Kapuściane głowy

Jakkolwiek nie czytam wszystkich wychodzących w Polsce gazet i tabloidów, odnoszę przecież wrażenie, że zarówno wyniki wyborów prezydenckich, jak i powstanie nowego rządu, a już szczególnie rola szarej eminencji, jaka przypadła w Rzeczypospolitej Kaczyńskich ojcu Rydzykowi, powszechnie komentowane są uszczypliwie, a nawet złośliwie. Zaczynając od drwin, przytaczanych za internetem, których ofiarą jest głównie prezydent elekt, można także niemało złego wyczytać o takich postaciach jak na przykład Jacek Kurski, który pogrążył Donalda Tuska, werbując jego dziadka do Wehrmachtu. Kurski był jednocześnie cynicznie bezczelny, przyznając w obecności świadków, że jest to czysta konfabulacja, lecz „głupi naród to kupi”. Warto zauważyć, że dość fatalną prasę ma nie tylko polska ekipa polityczna, ponieważ w Stanach Zjednoczonych wprost w niebywały sposób spadły notowania prezydenta Busha. Jego politykę popiera zaledwie co trzeci amerykański obywatel, co na tamtejsze warunki jest wynikiem katastrofalnym! Co prawda spadek popularności amerykańskiego prezydenta stanowi zjawisko typowe właściwie dla wszystkich piastujących ten urząd w drugiej kadencji, Bush jednak w tych negatywnych ocenach przoduje bez precedensu.
Ogólnie biorąc, w naszej rzeczywistości nie ma właściwie, ani w kraju, ani na świecie, polityków tej miary, co Adenauer albo Roosevelt. Próby przystawienia Lecha Kaczyńskiego do Józefa Piłsudskiego budzą raczej uśmiech politowania bądź sarkastyczne współczucie. Trudno powiedzieć, czy takie niże, dotykające rządzących, są skutkiem wzmożonych napięć i trudności, jakie piętrzą się na arenie światowej. Bodajże jedyną pozytywną jaskółką są wcale kategoryczne orzeczenia Niemiec, piętnujące Łukaszenkę, jako ostatniego dyktatora w Europie, a jednocześnie dające w niezbyt zawoalowany sposób do zrozumienia, że nie należy się lękać urażenia przewrażliwionej dumy prezydenta Putina. A wreszcie ostatnie wypowiedzi Benedykta XVI, jakkolwiek raczej posługuje się on aluzjami, były adresowane do księdza Rydzyka, ponieważ papież napiętnował mieszanie się Kościoła do spraw politycznych. Watykan już poprzednio odsunął księdza Jankowskiego od ambony, co zdaje się świadczyć o tym, że neutralność polityczna Kościoła katolickiego jest jedną z przewodnich myśli obecnego pontyfikatu.

30 listopada 2005 r.

Wydanie: 49/2005

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy