Krwawa rozprawa

Tragedia osetyńska, która doprowadziła do dzieciobójstwa liczonego w setkach ofiar, nie jest niestety wyłączną winą Czeczenów. Jakkolwiek używanie dzieci jako zakładników w przetargu o naturze politycznej jest rzeczą straszną, pozwoliło ono zarazem ujawnić się sowieckiej proweniencji prezydenta Putina i jego rządów. Przed pięciu dniami donosiła już prasa amerykańska o porwaniu dzieci, a zatem było dość czasu, ażeby władze rosyjskie przygotowały się pod każdym względem, czyli nie tylko skierowały na miejsce fatalnych zdarzeń jednostki wyuczone w zabijaniu, ale także przysposobione do pertraktacji i do ratowania ewentualnych ofiar. Zajścia widziałem na dwóch programach telewizji, polskiej oraz niemieckiej. Nie przygotowano niczego. Panował straszliwy chaos, bezładna bieganina, zrzucanie trupów z noszy, ponieważ nawet noszy zabrakło, podobnie zresztą jak ambulansów, środków pierwszej pomocy i najmniejszych oznak wprowadzania ładu. Nie jest prawdą, jakoby cała odpowiedzialność za hekatomby wśród dzieci i ludzi dorosłych spadała wyłącznie na Czeczenów. Tam wszyscy strzelali do wszystkich i nikt nie był przygotowany i zdolny do negocjacji, które zresztą są wypróbowaną od dawna w państwach zachodnich taktyką w podobnych sytuacjach. Adam Michnik w poniedziałkowym artykule \”Gazety Wyborczej\” pomówił Putina o jednostronność i o wejście Rosji na drogę imperialistycznego postępowania siłowego. Z wyjątkiem Niemców, okazujących, jak widziałem w telewizji, nadzwyczajną służalczość wobec prezydenta Putina i jednostronność w relacjach z tego wielkiego nieszczęścia, rozlegają się ze świata głosy, że Czeczenia może być uspokojona wyłącznie działaniem na drodze politycznych kompromisów. W przeciwnym razie może dojść do większego nieszczęścia, ponieważ obszar ten stanie się ogniskiem przyciągającym arabskich czy też muzułmańskich bojowników z krajów sąsiednich. Jest rzeczą charakterystyczną, że podczas kiedy prasa amerykańska pisała zrazu o powstańcach („insurgenci”), dopiero rozmiary rzeźni nakłoniły ją do użycia nazwy terrorystów. Przypuszczam, że prezydent Putin nadal będzie przedkładał rozwiązania siłowe nad wszelkie negocjacje i dlatego ofiary ze zrujnowanej szkoły będą miały następców. Krótko mówiąc, będzie się, za słowami naszego poety, „gwałt odciskał gwałtem”. Z krwawego chaosu bowiem żaden stan pokojowy wyłonić się nie może.

6 września 2004 r.

Wydanie: 38/2004

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy