944 r. i wiedzą, jak wówczas było naprawdę, machają ręką. Z poczucia bezsilności i wstydu. Zamiast narodowej żałoby po śmierci 200 tys. osób i hołdu składanego bezbronnym właściwie powstańcom, którzy ginęli oszukani przez dowódców, mamy zalew tandety i kiczu.
Na miejsce opuszczone przez ludzi rozumu, uczciwych historyków i media, weszli politycy i handlarze. Politycy napisali nową wersję powstania. Jej symbolem jest Muzeum Powstania Warszawskiego. Państwowa placówka została stworzona i jest prowadzona przez ludzi, którzy nie kłopoczą się niewygodnymi faktami. Młodzi, a do nich przede wszystkim to muzeum jest adresowane, po obejrzeniu ekspozycji są przekonani, że dzielni Polacy wygrali z Niemcami. Obraz powstania według projektu twórców muzeum jest tak karykaturalny, że aż trudno uwierzyć w to, co się widzi. Historycy z IPN uznali, że skoro nie da się wmówić tej nowej, jedynie słusznej, bo patriotycznej, wersji historii powstania dorosłym Polakom, trzeba to zrobić, zajmując się ich dziećmi i wnukami. Stąd zalew rozmaitych pomysłów sprowadzających się do tego, by jak najskuteczniej wpływać na wyobraźnię najmłodszych. Małe dzieci mogą więc sobie zbudować barykadę z puzzli czy obejrzeć kretyński komiks. A wszystko w atmosferze fajnego pikniku.
W jednostronnie konstruowanym obrazie powstania jest tylko śladowe miejsce na upamiętnienie cywilów, którzy padli ofiarą niemieckich zbrodni. A przecież właśnie tego męczeństwa nie wolno żadną miarą opakowywać w jakiekolwiek kostiumy poza żałobną czernią. To, przez co przeszła wówczas ludność stolicy, musi być wspominane przez kolejne pokolenia jako jedna z największych tragedii w całej historii narodu polskiego. Tu nie ma ani centymetra na wygłupy z pogranicza popkultury. Zwłaszcza że nie są one marginesem adresowanym do specyficznych smakoszy takich obrazków. To, niestety, praktycznie jedyna oferta dla młodych. Skoro tak, to jaki oni mogą mieć obraz ówczesnych wydarzeń?
Fałszowanie historii odbywa się na oczach milczącej większości i bezradnej lewicy. 1 sierpnia usłyszymy znowu te same frazesy wypowiadane przez historyków mitomanów. Znowu przemilczy się okoliczności związane z decyzją o wybuchu powstania. Decyzją, która została bardzo negatywnie oceniona przez wszystkich liczących się wówczas wojskowych i polityków. Co więc można na 70-lecie tego powstania powiedzieć okłamywanym młodym Polakom? Przeczytajcie książki prof. Jana M. Ciechanowskiego, który jako 14-latek bił się do ostatniego dnia powstania. A po latach powiedział, że „powstanie zakończyło się straszliwą klęską, katastrofą i ruiną, która nie dotknęła żadnej innej stolicy w Europie od czasu najazdu Hunów na Rzym. 200 tys. ludzi zginęło, 500 tys. wygnano i skazano na poniewierkę. Miasto zrównano z ziemią”.

Wydanie: 31/2014

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy