Kim jest polska feministka?

Kim jest polska feministka?

Zygmunt Kałużyński, krytyk filmowy
Małgorzata Domagalik twierdzi z uporem, że wcale nie jest feministką, a takie zachowania ekstremalne, prowokacyjne i w rezultacie kończące się na daremnej krzykliwości, są u nas marginalne. Co innego feministki w świecie. Rzecz ciekawa, że w krajach, gdzie najwcześniej feministki wystąpiły z manifestami i zyskały uprawnienia, dochodzą do wniosku, że nie są szczęśliwe. Nie mają tego, co jest potrzebne, i choć są kompletnie wolne, wariują, czego świadectwem jest „Dziennik Bridget Jones”. Dla kontrastu w krajach zacofanych w traktowaniu kobiety, gdzie siedzą one w kuchni, są nieprawdopodobnie szanowane. Najgorszy sycylijski mafioso, gdy mu „la mamma” zakaże, wypuszcza broń z ręki. Każda płeć ma swoje potrzeby, swoje sytuacje i swoje miejsce. Położenie kobiety w Polsce jest bardzo dobre, a ukształtowana przez dziesiątki lat tradycja doprowadziła do o wiele większej niż gdzie innej aktywności, wykonywania rozmaitych ról pod nieobecność męża. We Francji, kraju o najwyższej kulturze, chłop niezadowolony z kobiety wali ją po gębie, choć jego partnerka pracuje jak wół. Jej miejsce społeczne jest dużo gorsze i zarobki też, tymczasem u nas np. w telewizji rządzą baby. Chodzę przerażony po tych korytarzach, gdzie panoszą się redaktorki, znakomicie ubrane, ciągnące za sobą poważnych profesorów na rozmowy. W Polsce nie jest potrzebny feminizm do walki, chyba że chodzi o enklawy zabobonu, np. wieś na wchodzie kraju. Feminizm w Polsce to dziwactwo, moda, maniera, zachowanie dla zabawy. Małgorzata Domagalik ma rację, bo ona już załatwia inne sprawy dla pań, o wiele bardziej życiowo istotne. Zamiast pretensji manifestacyjno-propagandowych potrzebne jest to, co kobiece, tak jak mężczyźnie potrzebne jest to, co męskie.

Halina Nowina-Konopka, posłanka Ligi Polskich Rodzin
Nie wiem, kim jest polska feministka, choć docierają do mnie sprawy feminizmu, m.in. żądania równego statusu kobiet i mężczyzn. Twierdzę jednak, że kobiety są nieco inne niż mężczyźni. Różnimy się zasadniczo i dlatego potrzebne są nieco inne prawa, bo to jest sprawiedliwe. Nieszczęściem jest żądanie takich samych praw przy istniejących różnicach.

Monika Olejnik, dziennikarka
Ja nie jestem feministką, definicji feminizmu się u mnie się nie uzyska. Może u samych feministek.

Izabela Cywińska, reżyser, b. minister kultury
O Jeeezu! Bardzo mi zależy, by nareszcie było równouprawnienie. Mnie się udało wymknąć temu męskiemu lekceważeniu nas jako człowieka. Raz w życiu miałam poczucie, że istnieje dyskryminacja – kiedy zdawałam na reżyserię i zetknęłam się z mniemaniem, że dobrym reżyserem może być mężczyzna. Dziś mamy więcej kobiet reżyserów niż mężczyzn. Jestem bardzo szczęśliwa, że Bóg mnie obdarzył tą płcią, ale nie czuję się feministką. Nie lubię tych bab, choć walczą o słuszną sprawę. Dzięki Bogu, mam swoje zajęcie jako człowiek, a nie tylko jako kobieta. Nie przyjmuję do wiadomości, że można myśleć o kobiecie jako osobie niższej, gorszej, tak jak nie przyjmuję do wiadomości antysemityzmu.

Agnieszka Graff, feministka, członkini Porozumienia Kobiet 8 Marca, autorka książki „Świat bez kobiet”.
Polska feministka jest osobą, która jest w pełni świadoma dyskryminacji kobiet, zdaje sobie sprawę z ogromnego wpływu Kościoła na życie publiczne. Jest to raczej osoba młoda, przeciętna wieku wynosi 30 lat, głównie są to studentki z wydziałów humanistycznych, ale coraz więcej jest u nas feminizmu ludowego, który reprezentują proste kobiety podzielające nasze poglądy i popierające nas materialnie i fizycznie. Feministka w Polsce coraz częściej jest zaskakująco przeciętną osobą, zamieszkałą w różnych dziwnych regionach. Ale wszystko zaczęło się na uniwersytetach.

Jacek Zdrojewski, wiceprezydent Warszawy
Polskie feministki dzielą się na dwie grupy. Na agresywne i fundamentalne damy oraz i na te walczące o równouprawnienie wszystkich ludzi w środowisku pracy, społeczne możliwości kariery. Fundamentalistki są trudne do przełknięcia, ale wyrażam nadzieję, że ta druga grupa feministek jest od nich większa. Fundamentalizm wiąże się z postawami ekstremalnymi i dotyczy zwykle mniejszej grupy osób. Jednak domaganie się równych praw jest rzeczą absolutnie naturalną i jedną z podstawowych wartości lewicy, więc trudno byłoby właśnie mnie takie dążenia kwestionować.

Anna Chodakowska, aktorka
Jestem przeciwna tym kobietom walczącym deklaratywnie, ale przeciwna przez przekorę. Nie jestem więc feministką, ale też chyba jestem, choć dla mnie to nie jest takie istotne. Uważam, że bez feministek trudno byłoby pewne sprawy załatwiać, więc jako narzędzie działania jest to ruch bardzo słuszny. Zwłaszcza w krajach Trzeciego Świata, krajach arabskich. Polska feministka jest politykiem. Generalnie jestem za tym, co mówi Maria Janion. Płci jest bardzo dużo i nie można osądzać człowieka na podstawie tego, jak wyglądają jego cechy szczególne. Kobieta może być bardzo męska, mężczyzna miękki i kobiecy, a wcale nie będą homoseksualistami. Myślę, że mężczyźni próbują walczyć z pierwiastkiem kobiecym teraz, przed powrotem matriarchatu, który się zbliża, a wtedy kobiety wezmą odwet. Dlatego że wszystko, co jest abstrakcyjną dewiacją, pochodzi od mężczyzn.

Robert Gliński, reżyser filmowy
Nie wiem, co odpowiedzieć, bo mnie się nasuwa brak odpowiedzi. Nie ma czegoś takiego jak polska feministka. U nas przeważa bardzo tradycyjny model kobiety. To zjawisko jeszcze do nas nie dotarło. Za parę lat, jak będziemy w Unii Europejskiej, wtedy feministki wyjdą z kanałów. Na razie uważam, że polskie kobiety są bardzo daleko od tych spraw.

Olga Krzyżanowska, senator, Unia Wolności
Polskie feministki nie różnią się od tych kobiet, które w innych krajach walczą o równe prawa. Niepokoi mnie, że wszystkim tym paniom, które mówią o prawach kobiet, przyczepia się nazwę feministka, a jest ona źle postrzegana w społeczeństwie. Nie feministki, ale opinia publiczna jest na to uczulona, bo wiele kobiet walczy o prawa ekonomiczne, równe prawo startu, natomiast u nas wraca się od razu do ustawy antyaborcyjnej i przyjmuje agresywną postawę. Same sobie robimy szkodę takimi postawami, bo kobiety wcale nie są agresywne, raczej są bardziej rzeczowe, spokojne, pracowite, aktywne w różnych dziedzinach. Ostry język jest tutaj wadą.

Jerzy Pilch, literat, laureat nagrody Nike.
W zasadzie popieram feministki. Gdyby ktoś o mnie powiedział, że jestem feministą, nie miałbym mu tego za złe. Nie znam dobrze manifestów programowego feminizmu, ale generalnie jestem przychylny kobietom i ich działaniom.

Bp Tadeusz Pieronek, rektor Papieskiej Akademii Teologicznej
Z tym środowiskiem nie dyskutuję.

 

 

Wydanie: 10/2002

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy