Bieg ku grożącej nam przyszłości

Bieg ku grożącej nam przyszłości

Zwiastun IV Rzeczypospolitej w dolnośląskiej Sobótce

Oto kolejny zwiastun IV Rzeczypospolitej. Trwają różnorakie przygotowania do jej powołania. Oto w uroczej dolnośląskiej Sobótce, miasteczku pod Ślężą, świętą górą Słowian, miejscowi demokraci tworzący lokalny zarząd i samorząd wystąpili z „przyszłościową” inicjatywą. Pod instytucjonalnym protektoratem samego burmistrza Stanisława Dobrowolskiego, którego w 2013 r. części mieszkańców nie udało się odwołać, postanowiono zorganizować pierwszy Bieg Niezłomnych – Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Do protektorów biegu należą również płk Andrzej Dutka, komendant Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych im. Jakuba Jasińskiego we Wrocławiu (o czym minister Siemoniak pewnie wie) oraz przewodniczący Zarządu Regionu Dolny Śląsk NSZZ „Solidarność” Kazimierz Kimso.
Do planowanego na 23 sierpnia 10-kilometrowego biegu zgłosiło się już ponad 1100 uczestników, w tym – dla kształtowania patriotycznych postaw – wiele dzieci. „Gazeta Wrocławska” w wydaniu okołowrocławskim 8 sierpnia tekstem Mikołaja Hajdukiewicza anonsowała to wydarzenie pytaniem: „Czy chcesz uczcić walczących z komunizmem? Wystartuj…”.
Bieg „Solidarności” – mogę zrozumieć, Bieg Niepodległości – także, pojmuję nawet edukacyjny sens jubileuszowej powtórki wymarszu I kompanii kadrowej z krakowskich Oleandrów do Kielc w 1914 r. Trzeba jednak zapytać, czy dla kształtowania poprzez historię postaw patriotycznych trzeba robić ze zbrodniarzy bohaterów? Czy powinni się oni znaleźć w kanonie wartości wychowywania obywatelskiego? Niczemu innemu inicjatywa demokratów z Sobótki nie służy.
Polityka historyczna IPN pozostawiła trwały ślad nie tylko w wątłej debacie publicznej, ale i w działaniach podejmowanych w nadziei na nadejście władzy prawicowych demagogów. Patronat nad Biegiem Pamięci Żołnierzy Wyklętych, obok burmistrza Dobrowolskiego, komendanta Dutki i „Solidarności”, objęli „Solidarność Walcząca”, Klub Kibica WKS Śląsk, Stowarzyszenie Odra-Niemen, a promotorzy medialni to „Słowo Polskie”, tygodnik archidiecezji wrocławskiej „Nowe Życie”, wielkonakładowa katolicka „Niedziela”, Radio Rodzina, Radio Wrocław, „Gazeta Obywatelska”. Patronem strategicznym (finansowym) jest Fundacja Banku Zachodniego WBK. Było za co kupić koszulki z nadrukiem upamiętniającym rzeczonych żołnierzy, medale złoty, srebrny i brązowy dla zwycięzców w poszczególnych kategoriach wiekowych, szare dla wszystkich uczestników, a szklane dla dzieci do lat 16.
Patronat honorowy nad tym patriotycznym przedsięwzięciem objęły – jak pisała „Gazeta Wrocławska” – „znakomite osobowości”. Księżna Lidia Lwow-Eberle, była sanitariuszka w oddziale Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, Zbigniew Lazarowicz, który – jak podaje „Encyklopedia Solidarności” – w wieku niespełna 13 lat został zaprzysiężony jako żołnierz ZWZ, a potem (jako 15-latek) dowodził plutonem AK w Akcji „Burza”, oraz Weronika Sebastianowicz, kapitan w oddziałach WIN na Białorusi.
Księżna została na portalu nacjonalista.pl wymieniona w kategorii „Panny wyklęte” i nazwana narzeczoną Szendzielarza. Inną „panną wyklętą” była Helena Motykówna „Dziunia”, która rolę narzeczonej pełniła pod komendą Tadeusza Olszówki „Otta” i – o czym portal nie donosi – z pistoletu dobijała zaatakowanych, a następnie zamęczonych w torturach przez bandę „Otta” młodych milicjantów w lutym 1946 r. w miejscowości Wioska pod Sycowem.
Miast wdawać się w dywagacje: bohaterowie czy zbrodniarze, zacytuję Zbigniewa Gluzę, prezesa Fundacji Ośrodka KARTA, który w 2010 r. we wstępie do książki wspomnieniowej Stefana Dąmbskiego „Egzekutor” przytoczył opinię Światowego Związku Żołnierzy AK. Potwierdzała ona fakty likwidowania przeciwników zbrojnego podziemia niepodległościowego dokonywane – jak podkreśla Zbigniew Gluza – „często przy braku wyraźnych rozkazów, czasem niezgodnych z nimi, a bywało, że zupełnie przez przypadek”.
„Zapis wspomnień »Egzekutora« jest prawdziwy – cytuje Gluza opinię ŚZŻAK – ale w odrodzonej wolnej Polsce nie powinien się ukazywać, bo niszczy obraz o jej obrońcach”. Jeden z nich, właśnie Stefan Dąmbski, pisze: „Okazjonalnie spotykaliśmy małe patrole PPR-owców i we wszystkich wypadkach rozstrzeliwaliśmy ich na miejscu, wykonując ściśle rozkaz Komendy Głównej AK” (s. 53). Kończąc słowo wstępne do tej wstrząsającej książki, prezes KARTY wyraził nadzieję, że „20 lat po odzyskaniu niepodległości Polskę stać na zmierzenie się z taką odsłoną patriotyzmu”. Oj, stać, stać, o czym świadczyły niektóre starsze odcinki popularnego serialu „Czas honoru”.

Wydanie: 34/2014

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy