Kłamią, bo mogą

Kłamią, bo mogą

Czasy takie, że pytań coraz więcej. A o sensowne odpowiedzi trudno. Nawet na pytania najprostsze. Nie ja jeden mam wrażenie, że co innego widzę, a co innego słyszę. Politycy dojnej zmiany bardzo skutecznie pozmieniali znaczenie słów. Już nic nie jest białe, nawet jeśli faktycznie jest białe. Po pięciu latach rządów tej bardzo specyficznej odmiany prawicy w pełni zrealizowano zapowiedź prezesa Kaczyńskiego: „Nikt nam nie wmówi, że białe jest białe, a czarne jest czarne”. Jakie coś jest, a przynajmniej w jakich barwach powinniśmy to widzieć, mówią nam prawdziwi mistrzowie w odwracaniu sensu pojęć. Premier Morawiecki i jego prawa ręka minister Dworczyk. Dla nich stan rzeczy jest taki, jaki oni opisują. Są w tej swojej narracji bardzo konsekwentni. Ciągłymi kłamstwami obejmują już wszystkie obszary.

Tego świata, jaki opisują, w realu oczywiście nie ma. Ale kłopoty, problemy i wszelkie możliwe nieszczęścia, które wynikają z rządów tak miernych polityków, są rzeczywiste. Bardzo konkretne. I niezwykle bolesne. Niestety, nie dla politycznych sprawców, ale dla ofiar. Zwłaszcza dla ludzi, którzy umierają z powodu zapaści systemu ochrony zdrowia. I dla najmłodszych, którzy zamiast dobrej edukacji dostają w większości byle co, za to tak opakowane, jakby rzeczywiście mieli sensowną i pożyteczną naukę.

Zamiast jak najskuteczniejszej, w tych trudnych warunkach, walki z konsekwencjami covidu mamy ciąg wrzutek odwracających uwagę ludzi od tego czarnego obrazu niemocy i bałaganu. Do czasu, bo każda wizyta w szpitalu czy przychodni sprowadza na ziemię tych, którzy uwierzyli w bajcarstwo premiera i jego ministrów.

Tak źle nigdy nie było. Nawet w pandemii można przecież funkcjonować mądrzej i skuteczniej. Mówią o tym także medycy powiązani z władzą. Dlaczego więc tak nie jest?

Ale czy obserwując kolejne działania prezesa PiS, liderów partii satelickich i ich czołowych polityków można było mieć nadzieję, że potrafią sprostać wyzwaniom? Nawet w bardzo spokojnych czasach mieliby kłopoty, a co dopiero teraz. Widzimy, jakie są efekty rządów tej bardzo słabej ekipy, która na dodatek celowo wyeliminowała wielu sprawnych urzędników w ramach czystek politycznych. Słaba merytorycznie władza opierająca się w rządzeniu na krewnych i znajomych nie mogła sobie poradzić.

Skutki tych rządów obserwujemy każdego dnia. Dlaczego w Polsce nie może być normalnie? Czy oczekiwanie, że władza będzie sprawna, przewidywalna i służebna wobec społeczeństwa, to już tylko pobożne życzenie? Albo sen utopijnego marzyciela?

Wydanie: 49/2020

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy