Krwawe strajki w II RP

Krwawe strajki w II RP

Narodowe Archiwum Cyfrowe Sygnatura: 1-P-2751-1 Tytuł tematu: Strajk górników w kopalni węgla kamiennego "Klimontów" w Sosnowcu Data: Data: 1933/03 Miejsce: Sosnowiec Opis obrazu: Żony górników oczekujące przed bramą kopalni. Po prawej widoczni policjanci. Autor: Datka Czesław

818 osób zabito podczas brutalnego tłumienia przez policję protestów społecznych w latach 1932-1937 Prezydent Andrzej Duda podczas ubiegłorocznych uroczystości rocznicowych pod pomnikami w Gdyni i Szczecinie ubolewał nad tym, że III RP nie rozliczyła PRL-owskich „oprawców” odpowiedzialnych za krwawe stłumienie strajków w grudniu 1970 r., kiedy zginęło 41 osób1. Niestety, prezydent Duda nie zauważył, że w II RP postępowano ze strajkującymi tak samo, a nawet brutalniej. Zwłaszcza po 1926 r. prowadzono dialog społeczny za pomocą karabinów, i to w sensie dosłownym. Premier i minister spraw wewnętrznych, gen. Felicjan Sławoj-Składkowski, w wystąpieniu przed komisją budżetową Sejmu 24 stycznia 1938 r. podał następujące liczby zabitych w wyniku siłowego tłumienia przez policję strajków i manifestacji w latach 1932-1937: 1932 r. – 141 zabitych, 1933 r. – 145 zabitych, 1934 r. – 118 zabitych, 1935 r. – 143 zabitych, 1936 r. – 157 zabitych, 1937 r. – 114 zabitych, w tym 44 podczas tłumienia powszechnego strajku chłopskiego2. Razem 818 osób. Kule na robotników w Krakowie Znamienne, że najwięcej ofiar było w latach 1935-1936, a więc już po przejściu światowego kryzysu gospodarczego. Przyczyny były dwie: utrzymująca się stagnacja gospodarcza oraz brutalizacja metod tłumienia protestów społecznych, związana nierozłącznie z polityką gen. Sławoja-Składkowskiego. Na temat pierwszej ze wspomnianych przyczyn tak wówczas pisał związany z obozem narodowym publicysta Adam Grzymała-Siedlecki: „Oblewa nas już istna powódź nędzy. Statystyka wykazuje zatrważającą ilość ludzi pozbawionych pracy (…). A każda cyfra w statystyce i poza statystyką – to niekończące się nigdy, beznadziejne dni niedostatku, niedojadania, często dosłownego głodu, rozpaczliwych warunków mieszkania, strzępów, wiszących na ciele zamiast ubrania”3. Wydarzenia, do których doszło w Krakowie i Lwowie podczas tzw. krwawej wiosny 1936 r., były jednymi z bardziej dramatycznych. Na początku marca w Krakowie rozpoczął się strajk okupacyjny w Polsko-Szwajcarskiej Fabryce Czekolady „Suchard” SA, a wkrótce potem w Polskich Zakładach Gumowych „Semperit”. 20 marca policja usunęła siłą strajkujących w Sempericie. W odpowiedzi Okręgowy Komitet Robotniczy PPS i Rada Związków Zawodowych proklamowały na 23 marca jednodniowy strajk powszechny. W zaplanowanym terminie najpierw odbył się wiec z udziałem 10 tys. osób przy ul. Warszawskiej, po czym jego uczestnicy – mimo braku zezwolenia – ruszyli w kierunku Rynku Głównego. Na ul. Basztowej pochód zatrzymała blokada policyjna. Doszło do starć manifestujących z policją, która użyła broni. Zginęło osiem osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. To tragiczne zdarzenie skomentował kard. Adam Sapieha w orędziu, które odczytano w krakowskich kościołach pod koniec marca: „W kraju szerzy się okropna nędza. Robotnik, wieśniak, bezrobotny inteligent i zubożały rękodzielnik przymierają z głodu i niedostatku. Spychamy ten stan na tzw. kryzys. Wiemy dobrze, że on dotknął dziś i pracodawców, i pracujących, ale czy zawsze w równej mierze? Czy jednak w wielu wypadkach niepohamowana chęć zysku, zbyt wysokie wynagrodzenia jednych, nie powodują nieuczciwego wyzysku biedy? Ze wstydem przyznać musimy, że tak jest, a krwawe wypadki w Krakowie i gdzie indziej są tego jaskrawym dowodem”4. Czarny czwartek we Lwowie Wysokie bezrobocie, narastające ubóstwo oraz polityka siłowego rozwiazywania konfliktów społecznych doprowadziły kilka dni później do zajść we Lwowie. Bezpośrednią przyczyną manifestacji bezrobotnych 14 kwietnia 1936 r. było obniżenie w budżecie państwa środków na roboty publiczne. Podczas tej manifestacji od kul policji zginął bezrobotny Władysław Kozak (1913-1936). Jego pogrzeb 16 kwietnia 1936 r. przemienił się w antysanacyjną manifestację z udziałem ok. 8 tys. osób. W starciach z policją zginęło według oficjalnych danych 19 osób, a według prasy lewicowej 49; rannych było ok. 200. Masowe aresztowania po rozruchach były tak liczne, że władze musiały dementować pogłoski o założeniu pod Lwowem obozu koncentracyjnego. Oficjalnie aresztowano ok. 1,5 tys. osób, z których ok. 70 deportowano do obozu odosobnienia w Berezie Kartuskiej. Dopiero lwowski krwawy czwartek skłonił rząd płk. Mariana Zyndrama-Kościałkowskiego do odblokowania funduszy na roboty publiczne5. Jednym z odpowiedzialnych za krwawy czwartek był ówczesny wojewoda lwowski płk Władysław Belina-Prażmowski, którego imię po 1989 r. nadano m.in. alei w Krakowie i ulicy w Nowym Sączu. Strajki chłopskie Podczas Święta Czynu Chłopskiego, obchodzonego po raz pierwszy w 1936 r., policja zamordowała 19

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2016, 22/2016

Kategorie: Historia