Kaczyński-Gowin: imperium kontratakuje

Kaczyński-Gowin: imperium kontratakuje

Nowa odsłona wojny Jarosław Kaczyński kontra Jarosław Gowin wiele nam mówi i o prawicy, i o Kaczyńskim, no i o tym, jak wyglądać będzie w najbliższym czasie polska polityka.

Kolejny etap tej wojny wywołał Adam Bielan, który ogłosił, że Gowin nie jest już przewodniczącym Porozumienia Jarosława Gowina (tak się nazywa ta niewielka partia), bo skończyła się jego kadencja, w związku z tym władzę obejmuje przewodniczący konwencji krajowej, czyli Bielan. To oczywiście spotkało się z kontrą Gowina i jego ludzi, którzy zawiesili buntownika i jego zwolenników. Darujmy sobie opis kolejnych przepychanek. Faktem jest, że Porozumienie się podzieliło, za Gowinem opowiedziało się 12 posłów, za Bielanem – czterech.

Jasne, że Bielan nie rozpocząłby walki o Porozumienie bez poparcia Jarosława Kaczyńskiego. Pytanie tylko, dlaczego dostał to poparcie. Według wersji rozpowszechnianej w mediach nastąpiło to, ponieważ Bielan przekonał szefa PiS, że Gowin potajemnie spotyka się z Donaldem Tuskiem. O tych spotkaniach napisał też portal braci Karnowskich wPolityce. I na prawicy było to szeroko komentowane.

Gowin tym spotkaniom zaprzeczał. „Kiedy czyta się kolejne absurdalne kłamstwa o moich rzekomych spotkaniach z D. Tuskiem, można by dojść do wniosku, że celem portalu http://wpolityce.pl jest na zlecenie opozycji jak najszybciej zakończyć rządy Zjednoczonej Prawicy. Spokojnie – prawnicy już pracują nad pozwem”, napisał na Twitterze.

Na prawicy oskarżenie o konszachty z Tuskiem to jak zdrada stanu. Tylko kto te oskarżenia rozpowszechnia? Czy Adam Bielan? I dzięki temu udało mu się zdobyć poparcie Jarosława Kaczyńskiego? A może sprawa jest bardziej skomplikowana i plotki o spotkaniach Gowin-Tusk są propagandową przykrywką większej operacji marginalizowania wicepremiera?

Miniony rok funkcjonowania Zjednoczonej Prawicy pokazał bowiem, że jest ona formacją mało sterowną. I jeżeli Kaczyński chce sprawować nad nią kontrolę, musi mieć realny wpływ na zachowania Porozumienia i Solidarnej Polski. Innymi słowy, musi spacyfikować i Gowina, i Ziobrę.

W tym świetle akcja Bielana nie jest jakąś przypadkową awanturą, tylko elementem większej rozgrywki wymierzonej w Gowina. Może o tym świadczyć zachowanie TVP Jacka Kurskiego. Z dnia na dzień przestano tam zapraszać polityków popierających Gowina, a plac dostali ludzie Bielana.

W tej sytuacji Gowin dysponuje jedną bronią – listą 12 posłów, którzy go popierają. Ciekawe jednak, jak długo będzie na niej tyle nazwisk. To ważne – Zjednoczona Prawica dysponuje w Sejmie niewielką większością, ma 235 „szabel”. Kilkunastoosobowa grupa Gowina przesądza więc, kto ma większość. Przynajmniej w teorii. Wydaje się bowiem, że w zasięgu PiS są niektórzy posłowie Konfederacji i Kukiza. A jeżeli tak, to 13 gowinowców nie stanowi już dla PiS być albo nie być. Ale, jak można wnioskować z wypowiedzi polityków prawicy, to wariant na przyszłość. Na dziś mamy próbę sił Kaczyński-Gowin.

Wygląda ona tak, że prezes PiS, za pośrednictwem Bielana, proponuje Gowinowi nowe rozdanie. To znaczy sytuację, w której w posiedzeniu rady Zjednoczonej Prawicy uczestniczyć będą w imieniu Porozumienia Gowin i Bielan. To metoda na obniżenie znaczenia Gowina i podtrzymywanie konfliktu wewnątrz Porozumienia, na wyciąganie ludzi. Gowin nie godzi się na to, w jego interesie jest jak najszybsze zakończenie sporu. Dlatego napisał do Kaczyńskiego list, w którym przypomina mu rok 2007, kiedy to walcząc z Lepperem i Giertychem, rozbił koalicję i stracił władzę. Deklaruje też, że jest za utrzymaniem Zjednoczonej Prawicy. I ostrzega, że akcja Bielana jedności nie służy. Jest więc zdecydowanie przeciwny jego uczestnictwu w obradach Zjednoczonej Prawicy. Chce dla niego losu Jadwigi Emilewicz – żeby przepadł w czeluściach pisowsko-rządowych.

Tego się domaga i na razie (piszę te słowa w piątek, 12 lutego) odpowiedzią jest milczenie. Gowin jest w zdecydowanie gorszej sytuacji niż wiosną 2020 r., kiedy sprzeciwiał się majowemu terminowi wyborów prezydenckich. Wtedy to on narzucał ton. Dziś – musi się bronić. Gowinowcy już mówią, których ustaw nie poprą.

Aż 12 posłów popierających Gowina mogło być zaskoczeniem dla Kaczyńskiego. Pewnie spodziewał się, że będzie ich mniej. Nie pomagają mu także sondaże, które nie są złe dla PiS, ale wyraźnie pokazują pogarszające się nastroje.

Siłowanie się zatem nie ustaje. Wojna Kaczyński-Gowin jest zapowiedzią tego, czego możemy się spodziewać w najbliższych miesiącach. Kolejnych wojen politycznych, tym razem wewnątrz Zjednoczonej Prawicy. Kaczyński-Gowin, Kaczyński-Ziobro… To będzie tak trwać.

r.walenciak@tygodnikprzeglad.pl

Fot. Tomasz Paczos/FOTONOVA

Wydanie: 8/2021

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy