Lasy Państwowe w służbie partii i Kościoła

Lasy Państwowe w służbie partii i Kościoła

Pochlebcom w mundurach leśnika włos z głowy nie spadnie

Edward Siarka, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska oraz pełnomocnik rządu ds. leśnictwa i łowiectwa, podąża duktem wyznaczonym przez poprzednika i partyjnego kolegę z Solidarnej Polski, Michała Wosia. Woś na leśnictwie i łowiectwie również się nie znał, więc otaczał się pochlebcami w mundurach leśnika, którym włos z głowy nie spadnie, o ile głośno manifestują przywiązanie do triady Bóg, honor, ojczyzna.

Tak jak Jan Kosiorowski, szef Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie, któremu na początku października, niedługo po nominacji Siarki na ministra, Onet.pl poświęcił dwuczęściową publikację.

Pierwsza część dotyczyła wynajęcia za bezcen gajówki teściowi Beaty Szydło. Docelowo ma tam zamieszkać jej syn Błażej z żoną. Druga publikacja poświęcona była pompowaniu kasy z nadleśnictw podległych krakowskiej dyrekcji Lasów Państwowych w budowę kaplicy w Puszczy Niepołomickiej poprzez fundację Dla Niepodległej założoną przez Kosiorowskiego i jego podwładnych. Po tych publikacjach Lasy Państwowe wszczęły w krakowskiej dyrekcji kontrolę. Kontrola trwa, a Kosiorowski jakby nigdy nic pozostaje dyrektorem.

Wołanie na puszczy

Z kolei Arkadiusz Wojciechowicz, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu, musiał niewątpliwie słyszeć o bałaganie w nadleśnictwie Głogów. Huczy bowiem o tym od kilku miesięcy. Pod koniec września delegatura Centralnego Biura Antykorupcyjnego we Wrocławiu dostała nawet zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegającego na faworyzowaniu jednego z Zakładów Usług Leśnych w przetargu na wycinkę i prace porządkowe. Jakby tego było mało, jeden z byłych leśniczych, obecnie wysoko awansowany, miał latami płacić do ręki robotnikom leśnym, choć przecież właściciel ZUL powinien to robić za pieniądze z faktur wystawionych Lasom Państwowym.

„Ta sytuacja trwała ponad dwa lata, ja usiłowałem ten proceder przerwać (…) – szukałem pomocy u bezpośredniego przełożonego, jakim jest Nadleśniczy, napisałem pismo i wręczyłem Nadleśniczemu, licząc na to, że podejmie w tej sprawie zgodne z prawem czynności – żali się agentom CBA dolnośląski sygnalista. – Myliłem się, nie uzyskałem pomocy, Nadleśniczy (…) sprawę »zamiótł pod dywan«, a wobec mnie padły pogróżki, że w związku z tym musi mnie zwolnić dyscyplinarnie. (…) Po ujawnieniu tego procederu zostałem w nieoficjalny sposób zaatakowany przez XY (imię i nazwisko do wiadomości redakcji – przyp. aut.), prowadził wobec mnie częste kontrole o różnych porach dnia, a nawet wieczorami, chcąc wymusić na mnie odstąpienie od złożonego zawiadomienia (…). Intensywność nieformalnych ataków na mnie ze strony Nadleśniczego i Inżyniera Nadzoru doprowadziła do znacznego pogorszenia mojego stanu zdrowia (…). Zgłosiłem mobbing, (…) komisja jednoznacznie stwierdziła zaistnienie takiego faktu”.

Leśny sygnalista oświadczył też:  „W związku z powyższym zachodzi uzasadnione podejrzenie, że XY uwikłany jest w proceder korupcyjny. (…) Posiadam wiele dowodów na taką działalność XY i jestem w stanie je udostępnić funkcjonariuszowi CBA”.

Sprawdziliśmy na stronie internetowej nadleśnictwa Głogów. XY nadal cieszy się ciepłą posadą.

Cel społecznie użyteczny

Pracownik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku opowiada: – Ks. Tomasz Duszkiewicz rozdawał „cegiełki” na budowę kaplicy w Czerlonce w Puszczy Białowieskiej, leśnicy dawali mu po 100 zł. Poza tym, za sugestią dyrektora Andrzeja Nowaka, podległe mu nadleśnictwa przekazywały na kaplicę pieniądze z funduszu na cele społecznie użyteczne.

Takim funduszem dysponuje z reguły każde nadleśnictwo. W praktyce warunkiem jego istnienia jest zysk na dany rok. Jeśli nadleśnictwo jest pod kreską i zysku nie ma, to nie będzie miało funduszu.

Według informatorów PRZEGLĄDU w wypadku białostockiej dyrekcji Lasów Państwowych jej szefostwo „zarezerwowało” sobie 30% funduszu z każdego nadleśnictwa. Oczywiście nieformalnie, bo nie reguluje tego żaden przepis. To bowiem każdy nadleśniczy jest wyłącznym dysponentem funduszu.

– Po telefonie dyrektora do nadleśniczego, że pojawi się u niego z wnioskiem o wsparcie taki a taki człowiek, nadleśniczy przelewa instytucji, którą reprezentuje ustosunkowany beneficjent, np. taki jak ks. Duszkiewicz, pieniądze z tej „dyrektorskiej kupki” – twierdzi nasz informator z Lasów Państwowych.

Według „Gazety Współczesnej” budująca kaplicę w Czerlonce fundacja Ekologiczne Forum Młodzieży, którą współzakładał Duszkiewicz, zainkasowała z podlaskich nadleśnictw w tym i ubiegłym roku prawie 100 tys. zł.

Fot. PAP/Grzegorz Momot

Wydanie: 49/2020

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy