Misja trudna, ale możliwa

Misja trudna, ale możliwa

Dla części elektoratu SPD ta zmiana stanowiska jest nie do przyjęcia. – Określenie Obergrenze jest trucizną dla lewicowych wyborców – uważa Franziska Giffey, burmistrz okręgu Neukölln. Do rosnącego grona krytyków Gabriela należy również Johanna Uekermann, szefowa młodzieżówki SPD: – Nasza partia zawsze reprezentowała otwarte społeczeństwo. Nie wiem, co za diabeł wstąpił w przewodniczącego.

Wielu młodych socjalistów mówi wprost, że z wypowiedzi wicekanclerza przebija głupota. – Wręcz przeciwnie – twierdzi Oskar Niedermayer, politolog z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie – Gabriel nie uległ żadnym prostodusznym wyobrażeniom, to świadoma strategia.

Kiedy zapytano Gabriela, dlaczego w zeszłym roku powtarzał, że górna granica jest sprzeczna z konstytucją, a dziś popiera Obergrenze, najpierw się zaczerwienił, a następnie odparł: – Merkel mówiła, że jej nie potrzebujemy, Seehofer na nią nalega. Tymczasem prawda jest taka, że obie opinie się nie wykluczają. Górna granica zależy od sukcesu integracji w naszym kraju.
Gdzie dwóch chadeków się bije, tam socjalista korzysta? Być może, manewr z pozoru świetny. Czy okaże się skuteczny?

Silne poparcie

Mimo niezręcznych wypowiedzi, które trudno tłumaczyć inaczej niż frustracją osoby tracącej grunt pod nogami, Gabriel cieszy się zaskakującym poparciem wśród głównych konkurentów w SPD. Po konwencji partyjnej w Wolfsburgu Martin Schulz z entuzjazmem skomentował wystąpienie swojego szefa. – Sigmar dziś udowodnił, że potrafi kierować – przyznał. Schulz jest unijnym urzędnikiem, traktującym kwestię CETA nie do końca bez uprzedzeń, ale w sukurs Gabrielowi niespodziewanie przyszedł także Olaf Scholz, potencjalny następca lidera. – Mamy kryzys, ale nadal współrządzimy w 13 z 16 krajów związkowych. To również jego zasługa, Gabriel jest doskonałym kandydatem na kanclerza – uważa burmistrz Hamburga.

Ministrowie z SPD w rządzie Angeli Merkel, tacy jak Andrea Nahles (resort pracy i spraw społecznych), Manuela Schwesig (minister do spraw rodziny, osób starszych, kobiet i młodzieży) czy Heiko Maas (minister sprawiedliwości i ochrony konsumentów), dokonują na szczeblu federalnym wielu rzeczy godnych uznania. Z inicjatywy tej partii wprowadzono płacę minimalną i parytety dla kobiet. Dlaczego w takim razie wyborcy uciekają? – W całej Europie powstają partie populistyczne. W większości krajów ludzie mają niestety jedynie wybór między populistami obiecującymi przywileje socjalne a liberałami, których problemy społeczne nic nie obchodzą. W Niemczech jest na szczęście inaczej. My jako SPD przeżyliśmy 150 lat, bo oferujemy długotrwały alians wartości socjalnych z liberalizmem – tłumaczy Scholz.

W Berlinie, będącym niejako papierkiem lakmusowym, po kolejnej klęsce CDU wszystko wskazuje na koalicję SPD z Zielonymi i Lewicą. Strategia stołecznych chadeków, straszących perspektywą powrotu socjalistów (slogan: keine Experimente!), już się wypaliła. Rachuby Gabriela na fotel kanclerski w 2017 r. nie są więc pozbawione podstaw, aczkolwiek bez sojuszu z Lewicą jego nadzieje okażą się płonne. To paradoksalne, ale akurat Berlin mimo zwycięstwa socjaldemokratów doskonale pokazuje, dlaczego SPD w dalszym ciągu traci. Corocznie napływa do stolicy 40 tys. nowych mieszkańców, nie mówiąc o imigrantach. Dopiero niedawno wdrożono odpowiednie środki na rynku nieruchomości. Szkoły i przedszkola są często w opłakanym stanie, a bezrobocie wynosi 9,7%, co w zestawieniu landów plasuje Berlin na mało chwalebnym przedostatnim miejscu. W urzędach brakuje ludzi, którzy mogliby udźwignąć ciężar opracowania tysięcy wniosków o azyl i zasiłki. Były burmistrz Klaus Wowereit z wyjątkiem chybionego projektu lotniska oszczędzał, na czym tylko mógł. Jego następca Michael Müller twierdzi, że Wowereit skutecznie znieczulił się na rzeczywistość. Berlińczycy walczą o to, co dekadami sami budowali, a co koniec końców im odebrano: kamienice, wodę, prąd, drogi rowerowe, czyli wszystko, co w ramach oszczędzania zostało sprywatyzowane. Właśnie dzięki tym tematom Zieloni wygrali w śródmieściu. Ale czy na szczeblu federalnym sojusz czerwono-czerwono-zielony jest w ogóle możliwy?

Strony: 1 2 3

Wydanie: 39/2016

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy