Logika letniej kanikuły

Logika letniej kanikuły

Jeden z moich starych profesorów mawiał niekiedy do studentów: „Myśli pan logicznie, a więc błędnie”. Sens jego słów wydawał się wtedy dziwnie zagadkowy. Dziś nikogo zdziwić nie powinien. Z ostatnich badań opinii publicznej wydrukowanych przez „Gazetę Wyborczą” wynika, że zdecydowana większość Polaków uważa, iż instalacja amerykańskiej tarczy antyrakietowej zmniejszy nasze bezpieczeństwo, ale równocześnie uważa, że dobrze się stało, że tarcza ta u nas będzie zainstalowana. Logiczny stąd wniosek, że większość Polaków marzy o tym, by zmniejszyć bezpieczeństwo Polski. Wniosek logiczny, a więc błędny? Lubimy przegrywać wojny i powstania, bo nic tak dobrze narodowi nie robi jak późniejsze opłakiwanie poległych, bo daje to ważny pretekst do obchodzenia rocznic, składania wieńców i wygłaszania okolicznościowych przemówień, w których można dołożyć aktualnej politycznej konkurencji? Instalacja tarczy zwiększy nasze szanse, przybliżając nam nowe godziny (minuty, sekundy?) chwały, które później przez stulecia można będzie z rozrzewnieniem wspominać, czcić, a przy tej okazji przemawiać, czerpać pełną garścią, „ubogacając” naszą politykę historyczną. Taki chyba z tego logiczny wniosek, ale czy aby znów błędny? Tylko czy przy obecnej technice wojennej w razie czego zostałby jeszcze ktoś żywy, kto mógłby wspominać, przemawiać i czcić pamięć, a już w szczególności dokładać politycznej konkurencji?
Instalacja tarczy zmniejszy nasze bezpieczeństwo, więc logiczne by się wydawało, że godząc się na tarczę, zażądamy od Amerykanów czegoś, co to zwiększone zagrożenie zniweluje, najlepiej z naddatkiem. Logiczne, a więc błędne. Sukcesem rokowań rządu z USA jest to, że dostaniemy jedną baterię antyrakiet Patriot na stałe, a nie jak wcześniej proponowano na kilka tygodni w roku. Czy ta na stałe zainstalowana bateria zniweluje w zakresie zagrożenia to, co tracimy, instalując tarczę? Jedna bateria Polski nie obroni, ale obroni w razie czego samą tarczę i ewentualnie sołectwo Redzikowo. Pełny sukces rządu. Co jeszcze wynegocjował rząd? „Amerykanie zaangażują się w modernizację polskiej armii”. Bez dalszych konkretów. Z tego wniosek logiczny, że dotąd nie angażowali się. Znów logiczny, a więc błędny. Przecież się angażowali. Może więc zaangażują się inaczej niż dotąd? Może aż tak, jak zaangażowali się w modernizację armii gruzińskiej?
Jeszcze jedno. Rosja niepotrzebnie obawia się instalacji tarczy, wszak tarcza ma chronić przed rakietami irańskimi i innymi terrorystycznymi wystrzelonymi z Bliskiego Wschodu. Logiczny wniosek – instalacja tarczy nie ma nic wspólnego z poczynaniami Rosji w Gruzji. Znów logiczny, ale błędny. Nie kryto bowiem wcale, że rokowania przyspieszono i doprowadzono do finału pod wpływem wydarzeń na Kaukazie.
By zakończyć ten wątek: Polska przystępując do NATO, uzyskała zapewnienie, że w razie napaści na jej terytorium wszystkie kraje członkowskie (w tym USA) przyjdą jej z pomocą. To wynika wprost z treści Paktu Północnoatlantyckiego. Czy polski rząd nie wierzy w natowskie gwarancje bezpieczeństwa, żądając zapisania tych gwarancji dodatkowo od USA w umowie o budowie tarczy? Logicznie tak by wynikało. Znów błędnie? Tylko jeśli tamte, zapisane w pakcie NATO gwarancje są tak mało warte, to skąd przekonanie, że te dodatkowe będą warte więcej?
„Będziemy walczyć”, deklarował na wiecu w Tbilisi pan prezydent. Na Boga, my, to znaczy kto? Wszyscy Polacy czy może tylko (co daj Boże) elektorat PiS? O co będziemy walczyć? Wiadomo, „za wolność naszą i waszą”. Ale jak już, to dlaczego ta „wasza” to ma być wolność Gruzinów, a nie Osetyjczyków?
Rosja też, jak się okazuje, kocha wolność ludów i szanuje zasadę samostanowienia narodów i dlatego gotowa jest uznać niepodległość Abchazji i Osetii Południowej. Wniosek logiczny, gotowa jest dokładnie na tej samej zasadzie uznać niepodległość Czeczenii. Znów wniosek logiczny okazał się błędny.
Swego czasu SLD zamówił sobie ekspertyzę, którą opracował prof. Reykowski wraz z zespołem. Wynikało z niej jednoznacznie, że dla lewicy w Polsce nie ma aktualnie nic lepszego niż LiD. Wydawałoby się, że logicznym wnioskiem będzie trwanie LiD. Gdzie tam, zaraz po opublikowaniu raportu LiD zlikwidowano. Znów logiczny wniosek okazał się błędny.
„Zwalniają z pracy, znaczy będą przyjmować”. Podzieliła się lewica, znaczy będzie się łączyć. Znów logiczne to, ale jakby błędne. Co próbuje się zjednoczyć, to jakby jeszcze bardziej podzielona była. To, że wzorem próbującej się zjednoczyć przed kilkunastu laty prawicy nie powołano dotąd „konwentu św. Katarzyny”, wynika chyba tylko z przyczyn głęboko ideologicznych i światopoglądowych. Wszak nowy lider największej lewicowej partii, wzorując się na Zapaterze, właśnie wypowiada wojnę Kościołowi rzymskokatolickiemu. Co się w Hiszpanii powiodło, powieść się musi i w Polsce. Ten wniosek jednak nie jest logiczny, a na pewno jest błędny. Różnica w tym względzie między polską a Hiszpanią jest taka, że tam Kościół związany był z niekojarzonym z demokracją reżimem gen. Franco, w Polsce przeciwnie, w czasach PRL był wsparciem dla opozycji demokratycznej. Postępowe środowiska demokratyczne i szerokie kręgi społeczne w Polsce i Hiszpanii mają zgoła inny stosunek do Kościoła. To, co w Hiszpanii przyciąga, w Polsce raczej odstrasza. Z tych też względów przez najbliższych 20 lat „polski Zapatero” jest raczej bez szans. Ale jest młody. Może doczeka. Na razie SLD wpatrzony w słupki poparcia wpada w zachwyt, gdy przekraczają one 8%. To dość, by wejść do przyszłego Sejmu, aby czasem zrobić coś na złość rządzącej koalicji, ale do sprawowania władzy, a nawet do wywarcia znaczącego wpływu na losy kraju, stanowczo za mało.
Lewica alternatywna, czyli SdPl (wsparta przez Demokratów lub niewsparta, bo to też nie jest do końca jasne i w różnych tygodniach, a nawet dniach tygodnia bywa z tym różnie), zmienia władze. Z przewodnictwa partii odchodzi Marek Borowski, jeden z najzdolniejszych, najbardziej doświadczonych, ale też pono najtrudniejszych we współpracy polityków. Taka „lewicowa Rokita”, jak ktoś się o nim wyraził. Będzie zapewne kandydował do europarlamentu. Kto go zastąpi? Opcje są dwie, kandydatów jak zwykle trochę więcej.
Opcja pierwsza – łączy się z nią przede wszystkim osobę posła Bartosza Arłukowicza jako kandydata na przewodniczącego – to ścisła współpraca z SLD, a może nawet połączenie z tą partią.
Opcja druga – łączona jest z nią osoba Wojciecha Filemonowicza, dotychczasowego sekretarza generalnego SdPl – to budowa szerokiej, nowoczesnej centrolewicowej formacji, wykraczającej daleko poza sumę SdPl i PD, w przyszłości być może obejmująca także SLD lub jego istotną część. Z opcją tą łączone są m.in. nazwiska posłów Balickiego i Janowskiej. Programowo wspiera ją, ale już spoza partii, bo zdążył się z niej wypisać, Andrzej Celiński.
Jeśli we wrześniowych wyborach zwycięży opcja pierwsza, część SdPl stanie się przybudówką SLD, a obie połączone partie zdobędą może dodatkowy 1% poparcia, część zapewne odejdzie. Gdzie? Bóg raczy wiedzieć.
Jeśli zwycięży opcja druga, rozpocznie się zapewne długi, jak to u nas bywa, najeżony sporami bardziej personalnymi niż programowymi, proces budowy centrolewicy. Jego szczęśliwym finałem byłoby na koniec połączenie się po kilku latach z SLD w jedną silną formację centrolewicową, która ma szanse odsunąć prawicę od władzy albo co najmniej uzyskać istotny wpływ na kształt polskiej polityki. Wprawdzie o połączeniu z SLD nikt z tej opcji na razie nie myśli, a nawet od takiej myśli wszyscy się odżegnują, ale jest to jedyne logiczne rozwiązanie na przyszłość. Przed połączeniem trzeba jednak zbudować formację, która dla SLD byłaby na lewicy równorzędnym partnerem, a nie jedynie wasalem. Wydaje się to logiczne. Logiczne, a więc znów błędne? Może po raz pierwszy jednak nie.

Wydanie: 35/2008

Kategorie: Felietony, Jan Widacki
Tagi: Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy