Macki

Macki

Znajoma z Siedlec pisze: „Od 20 lat obsługuję stoisko na dorocznych tragach rolniczych. Jest tu scena, stadion sportowy, na scenie wręczają nagrody najlepszym wystawcom, hodowcom zwierząt. Ale teraz jest coś nowego. Dobiegają dźwięki orkiestry wojskowej, hymn państwowy i pieśni patriotyczne. Wszędzie wojskowe ciężarówki i ludzie w mundurach. Wałęsają się jakieś dziewczyniny w buciorach wojskowych i z papierosem w ustach. Potem dowiedziałam się, że to były oddziały obrony terytorialnej. Od razu nasuwa się myśl, że te oddziały mogą być kiedyś wykorzystane przeciwko nam. Co oni tam robili?”. Są tysiące takich zdarzeń we wszystkich dziedzinach naszego życia, nikt nie ma oglądu całości. Widać na razie tylko macki, to pełzający nacjonalizm, w ślad za nim idzie zawsze dyktatura. Ciągle liczę na to, że, jak w Polsce bywa, będzie to raczej dyktaturka.

Na chwilę wpadam na kanał TVP Info, wystrzegam się tego, bo potem jestem chory z niesmaku. Poraża skala kłamstwa i manipulacji. I ten jad. Bruksela jako imperium zła. Cała ta formacja jest nie tylko podła, ale też durna. Wyprowadzą Polskę z Unii i nawet powieka im nie drgnie, będą potem krzyczeć, że nareszcie zrzuciliśmy kajdany. Od biedy rozumiem, że w Turcji Erdoğan jak każdy dyktator szuka wroga i znajduje go w Unii. Turcję jednak Unia odtrąciła. Polska została przez Unię przytulona i pokrzepiona.

Reakcje na klęskę piłkarską z Danią wiele nam mówią o nas. Polska cierpi na chorobę dwubiegunową. Od manii, gdy wynoszono polską drużynę pod niebiosa, chociaż kłuły w oczy jej słabości, do depresyjnej zapaści i całkowitego potępienia. Komentarze tysięcy kibiców pełne jadu i goryczy. W tych tyradach też ujawnia się podział na PiS i opozycję, to wyskakuje jak diabeł z pudełka. Potem znowu euforia po zwycięstwie nad słabym Kazachstanem. Co będzie po meczu z Armenią?

Kilkadziesiąt lat po wojnie Niemcy wedle PiS mają nam spłacać II wojnę światową. Fantastyczna historia, nigdy sam na to bym nie wpadł. Nie wiadomo, czy płacić mają na raz, czy na raty. Dokładna suma jeszcze nieustalona. Rzeczywiście Niemcy załatwili w 1939 r. Polskę na amen, można nawet powiedzieć, że Kaczyński i PiS to też późna spuścizna wrześniowego najazdu; nie byłoby Polski Ludowej. I zamiast uczyć się demokracji, przez pół wieku zapominaliśmy, czym ona jest. PiS jest przebiegłe. Wie, że o żadnych reparacjach po tylu latach nie ma mowy, po traktatach i układach, no i te ziemie zachodnie. To nie są jednak tylko majaczenia. To pigułka na użytek wewnętrzny na zaćmienie umysłu. Prosty człowiek, bez wiedzy i społecznego czucia, wykrzyknie: należy nam się cały bilion, może mi też coś skapnie. Nie chcą dać? A to łajdaki!

Mieszkam pod Warszawą, na granicy Międzylesia i Anina, to tzw. dobre podmiejskie dzielnice. Ale tu też przy prywatnych posesjach między ulicą a chodnikiem plenią się chwasty i niestrzyżona trawa. To już nie moje. Moje jest tylko to, co w ramach ogrodzenia. To samo dotyczy mieszkania i klatki schodowej. Nie wyobrażam sobie w Europie Zachodniej takiego podejścia do przestrzeni publicznej, która przylega do prywatnej. Podobnie u nas traktuje się demokrację.

„Demokracja musi polegać na tym, że to my, czynnie i możliwie najlepiej jak potrafimy, weźmiemy za nią odpowiedzialność. Demokracja zależy przede wszystkim do tego, czy my będziemy w niej aktywnymi obywatelami”. To cytat z nowej, bardzo dobrej książki Marcina Króla „Jaka demokracja?”. Krystalicznie czysty i prosty wykład, czym jest, czym powinna być demokracja, co jej grozi w nawiązaniu do naszej sytuacji. Ta książka powinna być lekturą obowiązkową. W naszej szkole jednak takich rzeczy nie uczą. Są za to „żołnierze wyklęci”, w wersji uproszczonej, wszyscy, którzy nie złożyli broni po wojnie, byli święci. Cała ta popaprana reforma szkolnictwa ma w dalszej perspektywie jeden cel – stworzyć nowego Polaka.

Czyje to słowa tak mocne o Macierewiczu: „Wstyd mi, że pokładałem w panu nadzieję. Pan i pańscy koledzy potrafiliście skłócić tak naród, że sowieckie służby lepiej by tego nie zrobiły”? Trudno zgadnąć, że Pawła Kukiza. Czy jego partia nie jest jednak tylko przystawką PiS? Jest i nie jest. Kukiz bywa nieprzewidywalny, niestabilny emocjonalnie, ale wielu rozczarowanych polityką w nim widzi nadzieję. To jak stawiać na konia, który kuleje na cztery nogi. A poza tym krzyczy polska autodestrukcja, wszystkie silniki pracują już pełną mocą.

Wydanie: 37/2017

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy