Kuchciński po turecku

Kuchciński po turecku

Są miejsca, które rządzącą ekipę fascynują.

Na przykład Turcja. To, co wyczynia prezydent Erdoğan z mediami, z sądownictwem, budzi zdumienie i potępienie Europy. A tu właśnie wrócił z oficjalnej trzydniowej wizyty w Turcji marszałek Sejmu Marek Kuchciński. Był tam przyjmowany przez samego prezydenta. A ich rozmowy – jak podaje Kancelaria Sejmu – poświęcone były m.in. „umacnianiu współpracy w państwach Europy Środkowo-Wschodniej”.

Na czym ta współpraca miałaby polegać? Tego nie wyjaśniono. Za to podano, że „w dobie dyskusji nad potrzebą odnowy Unii Europejskiej zgodzono się, że istnieje potrzeba wypracowania nowej współpracy państw europejskich i pozaeuropejskich”.

Marszałek Sejmu był też podejmowany w gmachu parlamentu przez przewodniczącego Wielkiego Zgromadzenia Narodowego Turcji İsmaila Kahramana. Tematem rozmów była m.in. intensyfikacja współpracy i wymiana doświadczeń związanych z funkcjonowaniem obu parlamentów. Podkreślmy: obu.

Czyżby więc PiS chciało, byśmy się uczyli od Turcji demokracji?

Ta sympatia do Turcji Erdoğana ma też inne konsekwencje. PiS od miesięcy straszy Polaków falą muzułmańskich imigrantów, którzy tu przyjadą. Tymczasem Polska popiera starania Turcji o akcesję do Unii Europejskiej oraz zniesienie wiz dla obywateli tureckich. To stanowisko przedstawił Witold Waszczykowski.

Innymi słowy, katolicka Polska jest przeciwna tym muzułmanom, którzy przybywają do Europy pontonami przez morze, za to chce otworzyć im jak najszerzej drogę oficjalną.

Nawiasem mówiąc, Turcja nie jest jedyną zagraniczną fascynacją PiS. Mamy przecież Białoruś. Z Białorusią jest super, o tym już pisaliśmy. Przypominamy więc tylko słowa ministra Waszczykowskiego: „Nasze zbliżenie teraz, otwartość po 25 latach, zachodzi w jubileuszowym roku i mam nadzieję, że będziemy je kontynuować”.

Oto nasi nowi przyjaciele. A co ze starymi? Cóż, kiepsko. Unia gnije, rozpada się. Beata Szydło niedawno stwierdziła, że „niedługo po prostu będziemy mieli taki problem, że kolejne państwa będą mówiły, że nie chcą być w tym jakże zacnym, ale jednak pogrążonym w ogromnej degrengoladzie w tej chwili klubie europejskim”. Mamy zatem świat prężny i świat pogrążony w degrengoladzie.

I żeby ta degrengolada wiedziała o swoim stanie, nasza dyplomacja jej o tym przypomina. A konkretnie Andrzej Przyłębski, od dwóch miesięcy ambasador RP w Niemczech, który zdążył już napomnieć prof. Andreasa Voss­kuhlego, prezesa Federalnego Trybunału Konstytucyjnego. Vosskuhle w jednym z wywiadów stwierdził, że jest zaniepokojony sytuacją w Polsce związaną z „wygaszaniem” przez władze Trybunału Konstytucyjnego. Przyłębski napisał więc do niego list, w którym stwierdził, że jest „głęboko zaniepokojony tym, że pozwala on sobie wtrącać się w procedury prawne w sąsiednim państwie”.

Nowy ambasador upomniał też prezydenta Joachima Gaucka – że „ma zawężone horyzonty” i nie rozumie przemian w Polsce.
I to jest ta zmiana, która następuje. Mamy nowych dobrych i nowych złych.

Wydanie: 45/2016

Kategorie: Kronika Dobrej Zmiany

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy