Jesień prezydenta

Stefan Niesiołowski upowszechnił swoje spostrzeżenie, że Jarosław Kaczyński jest podobny do Władysława Gomułki. Protestowałem przeciw temu, bo Gomułka ma historyczne zasługi z roku 1956, zasługi w legalizacji naszej granicy zachodniej. Jedyną historyczną zasługą Jarosława Kaczyńskiego jest doprowadzenie do przedterminowych wyborów i oddanie władzy.

W zeszłym tygodniu brat Jarosława, prezydent Lech Aleksander, poszedł w ślady brata i naśladując Gomułkę, wymieniał Adama Michnika jako jednego ze sprawców wydarzeń marcowych z 1968 r. Nie zaprosił jednak Michnika do Dużego Pałacu na uroczystość z okazji okrągłej rocznicy buntu studenckiego. To oburzyło wszystkich, nawet zawodowego tropiciela „michnikowszczyzny”, Rafała Ziemkiewicza. A przecież prezydent Lech Aleksander postąpił niezwykle humanitarnie. Mógł przecież Michnika za tamte wydarzenia zwyczajnie przymknąć. W pałacu, bo aresztami wydobywczymi zarządza jego konkurencja. I znów przeciwnicy Michnika mogliby upowszechniać plotki, że siedzi on w luksusowych warunkach.
Gustaw Holoubek, też bohater Marca ’68, zmarł w przeddzień rocznicy wydarzeń. Co za wspaniałe poczucie dramaturgii, słyszałem potem pełen podziwu komentarz. Śmierć wybitnego aktora połączyła wszystkie media. Nawet „Nasz Dziennik” uhonorował go wieloma stronami. Potwierdziło się, że w Polsce dobrze mówi się tylko o zmarłych. Gdyby Michnik miał poczucie większej dramaturgii, może pan prezydent Lech Aleksander na ostatnią drogę Michnika też by przyszedł.
Jeśli wierzyć Aleksandrze Pawlickiej z „Przekroju”, prezydent Lech Aleksander ma problemy z koncentracją. Coraz częściej bywa rozdrażniony, wybuchowy, mówi nieskładnie, z trudem. Jedni tłumaczą to chorobami, początkiem parkinsona, wylewem. Inne plotki mówią o „przelewach”, odstresowywaniu się winem, a nawet cięższymi alkoholami. Na pewno prezydent ma skłonności do obrażania się, pielęgnowania urazów, stąd to słynne „wykreślanie z listy znajomych”. Co w przypadku byłego znajomego – urzędnika państwowego oznacza niemożliwość współpracy. Czasem skreślenie jest krótkie, dotyczy jednego wydarzenia, jak było z Trójkątem Weimarskim.
Prezydenta Kaczyńskiego źle ocenia już ponad 60% ankietowanych. Michał czarodziej Kamiński, który miał zmienić, ocieplić, sprofesjonalizować wizerunek swego szefa, zadania nie wykonał. Co wszyscy znający choć nieco Lecha Aleksandra przewidywali. Incydent z Michnikiem dowiódł entuzjastom prezydenta, takim jak Rafał Ziemkiewicz, że Lech Aleksander na to stanowisko zupełnie się nie nadaje. Żadni, nawet importowani, czarodzieje nie pomogą.
Bracia Kaczyńscy będą musieli szukać nowego kandydata. Asceza polityczna Ziobry wskazuje, że ten „trzydziestolatek o mentalności dwudziestolatka” zamierza powalczyć o urząd prezydencki, hodując wcześniej swą popularność na błędach PO.
Polsce pozostaje znosić do końca 2010 r. rozkapryszonego, chorowitego, obrażalskiego i zwyczajnie niekompetentnego prezydenta. Nieakceptowanego, niepoważanego, śmiesznego. Ale nie takie już plagi kraj nasz przeżył.

PS Zapraszam do czytania i komentowania mojego bloga: www.gadzinowski.bloog.pl.

Wydanie: 11/2008

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy