Leniwi kontra Hunowie

Kazimiera Szczuka nie została skazana za naigrawanie się z kalectwa Magdy Buczkówny. Szczukę ukarano za jej feministyczne, lansowane w licznych mediach poglądy. Zwalczane przez obecnie rządzących. Szczukę ukarano pośrednio. Zdominowana przez PiS, powołana w wyniku łamania regulaminu Sejmu i dobrych obyczajów, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ukarała komercyjny Polsat podwójnie. Dwa razy po pół miliona złotych. Pierwszy raz za prezentację znienawidzonej przez nacjonalistyczną prawicę Szczuki, drugi raz na dokładkę. Aby właściciele Polsatu wiedzieli, że mogą oberwać, nie tylko prezentując niechcianą przez PiS osobę, która tym razem żadnej wpadki nie popełni. Kara za emisję programu „Nieustraszeni”, programu, jakich pełno w komercyjnych telewizjach, apolitycznego, głupiego wręcz, przypomina o rozległych możliwych sankcjach przewodniczącej Kruk. Od tej pory wszyscy nadawcy będą wiedzieli, że szczukopodobnych lepiej do programów nie zapraszać. Bo to dotkliwie kosztuje.
Przewodnicząca KRRiTV ukarała Polsat zgodnie z istniejącym prawem. Nie tylko najnowsza nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji, zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego, pozwala na tak drakońskie kary. Stosując stare zapisy z art. 18 ustawy i odpowiednio je interpretując, można karać tak samo. Wystarczy powołać się na ochronę „uczuć religijnych” bądź „chrześcijańskiego systemu wartości”. Kiedy SLD miał większość w parlamencie, postulowałem, aby pkt 2 art. 18 wykreślić z ustawy. Konformistyczne, unikające sporów z Kościołem katolickim kierownictwo SLD uważało ten pomysł za antyklerykalny radykalizm. Cóż ten artykuł przeszkadza, przekonywano mnie, przecież praktycznie jest on martwy, KRRiTV nie nadużywa go. Na argumenty, że może być stosowany cenzorsko w złych dla demokracji, wolności słowa czasach, odpowiedzią było wzruszenie ramion. Ówcześni liderzy SLD nie wyobrażali sobie złych czasów, nie mieściło im się w głowie, że mogą być odsunięci od parlamentu, od wpływów na państwo. Teraz tamten brak odwagi, bezideowość, pycha i nonszalancja mszczą się. Nie na bezideowych liderach niestety, lecz na ideowych ludziach lewicy.
Kazimiera Szczuka jest pierwszą ofiarą przyszłej rewolucji kulturalnej PiS. Prezes Jarosław Kaczyński zapowiedział, że trzeba zniszczyć „układ” i odsunąć od wpływów „łże-elity”. Marszałek Sejmu RP, Marek Jurek, zapowiadał nadejście „prawdziwych elit”, które będą „prawdziwymi autorytetami” i stworzą „prawdziwą hierarchię”. Zaprowadzą tak pożądany przez PiS „porządek intelektualny”. W takim „porządku” nie mieszczą się ani feministka Kazimiera Szczuka, ani prześmiewcy z satyrycznej audycji Radia TOK FM. Ani inni, czekający na swoją kolej satyrycy i reprezentanci „łże-elit”.
Żołnierze Prezesa Kaczyńskiego walczący w parlamencie przypominają zdrowych moralnie, aktywnych Hunów szykujących się na podbicie liberalnego, zdegenerowanego „pedalskiego Rzymu”. Obecnego „układu liberalnego”. Są pewni swej historycznej misji. Przekonani o wyższości, upojeni sukcesami. Bo „układ liberalny” zarażony jest dekadencją, rozleniwiony, rozbity. Nie jest w stanie stworzyć zapory dla kaczyńskich hunwejbinów. Liberałowie z PO nie będą umierać za Szczukę, bo brzydzą się feminizmem. Broniący Szczuki SLD jest nadal traktowany wśród demokratów jako brzydka, postkomusza formacja. Zaniechanie, lenistwo potencjalnych obrońców demokracji sprawi, że Hunowie zwyciężą.

 

Wydanie: 13/2006

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy