Katolickie odciski palców

Katolickie odciski palców

Tak to się kończy, kiedy przez kilka lat nikt uważnie nie przeczyta grubej książki polityka uchodzącego za ważnego, na dodatek mającego tytuły naukowe, i to – jak częste ostatnio – Uniwersytetu Jagiellońskiego. Chodzi o Krzysztofa Szczerskiego, profesora nauk społecznych (z nadania prezydenta Andrzeja Dudy, którego to prezydenta jest szefem gabinetu, przymierzany zaś był kilkakrotnie do stanowiska ministra spraw zagranicznych), a właściwie o jego opus magnum, czyli dzieło o skromnie zarysowanej roli Polski w Europie i świecie: „Utopia europejska. Kryzys integracji i polska inicjatywa naprawy”, wydane w 2018 r. przez Białego Kruka. Obecnie wydawnictwo to decyzją ministra Jarosława Gowina wpisane jest na listę tych, które publikują „recenzowane monografie naukowe”.

Nikt wcześniej nie doczytał, jak ta Polska Europę zamierza ratować, błąd naprawił autor „Newsweeka” Artur Nowak i trafił na niezwykłą wizję profesora ministra, w której ów ujrzał potrzebę wyrażoną słowami: „Dlatego chciałbym zaproponować podjęcie prac nad przygotowaniem swego rodzaju »Paszportu katolickiego«”. Miałby on służyć temu, „by Polacy emigrujący z Ojczyzny do zateizowanych krajów zachodnioeuropejskich nie ulegli tamtejszym lewicującym modom intelektualnym, ale pozostali wierni Bogu i Polsce”. Taki Polak za granicą, ale z paszportem katolickim, będzie niósł „ze sobą światło wiary dla siebie, dla swojej przyszłej rodziny i dla otaczających go ludzi”. I modlitwy miałyby być jeszcze w środku, i lista polskich (katolickich) „ośrodków i wspólnot katolickich oraz info o duszpasterstwach czy o polskich misjach działających w zachodniej Europie”.

Tak zaopatrzony Polak mógłby całkiem uratować ten zlaicyzowany Zachód, który ostatnio płonął w postaci katedry Notre-Dame, gdyż raport fachowców o tym, że grozi jej pożar dokładnie w tym miejscu, gdzie wybuchł, zatajano, żeby nie podpalili jej terroryści, więc spłonęła czystym ogniem francuskim z francuskiego prądu po francuskim zwarciu.

Myślę jednak, że paszport to mało. Bo co z Polakami w kraju? Mają być zagubieni? Pozbawieni tego, czym obdarzeni zostaną ci, którym dana jest łaska wyjazdu z ojczyzny (chyba raczej próba wiary). To musi iść szerzej. Wyobrażam sobie te dialogi…

„Ooo, panie kierowco, ciężka nóżka dzisiaj, dokumenty poproszę, sierż. Krzyżykowski, Wydział Ruchu Drogowego Diecezji Warszawa-Praga. A co to? Prawo jazdy bezwyznaniowe? Do spowiedzi kierowca nie chodzi, pokut nie odprawia, to i potem grzeszy prędkością. Nieładnie, będzie mandat 200 zł i datek dobrowolny 300 na diecezję”.

„Ależ jaki meldunek? U jakiej żony? Zaświadczenie o ślubie sakramentalnym jest? Nie ma? No to i podstaw do zameldowania brak. W grzechu żyć nie będziecie!”.

„No, że recepta jest, to widzę, ale bez stempla parafii, dziwne. Najpierw modlitwy udokumentowane, a potem w ostateczności farmakologia, jak proboszcz dozwoli”.

„No i co z tego, że świadectwo maturalne z krzyżykiem biało-żółtym, papieskim, kiedy z religii nieklasyfikowany uczeń? Na studia bez wiary? Grzech puszczać!”.

„Kajaczek 10 zł za godzinę, ale chwila, moment! No nie mogę, nie mogę niestety, bez katolickiej karty pływackiej. A, jest, dobrze, to wszystko w porządku, kapoka nie daję, Bóg się i Maryja zaopiekują na wodzie”.

„Są krówki, ale tylko na katolicką kartę konsumenta, boć to stworzenia Boże”.

„Nie ubezpieczamy aut bez katolickiego dowodu rejestracyjnego, nie ma takiej możliwości, jak św. Krzysztof (nie, nie Szczerski, ten dawny olbrzym, blisko czterometrowy) nie pomoże na drodze, to co dopiero my z BZU (Bożego Zakładu Ubezpieczeniowego)! Proszę się ochrzcić, komunia, bierzmowanie, i przerejestrować auto. Dobrze, że choć na prąd to auto, bo dzięki Elektrowni Maryja jedzie się bezemisyjnie. Ale tylko katolickie dowody. Niech mi pan wierzy, jako i ja wierzę”.

„To rozumiem, wszystko katolickie: i paszport, i prawo jazdy, i ubezpieczenie, i waluta, a, bo to ksiądz, rozumiem. I potomstwo? Ach nie, dzieciaki siostry, rozumiem. I wszyscy by tak nie mogli? Zwyczajnie, po naszemu, po katolicku. Skąd ksiądz? A, z Prudnika! Ze świętego miasta naszych tradycji tradycyjnych i zakorzenionych w korzeniach. No to jeszcze dodatkowo zrozumiałe, po tych nagonkach sprzed lat, pamięta ksiądz, to tak niedawno było. Czego się czepiali? No wiem kto, wiem dobrze… Aleśmy się nie dali, to pieczęć daję i z Bogiem, w imię Boże, przebóg szczęśliwego powrotu STAMTĄD. Tu, do nas, bo tam wciąż jak nie u nas, dziwadła, zboczeńcy, heretyki, najgorsze to te ateisty, żadnych widoków na zbawienie”.

„Nie, nie ma zwiedzania bez dowodu osobistego katolickiego, toć to świątynia Boża, jaka architektura?! Święte ściany, święte mury, święte obrazy. Było wierzyć, a tu w systemie mi pokazuje, że się apostazjować zachciało parę lat wcześniej, to i wara od naszej kultury! Bo wezwę patrol i będzie grzywna albo i coś więcej! Do Paryża se jedź oglądać”.

„Posiedzenie Senatu Katolickiego Uniwersytetu Warszawskiego otworzy modlitwą Jego Eminencja Arcybiskup Rektor. Witamy też profesorów Katolickiej Akademii Nauk Teologicznych, połączonych wydziałów teologii i jej służki filozofii… Amen”.

Wszystkie zmiany ustawowe, w myśl których wprowadzono nowe dokumenty i reguły (katolickie), noszą wspólne miano Aktów Szczerskiego.

Wydanie: 19/2019

Kategorie: Felietony, Roman Kurkiewicz

Komentarze

  1. Alicja Ambrożewicz (@AlicjaAm)
    Alicja Ambrożewicz (@AlicjaAm) 8 maja, 2019, 08:22

    Dobrze, że Pan zwraca na to uwagę bo w tym zalewie informacji nawet takie potworki umykają.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy