Niezagojona rana Osmańczyka

Niezagojona rana Osmańczyka

Edmund Osmańczyk zadedykował swój „Dziennik z Powstania 1944” maleńkiemu synkowi Łukaszowi. Nie potrafił do niego sięgnąć za życia. Dopiero po jego śmierci, w 50. rocznicę powstania, żona zdecydowała się wydać tę boleśnie kłującą książeczkę.

1 sierpnia: Niesamowita nierówność szans… Niesamowita nierówność walki. A więc powstanie. Decyzja zapadła i oto zamienia się w czyn. Serce wierzy w zwycięstwo. Umysł żre niepokój. (…) Za wysoką cenę zdecydowaliśmy się płacić! – mówi rozum. Wolność nie zna wysokiej ceny – mówi serce. Zbyt wiele krwi polskiej upłynęło w czasie tej wojny… (…) „Wszystko albo nic” – stare hasło powstańcze było busolą w latach okupacji. (…)

24 sierpnia: (…) na podwórze domu padło osiem granatów, zabijając kilkanaście osób, a dwadzieścia kilka raniąc mniej lub więcej ciężko. (…)  Nad pięcioletnim zabitym chłopczykiem nie płakała, a wyła przeraźliwie Matka (uciekła ze Złotej z jedynakiem, gdzie przed godziną bomba zabiła jej męża i siostrę!).

9 września: W walczącej Warszawie rodzą się dzieci. Obywatele niepodległej Polski… Wiele Matek w huku bomb i min straciło pokarm. A mleka w Warszawie nie ma. Od sześciu tygodni nie ma mleka ani dla noworodków, ani dla niemowląt, ani dla dzieci… Wczoraj i dzisiaj wyszło kilka tysięcy kobiet i dzieci pod sztandarami Polskiego Czerwonego Krzyża z Warszawy do Niemców. (…)

Zakłamana historia powstania
w naszej księgarni

21 września: A dziś rano… zmarł jedyny Synek maleńki, skończywszy cztery miesiące – Łukasz. Zagłodzony, nie wytrzymał zapalenia płuc w zimnych ruinach domu na ulicy Wilczej. Matka krzyczy w rozpaczy… Po południu pogrzeb. Śpi maleńki na podwórku Biblioteki na Koszykowej (…). Jesteśmy straszliwie sami. Tak jak Warszawa.

2 listopada: Jest nad Wisłą cmentarz, na którym spoczywa kilkadziesiąt tysięcy poległych, mężczyzn, kobiet, dzieci, młodzieży… Kilkadziesiąt tysięcy mogił (…) w Dzień Zaduszny trwa w samotności równie niepojętej jak osamotnienie tego miasta w sierpniu i we wrześniu, i październiku Pańskiego Roku 1944. Powstanie wybuchło za wcześnie. Chciano uprzedzić Moskali, a nie porozumiano się z nikim, ani z Rosją, ani z Anglią, ani ze Stanami Zjednoczonymi. Nie zagwarantowaliśmy sobie pomocy, ufając w kawaleryjską szabelkę. Za ambicję jednego czy trzech ludzi zapłaciliśmy życiem stu tysięcy i zniszczeniem centrum naszego dynamizmu politycznego, gospodarczego i kulturalnego… Rzuciliśmy się przeciw wszystkim i mamy tego skutek… Nie boimy się śmierci i umieramy tysiącami spokojnie, bo Polska jeszcze nie zginęła! (…) Nie trzeba więc powtarzać za Berlinem i Moskwą, że powstanie to zbrodnia, głupota i szaleństwo, bo to nam niczego nie wytłumaczy, a wszystko przekreśli. Trzeba raczej zejść do fundamentów nieuniknioności tego zjawiska, które po raz piąty wstrząsa narodem polskim (powstanie Kościuszkowskie, Listopadowe, Styczniowe, Śląskie, Warszawa)… Trzeba wreszcie wstrząsnąć sumieniami Polaków, niech wobec ruin Warszawy odpowiedzą sobie, czy to, co w duszach posiały minione pokolenia, jest moralnością samobójców, czy moralnością wielkości. Ja – nie wiem.

Fragment Dziennika z Powstania 1944 przypomniał Jan Cofałka w III tomie wydanej  przez PRZEGLĄD Zakłamanej historii powstania.

Wydanie: 35/2022

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy