Kto nie jest weteranem walk o niepodległość?

Kto nie jest weteranem walk o niepodległość?

Pan Prezydent złożył projekt ustawy o Korpusie Weteranów Walk o Niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej.

Trudno się nie zgodzić z preambułą do ustawy. Można w niej przeczytać, że „Rzeczpospolita Polska winna jest Weteranom Walk o Niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej uznanie i szacunek”. To prawda. A nawet „oczywista oczywistość”. Dalej w preambule czytamy, że „wszystkie organy władzy publicznej są zobowiązane do opieki i okazywania szacunku Weteranom Walk o Niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej”. Pięknie. I też oczywiste.
Dalej ustawa definiuje, kto jest, a kto nie jest weteranem. Weteranami według projektu ustawy są uczestnicy walk o niepodległość lub o ustalenie granic Państwa Polskiego do dnia 8 maja 1945 r. Jasne. Weteranami są też ci, którzy brali udział w walce zbrojnej z reżimem komunistycznym na terytorium Państwa Polskiego w jego granicach sprzed 1 września 1939 oraz w granicach powojennych. No dobrze. A co z tymi, którzy w szeregach Wojska Polskiego lub KBW walczyli z UPA w Bieszczadach lub na Lubelszczyźnie? Oni weteranami nie są. Za to są weteranami ci, którzy byli na misjach i zostali odznaczeni Krzyżem Wojskowym. Walczyli o niepodległość Polski w Iraku lub Afganistanie? Weterani to oni są, ale czy na pewno „walk o niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej”? Ale dobrze, niech będą.
Kto za to według projektu ustawy na pewno nie jest „weteranem walk o niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej” i statusu weterana dostać nie może? Projekt ustawy wszystko to detalicznie ustala. Przede wszystkim, nie jest weteranem osoba, która „kolaborowała przeciwko niepodległości lub integralności terytorialnej Rzeczypospolitej Polskiej z władzami państw okupujących jej terytorium”. Niby jasne, ale nie do końca. Przede wszystkim, wbrew pozorom nie jest jasne, o które państwa tu chodzi. Hitlerowskie Niemcy, na pewno. Co z ZSRR? Okupował ziemie polskie od 17 września 1939, ale czy do końca wojny? Od kiedy do kiedy ZSRR był okupantem, od kiedy do kiedy sojusznikiem?
A nadto, co to znaczy „kolaborować przeciwko integralności terytorialnej Rzeczypospolitej?”
Czy rozmowy z ZSRR na temat granicy wschodniej Polski to już jest ta kolaboracja w rozumieniu ustawy, a jak nie, to na czym ta kolaboracja mogłaby polegać? Czy np. Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej z wicepremierem Mikołajczykiem to kolaboranci czy nie kolaboranci? A co z PSL popierającym ten rząd? A co z wojskowymi, którzy wrócili do Polski z Anglii lub z oflagów i podjęli służbę w wojsku podległym temu rządowi? Kolaborowali czy nie? Będą weteranami czy nie?
Z korpusu weteranów wykluczone będą też osoby, które „nie uznając zwierzchnictwa Naczelnego Wodza i Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie organizowały lub nadzorowały organizację na terenie ZSRR formacji wojskowych złożonych z obywateli polskich. Gdyby do dziś dożył któryś z członków Związku Patriotów Polskich, do korpusu weteranów by się nie dostał. Wśród organizatorów tego wojska byli komuniści, którzy rzeczywiście nie uznawali rządu na uchodźstwie, ale byli też niekomuniści. Fakt, że do dywizji kościuszkowskiej dostało się wielu młodych ludzi, którzy nie z własnej winy nie załapali się do Armii Andersa, a wstąpienie do tego wojska ratowało im często życie, to jest dla twórców ustawy bez znaczenia. Gen. Berling gdyby dożył, do korpusu weteranów zaliczony by nie został.
Nie są też weteranami w rozumieniu tej ustawy oficerowie polityczno-wychowawczy z I i II Armii Wojska Polskiego, choćby przeszli cały szlak bojowy, stracili rękę czy nogę, zostali odznaczeni orderami bojowymi. Nie są weteranami i już. Nie są też weteranami osoby, które przeszły cały szlak bojowy od Lenino do Berlina, ale które potem trafiły – choćby na krótko – do Informacji Wojskowej, Zarządu II Sztabu Generalnego, Wojskowej Służby Wewnętrznej, Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego albo do struktur Urzędu Bezpieczeństwa lub Służby Bezpieczeństwa. Ten chytry przepis wyklucza spośród weteranów gen Jaruzelskiego (był przez jakiś czas szefem Głównego Zarządu Politycznego), o to zapewne projektodawcy chodziło, ale przy okazji wyklucza takiego bohatera polskiej prawicy jak Józef Kuraś ps. „Ogień” ( który przez jakiś czas służył „w strukturach Urzędu Bezpieczeństwa”. Na szczęście „Ogień” (podobnie jak gen. Berling) nie żyje i problemu nie będzie. Ale zawsze to moralnie jakoś głupio. Zaliczyć do jednej klasy „Ognia”, Berlinga, Wandę Wasilewską, Stanisława Mikołajczyka? Duża niezręczność.
Weteranami w rozumieniu tej ustawy nie są powstańcy warszawscy z AL, bowiem „pełnili służbę w organizacji podległej PPR”. O tych z AL czy GL, którzy byli w oddziałach partyzanckich już nawet wspominać nie warto. Nie są weteranami.
Nie jest też wedle tej ustawy weteranem walk o niepodległość ktoś, kto walczył w kampanii wrześniowej, potem pod Monte Cassino, skakał jako cichociemny ale po wojnie został funkcjonariuszem PZPR w jednostce organizacyjnej, która miała nadzór nad organami bezpieczeństwa. A więc na przykład w wydziale administracyjnym Komitetu Powiatowego.
Nie jest też weteranem, ktoś kto walczył z Niemcami we francuskim ruchu oporu. O tej kategorii w ogóle zapomniano.
Ostatecznie kto jest, a kto nie jest weteranem decydować będzie szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Jak kogoś uzna, to na osobę taką spłyną szczególne dowody uwielbienia. Będzie mogła nosić stosowna odznakę (której „opis, materiał, wymiary i wzór rysunkowy” określi sam Pan Prezydent!). Żołnierze i funkcjonariusze służb mundurowych, jak dostrzegą odznakę weterana w czyjeś klapie, będą musieli posiadaczowi odznaki oddawać honory.
Zaliczeni do weteranów dostaną dodatek w wysokości 200 zł miesięcznie. Tak wyceniono „uznanie i szacunek” państwa należny – z mocy preambuły – weteranom. Ustawa średnio troszcząc się o życie weterana (200 zł miesięcznie), bardzo troszczy się za to o jego śmierć i pogrzeb. Śmierć weterana uruchamia wypłatę zasiłku pogrzebowego w wysokości 400% przeciętnego wynagrodzenia obowiązującego w dniu jego śmierci. Ponieważ zasiłek wypłaca się małżonkom, dzieciom, wnukom etc., aż dziw bierze, że przed podjęciem zasiłku nie podlegają oni lustracji. Przez to niedopatrzenie zasiłek może dostać się w ręce agenta lub nawet samego eksubowca!
Ustawa daje jeszcze uznanym za weteranów wojskową asystę na pogrzebie.
Jak wynika z projektu ustawy, autorom nie tyle chodziło o okazanie weteranom „uznania i szacunku”, co o ich podzielenie według kategorii „weteran słuszny” i „niesłuszny”. Ale nawet to nie bardzo się udało. Nasze dzieje są zbyt skomplikowane, aby tak łatwo się dało je poszufladkować, a poza tym, do tego trzeba wiedzy historycznej. Inaczej, do jednej kategorii wpisze się – chyba wbrew intencjom – Wandę Wasilewską, Mikołajczyka, Berlinga i „Ognia”.
Nie muszę dodawać, że prawica z radością powitała projekt ustawy i wyraziła wdzięczność Panu Prezydentowi za tę cenną inicjatywę ustawodawczą.

Wydanie: 2/2009

Kategorie: Felietony, Jan Widacki
Tagi: Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy