Lody śmigłem kręcone

Lody śmigłem kręcone

Dlaczego Amerykanie zażądali zmiany warunków przetargu na helikoptery dla polskiego wojska

Wart prawie 11 mld zł przetarg na zakup 70 nowych śmigłowców dla Wojska Polskiego wszedł w decydującą fazę. A to oznacza niespodziewane zwroty akcji, niemal jawnie stawiane zarzuty korupcji i szczególną aktywność lobbystów. Sprawa jest poważna, a kwota niebagatelna. Należałoby oczekiwać, że wszystko będzie przebiegało z zachowaniem najwyższych standardów przejrzystości. Tymczasem w środowisku wojskowych i osób związanych z przemysłem obronnym krąży mnóstwo niezbyt budujących plotek na temat tego, co się dzieje wokół przetargu. Jeśli ktoś chce słuchać, dowie się, kto z kim „kręci lody”, kto ile wziął, z kim trzyma i czyj jest. Nie powinno to dziwić. Sami wojskowi bardzo ułatwili zadanie wygłaszającym owe rewelacje.

Ten przetarg od początku odbywał się w nie do końca czystej atmosferze. A ostatnie decyzje resortu obrony tylko pogłębiły to wrażenie. Chodzi zarówno o przesuwanie ostatecznego terminu składania ofert, jak i o zachowania uczestników.

24 listopada br. na stronie internetowej Ministerstwa Obrony Narodowej pojawił się komunikat: „Inspektorat Uzbrojenia informuje, że na wnioski 2 uczestników postępowania dotyczącego pozyskania 70 śmigłowców wielozadaniowych dla Sił Zbrojnych RP zdecydowano o zmianie terminu złożenia ofert z 28.11.2014 r. na dzień 30.12.2014 r.”. W uzasadnieniu podano, że decyzja została podjęta po głębokich analizach. I była podyktowana wyłącznie potrzebą zapewnienia uczestnikom czasu na rzetelne przygotowanie ofert. Czyżby ponad dwa i pół roku – przetarg ogłoszono pod koniec marca 2012 r. – nie wystarczyło?

Najpierw, na początku 2012 r., pojawiły się informacje prasowe o potrzebie zakupu przez wojsko 26 nowych śmigłowców, które miały zastąpić wysłużone konstrukcje radzieckie. A 29 marca 2012 r. Inspektorat Uzbrojenia MON oficjalnie uruchomił procedurę przetargową. Pisano wówczas, że do rywalizacji staną producent Black Hawka amerykański koncern Sikorsky Aircraft Corporation oraz europejska firma AgustaWestland.

Pod koniec września 2012 r. obecny na ćwiczeniach „Anakonda 2012” w Drawsku Pomorskim premier Donald Tusk, zapowiadając realizację kilku wielkich programów wojskowych, oznajmił m.in.: „Jesteśmy zdecydowani, aby program śmigłowcowy przyspieszyć i zwiększyć, tak aby od razu zdecydować o zakupie 70 śmigłowców dla polskiej armii”. I dodał: „Zależy nam bardzo na tempie. Te 70 śmigłowców to jest wielki program, jeśli chodzi o zaangażowanie finansowe, a pierwszych dostaw spodziewamy się już w 2014 r.”.
Zgodnie z planami do roku 2017 nasi piloci mieli latać nowymi maszynami. Dziś wydaje się to mało prawdopodobne. Zwłaszcza że nie wiemy, czy po raz kolejny nie zostanie przesunięty termin składania ofert lub nie pojawią się inne okoliczności.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 49/2014

Kategorie: Kraj

Komentarze

  1. sept
    sept 23 grudnia, 2014, 08:16

    Należy dodac że Black Hawki nie są konstrukcjami najnowszymi i nie rokuja juz wiekszego rozwoju natomiast ale amerykanie chca go nam wcisnąć mimo że mają inne typy bardziej nam odpowiadające

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy