Krwawe strajki w II RP

Krwawe strajki w II RP

Overview

818 osób zabito podczas brutalnego tłumienia przez policję protestów społecznych w latach 1932-1937

Prezydent Andrzej Duda podczas ubiegłorocznych uroczystości rocznicowych pod pomnikami w Gdyni i Szczecinie ubolewał nad tym, że III RP nie rozliczyła PRL-owskich „oprawców” odpowiedzialnych za krwawe stłumienie strajków w grudniu 1970 r., kiedy zginęło 41 osób1. Niestety, prezydent Duda nie zauważył, że w II RP postępowano ze strajkującymi tak samo, a nawet brutalniej. Zwłaszcza po 1926 r. prowadzono dialog społeczny za pomocą karabinów, i to w sensie dosłownym. Premier i minister spraw wewnętrznych, gen. Felicjan Sławoj-Składkowski, w wystąpieniu przed komisją budżetową Sejmu 24 stycznia 1938 r. podał następujące liczby zabitych w wyniku siłowego tłumienia przez policję strajków i manifestacji w latach 1932-1937: 1932 r. – 141 zabitych, 1933 r. – 145 zabitych, 1934 r. – 118 zabitych, 1935 r. – 143 zabitych, 1936 r. – 157 zabitych, 1937 r. – 114 zabitych, w tym 44 podczas tłumienia powszechnego strajku chłopskiego2. Razem 818 osób.
Kule na robotników w Krakowie

Znamienne, że najwięcej ofiar było w latach 1935-1936, a więc już po przejściu światowego kryzysu gospodarczego. Przyczyny były dwie: utrzymująca się stagnacja gospodarcza oraz brutalizacja metod tłumienia protestów społecznych, związana nierozłącznie z polityką gen. Sławoja-Składkowskiego. Na temat pierwszej ze wspomnianych przyczyn tak wówczas pisał związany z obozem narodowym publicysta Adam Grzymała-Siedlecki: „Oblewa nas już istna powódź nędzy. Statystyka wykazuje zatrważającą ilość ludzi pozbawionych pracy (…). A każda cyfra w statystyce i poza statystyką – to niekończące się nigdy, beznadziejne dni niedostatku, niedojadania, często dosłownego głodu, rozpaczliwych warunków mieszkania, strzępów, wiszących na ciele zamiast ubrania”3.
Wydarzenia, do których doszło w Krakowie i Lwowie podczas tzw. krwawej wiosny 1936 r., były jednymi z bardziej dramatycznych. Na początku marca w Krakowie rozpoczął się strajk okupacyjny w Polsko-Szwajcarskiej Fabryce Czekolady „Suchard” SA, a wkrótce potem w Polskich Zakładach Gumowych „Semperit”. 20 marca policja usunęła siłą strajkujących w Sempericie. W odpowiedzi Okręgowy Komitet Robotniczy PPS i Rada Związków Zawodowych proklamowały na 23 marca jednodniowy strajk powszechny. W zaplanowanym terminie najpierw odbył się wiec z udziałem 10 tys. osób przy ul. Warszawskiej, po czym jego uczestnicy – mimo braku zezwolenia – ruszyli w kierunku Rynku Głównego. Na ul. Basztowej pochód zatrzymała blokada policyjna. Doszło do starć manifestujących z policją, która użyła broni. Zginęło osiem osób, a kilkadziesiąt zostało rannych.
To tragiczne zdarzenie skomentował kard. Adam Sapieha w orędziu, które odczytano w krakowskich kościołach pod koniec marca: „W kraju szerzy się okropna nędza. Robotnik, wieśniak, bezrobotny inteligent i zubożały rękodzielnik przymierają z głodu i niedostatku. Spychamy ten stan na tzw. kryzys. Wiemy dobrze, że on dotknął dziś i pracodawców, i pracujących, ale czy zawsze w równej mierze? Czy jednak w wielu wypadkach niepohamowana chęć zysku, zbyt wysokie wynagrodzenia jednych, nie powodują nieuczciwego wyzysku biedy? Ze wstydem przyznać musimy, że tak jest, a krwawe wypadki w Krakowie i gdzie indziej są tego jaskrawym dowodem”4.

Czarny czwartek we Lwowie

Wysokie bezrobocie, narastające ubóstwo oraz polityka siłowego rozwiazywania konfliktów społecznych doprowadziły kilka dni później do zajść we Lwowie. Bezpośrednią przyczyną manifestacji bezrobotnych 14 kwietnia 1936 r. było obniżenie w budżecie państwa środków na roboty publiczne. Podczas tej manifestacji od kul policji zginął bezrobotny Władysław Kozak (1913-1936). Jego pogrzeb 16 kwietnia 1936 r. przemienił się w antysanacyjną manifestację z udziałem ok. 8 tys. osób. W starciach z policją zginęło według oficjalnych danych 19 osób, a według prasy lewicowej 49; rannych było ok. 200. Masowe aresztowania po rozruchach były tak liczne, że władze musiały dementować pogłoski o założeniu pod Lwowem obozu koncentracyjnego. Oficjalnie aresztowano ok. 1,5 tys. osób, z których ok. 70 deportowano do obozu odosobnienia w Berezie Kartuskiej. Dopiero lwowski krwawy czwartek skłonił rząd płk. Mariana Zyndrama-Kościałkowskiego do odblokowania funduszy na roboty publiczne5.
Jednym z odpowiedzialnych za krwawy czwartek był ówczesny wojewoda lwowski płk Władysław Belina-Prażmowski, którego imię po 1989 r. nadano m.in. alei w Krakowie i ulicy w Nowym Sączu.

Strajki chłopskie

Podczas Święta Czynu Chłopskiego, obchodzonego po raz pierwszy w 1936 r., policja zamordowała 19 chłopów. Oddziały wojska i policji spacyfikowały w tym czasie 27 wsi na Zamojszczyźnie, zabijając pięć osób. Łącznie aresztowano wtedy ok. 800 ludowców6.
Wielki Strajk Chłopski, który miał miejsce w dniach 16-27 sierpnia 1937 r., polegał na blokadzie dróg, wstrzymaniu dowozu żywności do miast oraz rezygnacji z zakupów przez 10 dni. Został proklamowany przez Stronnictwo Ludowe, a bezpośrednio kierował nim późniejszy premier rządu RP na uchodźstwie Stanisław Mikołajczyk. Oprócz postulatów ekonomicznych, wśród których najważniejszym była reforma rolna, strajkujący wysunęli postulaty polityczne, żądając przywrócenia konstytucji marcowej z 1921 r., demokratycznych wyborów parlamentarnych, wzmocnienia obronności kraju i rezygnacji obozu piłsudczykowskiego z władzy. Także w tym wypadku władze sanacyjne stłumiły protest siłą. Zginęło 44 chłopów, 5 tys. aresztowano, a 617 skazano wyrokami sądów7. Łącznie w latach 30. XX w. zginęło w starciach z policją i wojskiem ponad 170 chłopów8.

Hipokryzja III RP

Od 1989 r. mamy w Polsce do czynienia z cynizmem i hipokryzją. Powszechnie piętnowany jest okres PRL, ściga się i potępia zbrodnie komunistyczne, ale przemilcza zbrodnie popełnione przez powszechnie gloryfikowaną II RP. Prawo i Sprawiedliwość – uważające się za politycznego spadkobiercę tradycji piłsudczykowskiej – w latach 2005-2007 kilkakrotnie zablokowało inicjatywy PSL i SLD zmierzające do kasacji wyroku w procesie brzeskim i pośmiertnej rehabilitacji skazanych. W 2006 i 2009 r. PiS oraz PO odrzuciły wnioski PSL i SLD o uczczenie pamięci ofiar przewrotu majowego. Natomiast w 2007 r. marszałek Sejmu Ludwik Dorn (PiS) uniemożliwił procedowanie uchwały upamiętniającej 44 chłopów zabitych podczas strajku w 1937 r.
Poseł Jan Łopata z PSL skomentował to w swoim wystąpieniu: „Klub Parlamentarny Polskiego Stronnictwa Ludowego przygotował w krótkim odstępie czasu dwie uchwały sejmowe mające na celu przywrócenie pamięci historycznej o ofiarach strajków chłopskich i ich uczczenie. Obie zostały przez partię rządzącą, przez marszałków Sejmu potraktowane podobnie, to znaczy nie zostały przyjęte i nie były prezentowane posłom. Marszałek Sejmu nie zgodził się na wprowadzenie do porządku obrad Sejmu uchwały PSL w sprawie uczczenia ofiar Wielkiego Strajku Chłopskiego z 1937 r., podobnie zresztą jak uchwały w sprawie uczczenia ofiar zamachu majowego z 1926 r. Nie zgodzono się na uczczenie ofiar strajków chłopskich przeciwko biedzie, bezprawiu i życiu w poniżeniu. Strajków, które stanowiły akt samodzielnej walki ruchu ludowego o demokrację, o realizację wizji Polski wolnej od wyzysku i nierówności społecznej”9.
Politycy postsolidarnościowi mają wątpliwe prawo moralne do rozliczania zbrodni PRL. Sami bowiem nie chcą dopuścić do symbolicznego rozliczenia zbrodni II RP, do oddania sprawiedliwości wówczas zamordowanym i prześladowanym. Polityka historyczna po 1989 r. zakłamuje historię II RP, przemilczając niewygodne fakty. W jednym ze szkolnych podręczników historii z lat 90. nie było nawet wzmianki o przewrocie majowym, a co dopiero o procesie brzeskim i Berezie Kartuskiej. Józef Piłsudski ma w całej Polsce niezliczone pomniki oraz uczelnie, szkoły, place i ulice swojego imienia. Podobnie zresztą jak jego następca Edward Rydz-Śmigły, którego imieniem dodatkowo nazwano przełęcz w Beskidzie Wyspowym (dawna przełęcz Chyszówki). Imieniem krwawego ministra spraw wewnętrznych Felicjana Sławoja-Składkowskiego nazwano m.in. jedną z ulic w Warszawie. O ich ofiarach postsolidarnościowy establishment nie pamięta.

Autor jest historykiem, pracuje w Dziale Naukowym Muzeum Auschwitz-Birkenau

1 Prezydent Andrzej Duda na obchodach Grudnia ‘70: „Wstyd za tę III RP, która z honorami wojskowymi i państwowymi pochowała większość oprawców z 1970 r. Wstyd, zwyczajnie wstyd!”, www.wpolityce.pl, 17 grudnia 2015 r.
2 „Kurier Warszawski” z 25 stycznia 1938 r.
3 „Kurier Warszawski” z 15 kwietnia 1936 r., cyt. za: A. Leszczyński, Masakra we Lwowie, www.wyborcza.pl/alehistoria, 5 maja 2014 r.
4 Cyt. za: 23 marca 1936. Rozruchy robotnicze w Krakowie – 10 osób zabitych, www.nowahistoria.interia.pl, 23 marca 2014 r.
5 A. Leszczyński, Masakra we Lwowie, www.wyborcza.pl/alehistoria, 5 maja 2014 r.
6 Wstydliwe mogiły II RP ukrywane przez polityków i media III RP, www.okres-prl.blog.onet.pl, 11 lutego 2015 r.
7 T. Kizwalter, T. Nałęcz, Historia Polski. Polska 1831-1939, Warszawa 2007, s. 416.
8 Wstydliwe mogiły II RP ukrywane przez polityków i media III RP, www.okres-prl.blog.onet.pl, 11 lutego 2015 r.
9 Sejm nie chce uczcić ofiar Wielkiego Strajku Chłopskiego, www.lopata.pl, 28 sierpnia 2007 r.


Ofiary siłowego tłumienia przez policję strajków i manifestacji w latach 1932-1937:
1932 r. – 141 zabitych,
1933 r. – 145 zabitych,
1934 r. – 118 zabitych,
1935 r. – 143 zabitych,
1936 r. – 157 zabitych,
1937 r. – 114 zabitych, w tym 44 podczas tłumienia powszechnego strajku chłopskiego.
Razem 818 osób.

Wydanie: 22/2016

Kategorie: Historia

Komentarze

  1. Przemysław Jarecki
    Przemysław Jarecki 20 czerwca, 2016, 12:22

    Znakomity artykuł przypominający wreszcie mroczne strony II RP, niestety niepełny. Autor artykułu skupił się na zbrodniach popełnionych na robotnikach w okresie tzw. sanacyjnej II RP. Oczywiście było ich najwięcej w rzeczonym czasie, ale pierwszą zbrodnię przeciwko polskim robotnikom i ubogiej ludności popełnił rząd tzw. Chjeno-piasta, czyli rząd premiera Wincentego Witosa (Polskie Stronnictwo Ludowe „Piast” i Chrześcijański Związek Jedności Narodowej) w 1923 r. czego nie wolno przemilczać. Witos, tak hołubiony choćby przez Mateusza Kijowskiego w wywiadzie dla „Przeglądu”, ma krew na rękach, a mimo to przywoływany jest jako mąż stanu, którego pomniki mnożą się w wielu miejscach całego kraju. Demagogicznie nieco można zapytać, czy dziś ktoś, nie tylko Mateusz Kijowski, ale nawet przedstawiciele tzw. lewicy demokratycznej, wyobrażają sobie w Polsce pomniki oskarżonego o podobne czyny Czesława Kiszczaka? Dla przypomnienia, rząd Witosa nakazał stłumienie strajku powszechnego w Krakowie organizowanego przez socjalistów, a 6 listopada 1923 r. wojsko i policja otoczyły kordonem strajkujących przygotowujących się do wiecu i otworzyła ogień. Przeciw robotnikom skierowano nawet samochód pancerny. Zginęło 18 cywilów, w tym student IV roku ówczesnej Akademii Górniczej Aleksander Malinowski (jego ofiara nie jest oczywiście tak znana i nagłaśniana jak przypadek studenta UJ Stanisława Pyjasa). Po tej zbrodni Polska Partia Socjalistyczna wydała odezwę ze stwierdzeniami o „krwawym rządzie Chjeno-Piasta” i „faszyzmie u bram”. Dziś nie wspomina się w ogóle o tej krwawej pacyfikacji, o wiele drastyczniejszej w skutkach niż chociażby wydarzenia w kopalni „Wujek” w okresie stanu wojennego. Dziś w świadomości historycznej ta zbrodnia nazywana jest eufemistycznie „zamieszkami krakowskimi”. „Zamieszki”, w których rząd morduje 18 robotników? To może też „zamieszki gdańskie 1970” w książkach IPN?
    I jeszcze aneks do wydarzeń krakowskich z 1936 r. czyli strajku w zakładach „Semperit”. Dziś na Plantach przy ulicy Basztowej w Krakowie tuż za barbakanem znajduje się obelisk upamiętniający nazwiska zamordowanych przez sanacyjną policję robotników i robotnic. Obok stoi krzyż, na którym przybita jest drewniana tabliczka z napisem: „ofiarom komunistycznej prowokacji”. Nie wiem kto jest pomysłodawcą tego kuriozalnego łgarstwa, ale pokazuje dobitnie prawicowe zwyrodnienie mentalne. Odwrócenie faktów, zmiana perspektywy i cyniczne zawłaszczanie ofiar.
    A gdyby tak na krzyżach przed kopalnią Wujek napisać – „ofiarom solidarnościowej prowokacji”…
    Ależ by się działo…

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. observer
    observer 23 marca, 2017, 17:03

    w tym kraju PRAWDA W OCZY KOLE a zwlaszcza dla tych co sa u koryta i maja wladze i media z ktorymi manipuluja jak im pasuja !!! A ja okres teraz tzw demokracji dziele na trzy czesci pierwsza to LUDZI rzady sld i sl potem rzady durni bo niewiedzieli co chca i czym sa trzecie to rzady debili to po a teraz rzady pis kretynow a KRETYN – czlowiek fanatyczny nierozumiejacy drugiego majacy sie pomalu za boga tzw bezbledny nieomylny ktory wiecej psuje jak naprawia i nieuznaje to za blad tak ma byc bo on najlepiej wie chodzacy nawiedzony super idealrobi ze siebie katolika a ma tyle wspolnego CO PIERNIK DO WIATRAKA a to znaczy modli sie do obrazkow i figurek a ksiadz to jak bog a PRAWDZIWEGO BOGA ma gdzies jak sie mowi ludowo czyli tzw polski nawiedzony fanatyk religijny tylko nie KATOLIK I CHRZESCIJANIN to sa moje spostrzezenia i dlatego jak bych sie mial znow narodzic to nigdy w tym kraju i byc czescia tej nacji lepiej sie nie narodzic !!!

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. Barbarus
    Barbarus 22 lipca, 2017, 07:38

    Gdzie te 818 bezbronnych, brutalnie zamordowanych przez policję osób, ma swój pomnik? Gdzie jest muzeum tych wydarzeń, choćby takie jak ECS w Gdańsku?

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy