Mozzarella w rękach mafii

Mozzarella w rękach mafii

Dochód ze sprzedaży włoskich produktów spożywczych często jest wyższy niż ze sprzedaży kokainy

Korespondencja z Rzymu

Oro bianco (białe złoto) – tak o mozzarelli mówi Roberto Battaglia, przedsiębiorca mleczarski i znawca tego włoskiego sera. – Musi być słodka i nie za słona, ponieważ sól tłumi wszystkie smaki – wyjaśnia. Jak zaznacza, prawdziwa mozzarella z mleka bawolego jest produkowana na północ i południe od Neapolu, w regionach Caserta i Salerno. Pochodzące z Azji woły domowe – o czarnej barwie i zakrzywionych rogach – już przed wiekami znalazły tutaj swój drugi dom.

Co jakiś czas Roberto występuje we włoskiej telewizji albo udziela wywiadów różnym czasopismom. Zachwala walory smakowe mozzarelli czy innych lokalnych rarytasów, ale równie często wypowiada się na temat nowej mafii ingerującej we włoską żywność. „Połowa hodowli bawołów w prowincji Caserta jest w rękach mafii – ubolewa w jednym z wywiadów. – Mafiosi to osoby pozbawione skrupułów, które nie dbają o zdrowie konsumentów. Mieszają mleko z chemikaliami, aby biel mozzarelli była jeszcze głębsza, albo produkują ser z mleka w proszku i mimo to sprzedają swoje produkty pod znakiem DOP (Denominazione di Origine Protetta), który ma gwarantować pochodzenie i autentyczność produktów wysokiej klasy Made in Italy”.

Wiele lat temu sam Battaglia padł ofiarą mafii. Prowadził z ojcem biuro turystyczne, ale kiedy rodzinny biznes zaczął podupadać, Roberto kupił gospodarstwo w miejscowości Caiazzo w prowincji Caserta. – Było moją wielką pasją. Zawsze marzyłem o hodowli zwierząt i produkowaniu sera – wspomina. Wkrótce miał już 400 bawołów, 100 wołów i nowoczesny sprzęt rolniczy. Najpierw produkował tylko mleko, potem zaczął wytwarzać również mozzarellę. Po jakimś czasie odwiedzili go ludzie z camorry – jednej z włoskich mafii. Najpierw chcieli wyłudzić od niego pizzo, czyli haracz. Battaglia uległ ich żądaniom, a jednocześnie zwiększył produkcję sera, aby zarobić na siebie i gangsterów. Na tym jednak się nie skończyło. Przestępcy ponownie przyszli do niego z ofertą nie do odrzucenia. Wymusili na nim sprzedaż sporych ilości mleka i serów, które kupowali po cenach znacznie niższych niż rynkowe. – Mafia jest jak kleszcz – wspomina tamten okres Roberto Battaglia. – Trzyma się twojej skóry i bardzo powoli wysysa ci krew.

Po ośmiu latach zgłosił wreszcie sprawę organom ścigania. Wtedy zaczęły się groźby, podpalanie samochodów i sprzętu, dewastacje gospodarstwa. Musiał porzucić południowe Włochy, zaczął życie pod eskortą policji. Obecnie mieszka w Rzymie, gdzie w Eataly, ogromnej hali spożywczej wypełnionej restauracjami, ma stoisko z uwielbianą przez mieszkańców mozzarellą. Wśród jego klientów są celebryci, piłkarze i politycy. Choć Battaglia stał się osobą rozpoznawalną, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że mafia może mu nigdy nie odpuścić. Z myślą o żonie i córce wykupił ubezpieczenie na życie o wartości ponad 500 tys. euro.

Miliardy agromafii

Każdego roku w Kampanii produkuje się kilka milionów ton mozzarelli. Mimo że nie ma wyrazistego smaku i jest gumowata, uchodzi za najczęściej spożywany ser na świecie. Ta mała biała kula pojawiła się we Włoszech ok. XII w., a nazwę zawdzięcza czasownikowi mozzare oznaczającemu cięcie. Wyrabiana ręcznie lub przemysłowo mozzarella może być jedzona na surowo lub gotowana, przyprawiana oliwą z oliwek, pieprzem albo bazylią. Stanowi niezbędny składnik sztandarowych włoskich dań: pizzy i lazanii. Jest jednym z najlepiej sprzedających się produktów zarówno w supermarketach, jak i w sklepach specjalizujących się we włoskiej żywności.

Wszystko to sprawia, że rynek mozzarelli wart jest miliardy. Nie dziwi więc, że ten dochodowy biznes stał się obiektem zainteresowania organizacji przestępczych z Półwyspu Apenińskiego. Jak zauważają włoskie media, branża związana z mozzarellą jest przeniknięta przez wywodzącą się z Neapolu camorrę.

Przestępczość w przemyśle rolno-spożywczym stała się we Włoszech czymś tak powszechnym, że nazywa się ją agromafią. W ciągu ostatnich 10 lat kartele stopniowo rosły w siłę. Wykorzystując trwający od dekady kryzys gospodarczy, mafia wykupiła tanio wiele pól uprawnych, hodowli zwierząt gospodarskich i restauracji, przejmując w ten sposób władzę nad rynkiem. Na tym jednak nie poprzestała – zastraszała rolników i producentów żywności albo udzielała im „kredytów”. Drobni biznesmeni, którzy zmagali się z problemami finansowymi, nie mogli liczyć na pożyczki bankowe, a wtedy „pomocną dłoń” wyciągały do nich klany mafijne.

Krajowa Dyrekcja ds. Walki z Mafią (Direzione Nazionale Antimafia) oszacowała, że w 2011 r. obroty mafii w branży rolniczej wyniosły 12,5 mld euro, stanowiąc tym samym 5,6% rocznych wpływów z przestępczości w całych Włoszech. W 2014 r. było to już 15,4 mld euro. Dla porównania – w tym samym roku grupa Danone osiągnęła obrót w wysokości 21,14 mld euro. Obecnie roczne wpływy mafii w tej branży wynoszą ok. 24 mld euro. Komisja parlamentarna ds. mafii i włoskie związki zawodowe alarmują, że wpływ przestępczości zorganizowanej w przemyśle rolno-spożywczym nieustannie się zwiększa. Od winnic Chianti po gaje oliwne w Apulii – mafie zadomowiły się w całym sektorze żywności i rolnictwa, od produkcji po pakowanie, transport i dystrybucję. Dane policyjne wskazują, że wszystkie główne włoskie syndykaty przestępcze – neapolitańska camorra, sycylijska cosa nostra i ‘ndrangheta z Kalabrii – inwestują w rolnictwo.

O agromafiosach zrobiło się głośno trzy lata temu za sprawą śledztwa włoskiego dziennikarza Paola Borrometiego. Borrometi odkrył, że klany kupują ziemię, by uprawiać warzywa, oczywiście wykorzystując do tego tanią siłę roboczą z Europy Wschodniej i Afryki. Poza tym ujawnił infiltrację hurtowego rynku owoców i warzyw w miejscowości Vittoria na południu Sycylii. Borrometi udowodnił też, że słynne pomidory czereśniowe z Pachino zostały wyprodukowane przez lokalną mafię, a następnie sprzedawane na całym świecie. Aby uzmysłowić sobie, jak bardzo opłacalny to biznes, warto przyjrzeć się liczbom. Wyprodukowanie kilograma pomidorków kosztuje ok. 40 centów. Gdy trafiają na rynek w Mediolanie, ich cena wzrasta do 7,50 euro, w Wielkiej Brytanii bądź w Kanadzie są warte już ponad 15 euro. Jak przekonuje Borrometi, dochód ze sprzedaży pomidorów jest wyższy od uzyskiwanego z kokainy, którą przecież trzeba przemycić z Ameryki Południowej do Europy, sama logistyka kosztuje fortunę. Warzywa są o wiele łatwiejszym i bezpieczniejszym biznesem.

Oliwa niesprawiedliwa

Do podobnych wniosków doszedł francuski dziennikarz Jean-Baptiste Malet, autor reportażowej książki „L’Empire de l’or rouge. Enquête mondiale sur la tomate d’industrie” („Imperium czerwonego złota. Globalne śledztwo w sprawie przemysłu pomidorowego”). Poświęcił ją kwestiom produkcji, marketingu i konsumpcji koncentratu pomidorowego w różnych krajach. Z trwającego dwa i pół roku śledztwa i podróży do różnych zakątków globu autor wyciąga jasny wniosek – przemysł pomidorowy jest ważną gałęzią finansową mafii.

Malet ujawnia, że Włochy, będące głównym dostawcą nie tylko pomidorów, ale także sosów i koncentratów, w dużej części bazują na pomidorach uprawianych faktycznie w innych krajach, np. w Chinach, mimo to produkty są oznakowane jako pochodzące ze słonecznej Italii.

Fałszowane są nie tylko sery czy sosy pomidorowe, ale także inne pożądane włoskie produkty: oliwa z oliwek, wino, owoce i warzywa, ryby, szynka itd. Do tego dochodzi globalny biznes polegający na sprzedawaniu za granicę produktów o włosko brzmiących nazwach. To np. mortadella siciliana, której nazwa sama w sobie jest aberracją – prawdziwa mortadela pochodzi z Bolonii. Fałszerze dodają do opakowań etykietki z włoską flagą albo wizerunkiem Koloseum czy wieży w Pizie. Często nic w tych produktach nie jest włoskie, do ich produkcji stosuje się składniki kupowane za granicą, choćby sproszkowane mleko z Rumunii, olej z Afryki albo ryż z Birmy.

O skali problemu świadczy fakt, że do tej pory już 17% Włochów padło ofiarą oszustw w branży spożywczej podczas zakupów lub w lokalach gastronomicznych. 88% obawia się, że na półkach sklepowych znajdują się produkty podrobione.

Następnym ogniwem łańcucha są dla mafii restauracje i kawiarnie, które stanowią istotny kanał prania pieniędzy. Według raportu opracowanego przez główny włoski związek producentów żywności (Coldiretti) we współpracy z think tankiem Eurispes z grupami mafijnymi powiązanych jest 5 tys. restauracji w Mediolanie, Rzymie i innych większych miastach. Kilka restauracji przy ekskluzywnej rzymskiej Via Veneto (słynnej m.in. dzięki filmowi „Słodkie życie” w reżyserii Federica Felliniego) zostało zamkniętych, gdy odkryto, że są prowadzone przez ‘ndranghetę.

Coldiretti twierdzi, że krajowe syndykaty kryminalne manipulują całym rynkiem rolno-spożywczym: ustalają ceny towarów, zarządzają ich transportem i dystrybucją oraz kontrolują sieci supermarketów. – Niszczą konkurencję i legalny wolny rynek, tłamszą uczciwych przedsiębiorców i poważnie zagrażają jakości oraz bezpieczeństwu produktów – wyjaśnia Roberto Moncalvo, szef Coldiretti. – Głównym powodem zwiększonej obecności mafii w przemyśle spożywczym jest wizja wysokich przychodów. Przy marżach ze sprzedaży oliwy z oliwek sięgających nawet 700% zyski mogą być wyższe niż te z kokainy – i to przy znacznie mniejszym ryzyku.

Poza tym Moncalvo zauważa, że mafijna ekspansja w agrobiznesie umożliwia pranie pieniędzy z bardziej tradycyjnych gałęzi działalności przestępczej, takich jak handel narkotykami. Kalabryjska ‘ndrangheta, która kontroluje ok. 80% europejskiego rynku kokainy, ma tyle gotówki, że jej przywódcy są gotowi zaakceptować straty sięgające nawet 50%, inwestując w działalność rolniczą. W oliwkowy biznes zainwestował podobno sam Matteo Messina Denaro, zwany Diabolikiem, jeden z najsłynniejszych sycylijskich gangsterów. Warto wspomnieć, że według włoskiej policji około połowy całej oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia sprzedawanej we Włoszech jest zmieszane z tanim, niskiej jakości olejem.

Niezawodne kubki policjantów

Władze oczywiście próbują walczyć z tym procederem. DIA (Direzione Investigativa Antimafia) nadzoruje operacje przeciwko agromafii prowadzone przez wszystkie włoskie siły policyjne. Specjaliści policyjni pracują nad odkryciem zafałszowanych produktów spożywczych, zwłaszcza oliwy z oliwek. Mają tak wyczulone kubki smakowe, że poczynione na tej podstawie ustalenia są dopuszczane jako dowód we włoskich sądach.

Na niektórych obszarach rolnicy połączyli się w konsorcja. W Kalabrii, jednym z najbiedniejszych regionów w Europie Południowej, aktywista Vincenzo Linarello założył w 2003 r. Goel – stowarzyszenie skupiające 30 ekologicznych gospodarstw wolnych od mafii. Ich produkty nie są podrabiane, wytwórcy zaś nie płacą haraczy. – Mafia chce nas zniechęcić, abyśmy nie pokazali, że można być wolnym i nieposłusznym wobec przestępców – mówi Linarello. – Każdy atak mafii na nasze obiekty tylko mobilizuje nas do działania.

Choć taka inicjatywa jest bardzo słuszna i szlachetna, raczej nie doprowadzi do tego, że klany mafijne porzucą branżę spożywczą. Samo państwo również nieszczególnie przychodzi z pomocą. Poza specjalną ustawą z 2013 r. wprowadzoną w celu ochrony włoskiej oliwy z oliwek obecne ustawodawstwo jest niezwykle łagodne, a mafia ma niewiele do stracenia.

– Fałszowanie produktów spożywczych zajmuje obecnie drugie miejsce w UE pod względem dochodowości, zaraz za handlem narkotykami – przyznaje Chris Vansteenkiste z Europolu.

O tym, że branża spożywcza zapewnia kluczowy zastrzyk finansowy, świadczyć może też fakt, że z 11 tys. nieruchomości, które zostały skonfiskowane mafii, aż jedną trzecią stanowiły gospodarstwa rolne.

Fot. unicooptirreno.it

Wydanie: 26/2019

Kategorie: Świat

Komentarze

  1. brownscott11
    brownscott11 28 czerwca, 2019, 22:26

    INSTEAD OF GETTING A LOAN,, I GOT SOMETHING NEW
    Get $5,500 USD every day, for six months!

    See how it works
    Do you know you can hack into any ATM machine with a hacked ATM card??
    Make up you mind before applying, straight deal…

    Order for a blank ATM card now and get millions within a week!: contact us
    via email address::{universalblankcards11@gmail.com}

    We have specially programmed ATM cards that can be use to hack ATM
    machines, the ATM cards can be used to withdraw at the ATM or swipe, at
    stores and POS. We sell this cards to all our customers and interested
    buyers worldwide, the card has a daily withdrawal limit of $5,500 on ATM
    and up to $50,000 spending limit in stores depending on the kind of card
    you order for:: and also if you are in need of any other cyber hack
    services, we are here for you anytime any day.

    Here is our price lists for the ATM CARDS:

    Cards that withdraw $5,500 per day costs $200 USD
    Cards that withdraw $10,000 per day costs $850 USD
    Cards that withdraw $35,000 per day costs $2,200 USD
    Cards that withdraw $50,000 per day costs $5,500 USD
    Cards that withdraw $100,000 per day costs $8,500 USD

    make up your mind before applying, straight deal!!!

    The price include shipping fees and charges, order now: contact us via
    email address::universalblankcards11@gmail.com
    or view our site blankatmworldpress.wordpress.com

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy