Kryminalna reprywatyzacja

Kryminalna reprywatyzacja

30 lat reprywatyzacji w Polsce to kryminalne story w odcinkach. Jest tam wszystko, co najgorsze. Bezprawie. Tchórzostwo polityków, których stać było tylko na puste obietnice. Bezgraniczna pazerność korzystających z tego bezhołowia. Głupota mediów, które uległy bredniom o „świętym prawie własności”.

Lista czarnych bohaterów reprywatyzacji po polsku jest długa i ciągle niezamknięta. Niestety, jeszcze dłuższa jest lista ofiar tej dzikiej reprywatyzacji. Lokatorów, którzy nie przeżyli „czyścicieli kamienic”. Dramaty ofiar ustosunkowanych cwaniaków oburzają zwykłych ludzi, ale po politykach spływa to jak woda po kaczce.

Czy można było tym nieszczęściom zapobiec? Tak. Wystarczyło sięgnąć do przykładu z 1918 r. Marszałek Piłsudski nie oddał majątków skonfiskowanych przez carat po powstaniu styczniowym. Bo kto miałby za to zapłacić? Państwo z pieniędzy swoich obywateli? Jedną krzywdę zastąpić drugą? Ale po 1989 r. nie było polityków tego formatu. A trzeba było wówczas powiedzieć, że żadnej reprywatyzacji nie będzie. Bo po prostu nie da się jej uczciwie i sprawiedliwie przeprowadzić. Żadnej reprywatyzacji, dla nikogo. Także dla Kościoła katolickiego i gmin żydowskich.

O takie działanie apelował do lewicy znany socjolog prof. Jacek Raciborski. Jako redakcja, która pisze o tym od 20 lat, w pełni ten apel popieramy.

Wydanie: 10/2020

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy