Kontrofensywa Franciszka

Kontrofensywa Franciszka

Każdego dnia na protestantyzm przechodzi ok. 8 tys. mieszkańców Ameryki Łacińskiej

Obserwatorzy niedawnej pielgrzymki papieża Franciszka do Ekwadoru, Boliwii i Paragwaju zwracali uwagę przede wszystkim na jej społeczny i „ekologiczny” wydźwięk. Komentatorów politycznych zadziwiało częste posługiwanie się przez niego pojęciem „rewolucja”. W homilii w przemysłowym mieście Santa Cruz w Boliwii papież ostro skrytykował „kulturę odrzucenia” – odrzucenia osób, które się nie liczą, bo nie produkują. – Skończmy z logiką, że liczy się tylko to, co można wymienić, skonsumować lub przehandlować – mówił papież. Homilii słuchały dziesiątki tysięcy przedstawicieli rdzennych plemion Keczua i Ajmara przybyłych z całej Boliwii. Na spotkaniu z ruchami społecznymi papież prosił o wybaczenie Kościołowi zbrodni popełnionych na rdzennych narodach Ameryki w czasie konkwisty. Jego zdaniem, nadszedł czas na rzeczywiste zmiany. – Ten system jest już nie do zniesienia dla chłopów, ludzi pracy i narodów. Jest on nie do zniesienia dla Ziemi, Matki Ziemi, do której tak się odnosił św. Franciszek. Nie dzieje się dobrze w świecie, w którym jest tylu chłopów bez ziemi, tyle osób bez dachu nad głową, tylu pracujących bez praw pracowniczych, tak dużo osób o zranionej godności. Powiedzmy odważnie: potrzebujemy i żądamy zmian – mówił papież.

Teolog ekologii

Nieprzypadkowo na szlaku pierwszej pielgrzymki Jorge Maria Bergoglia do hiszpańskojęzycznych krajów Ameryki Łacińskiej znalazły się najbiedniejsze kraje regionu, z przewagą ludności rdzennej, dla której ochrona środowiska naturalnego przed nadmierną eksploatacją surowcową ma żywotne znaczenie. Doskonały znawca rzeczywistości latynoamerykańskiej, pierwszy w historii papież wywodzący się z Ameryki Łacińskiej, dochodzi do wniosku, że aby bronić pozycji katolicyzmu w regionie, nie wystarczy prosić o przebaczenie za konkwistę i cierpienia ludności rdzennej, hipokryzję konserwatywnych hierarchów kościelnych powiązanych z lokalną władzą cywilną lub wojskową, za tendencyjny stosunek papiestwa do teologii wyzwolenia, w której Watykan dopatrywał się marksizmu. W ogłoszonej w czerwcu encyklice Laudato Si’, poświęconej w całości „długowi ekologicznemu” ludzkości zaciągniętemu wobec Ziemi, Franciszek wychodzi z założenia, że Ziemia nie powinna być dobrem przypisanym nielicznym, ale dobrem społecznym, szczególnie tych, którzy poddawani są wyzyskowi przez „nietykalnych”. W encyklice znajdziemy temat fundamentalny dla wszystkich: wierzących, agnostyków, ateistów, bogatych i biednych – ochrony środowiska naturalnego, tak bliski Indianom, dla których Pachamama – Matka Ziemia to rzecz święta. Zdaniem brazylijskiego teologa Leonarda Boffa, papież Franciszek jest nowoczesną wersją „teologa ekologii”.

Ameryka Łacińska jest regionem, w którym Kościół był zawsze politycznie zaangażowany, od chrześcijańskiej demokracji do teologii wyzwolenia, od podstawowych wspólnot kościelnych po wikariaty solidarności. To, że papież Franciszek mocno zaangażował się w politykę, nie jest niczym nowym. Prawica może oskarżać go o marksizm, antykapitalizm, ale on może zawsze powołać się na encyklikę Rerum Novarum papieża Leona XIII z 1891 r., w której Kościół po raz pierwszy wyraził niepokój o klasę pracujących. Niektórzy hierarchowie uczestniczący w obradach II Soboru Watykańskiego wyrażali opinię, że prawdopodobnie nie doszłoby do narodzenia się komunizmu, gdyby Kościół nie porzucił świata pracy.

Strony: 1 2

Wydanie: 33/2015

Kategorie: Świat

Komentarze

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy