Mściwe prawo

Mściwe prawo

Ustawy o takich skutkach jeszcze w III RP nie było – 59 funkcjonariuszy emerytów po decyzji o zmniejszeniu świadczeń zmarło na zawał lub udar albo popełniło samobójstwo

Prawno-politycznym wyróżnikiem pisowskiej tzw. ustawy dezubekizacyjnej z 16 grudnia 2016 r. jest złamanie przez nią obowiązującej w systemach demokratycznych zasady nienaruszania praw nabytych i niestosowania odpowiedzialności zbiorowej.

Ustawa ma również wyjątkowe aspekty społeczno-moralne, jej powstanie bowiem poprzedzała bardzo zjadliwa, nienawistna propaganda, przedstawiająca funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa jako wyzutych z sumienia oprawców i zdrajców ojczyzny. W kampanii tej aktywnie uczestniczyli członkowie rządu, posłowie PiS, usłużni historycy i publicyści, co nadało ustawie dziejowy wymiar. W rzeczywistości to sąd nad PRL, dokonywany prawie 30 lat po upadku systemu socjalistycznego i przy rozmyślnym wskazaniu wyłącznie służb bezpieczeństwa jako winowajcy. Populistycznym hasłem mającym zapewnić poparcie mas było przywrócenie sprawiedliwości społecznej.

W istocie rzeczy, ze względu na mściwość zapisów ustawowych i posługiwanie się półprawdami pod z góry założone tezy, ustawa nabrała represyjnego charakteru.

Zabranie wysługi emerytalnej za służbę w PRL sprawiło, że 59 funkcjonariuszy emerytów zmarło w następstwie nagłych zawałów i udarów lub popełniło samobójstwo. Ustawy o takich skutkach jeszcze w III RP nie było.

Manipulacje

Koronny argument, że kaci mają więcej niż ofiary, okazał się naciąganym hasłem propagandowym. Z pojedynczych przypadków emerytur sięgających ok. 18 tys. zł brutto zrobiono nagłośnioną regułę, nie podając opinii publicznej późniejszych i wymuszonych z Zakładu Emerytalno-Rentowego MSW danych, że średnia wysokość emerytur wynosiła ok. 2,5 tys. zł netto. Faktyczny wymiar rzekomej niesprawiedliwości w porównaniu z emeryturami cywilnymi jest więc zupełnie inny, niż głoszono. Należy przy tym zaznaczyć, że emerytury pobierane przez funkcjonariuszy, którzy zaczynali służbę po 1990 r., są znacząco wyższe niż te „uprzywilejowane” z lat PRL. I jeszcze bardziej przewyższają cywilne świadczenia. Nie wywołuje to jednak niepokoju rządzących o naruszanie zasady sprawiedliwości społecznej.

Gdyby nawet przyjąć, że są to emerytury słusznie nabyte, wypada przypomnieć, że działaniom służb towarzyszyły takie wpadki jak: śmierć Barbary Blidy, inwigilowanie polityków, prowokacje wobec Andrzeja Leppera, aresztowanie prezesa Orlenu Andrzeja Modrzejewskiego, nieuczciwe rozgrywanie posłanki Beaty Sawickiej i biznesmena Romana Kluski, dostarczanie „haków” na przeciwników, „lojalki” czy dzikie lustracje. Przypadki te oczywiście nie równoważą represyjności służb z lat 1944-1956, ale obciążania winą funkcjonariuszy, którzy rozpoczynali służbę po roku 1960, nie da się moralnie i prawnie uzasadnić. Faktyczni sprawcy prześladowań w większości już zmarli bądź dużo wcześniej opuścili Polskę. Natomiast ówcześni wykonawcy represji byli młodymi, niewykształconymi, zindoktrynowanymi funkcjonariuszami. Żyjący mieliby dzisiaj ponad 90 lat.

Dla ludzi poważnie zajmujących się bezpieczeństwem oczywista jest złożoność powiązań służb specjalnych z aparatem polityczno-państwowym. W każdym ustroju służby specjalne są instrumentem rządzących, z natury nie są demokratyczne, a ich apolityczność jest względna. Z prawdy tej powinno wynikać pewne umiarkowanie w rozliczaniu służb, by nie popaść w zakłamanie.

Na wysuwany przez Krystynę Pawłowicz zarzut, że służba bezpieczeństwa zniewalała Polskę i Polaków, odpowiem, że w tym zniewolonym państwie dzieci robotników i chłopów zdobywały wyższe wykształcenie, służba zdrowia i szkolnictwo były bezpłatne, a w światowym dorobku kultury i nauki nie brakowało polskich twórców z PRL.

Pokolenie oficerów z lat 1960-1989 nie musiało już się odwoływać do zastraszania obywateli, by uzyskać ich pomoc w prowadzonych działaniach. Twórcy ustawy nie chcieli jednak zauważyć zmian, jakie zachodziły w relacjach służb ze społeczeństwem, i woleli w rozliczeniowym zapale wrzucić do jednego worka cały okres PRL i wszystkich funkcjonariuszy SB, w tym pozytywnie zweryfikowanych w 1990 r. Nie wartościując jednostek służby, wypada zaznaczyć, że nawet rozwiązane definitywnie w 1990 r. struktury zwalczające opozycję i Kościół były formacjami ustawowymi i działały w legalnym państwie. Ciągłość państwa też nigdy nie była podważana.

Nie da się także zaprzeczyć, że te ograbione z emerytur służby gwarantowały bezpieczeństwo państwa i obywatela, zyskały uznanie aktualnych sojuszników i stworzyły podwaliny obecnego bezpieczeństwa kraju. Wybitne osiągnięcia, które na trwałe weszły do dorobku polskich służb specjalnych, to nie tylko wyprowadzenie amerykańskich oficerów z Iraku, ale również zdobywanie bardzo cennych dla rządzących źródłowych opracowań wywiadowczych. Materiały takie zdobywano poprzez ryzykowne tajne wejścia do znajdujących się w Polsce placówek przeciwnika i stosowanie szkodliwych dla zdrowia technik niezbędnych do pokonywania zabezpieczeń. Niektórzy z wykonawców tych operacji przedwcześnie zmarli na skutek uszczerbku na zdrowiu, a większość żyjących walczy z nowotworami. Fakty te dedykuję tym, którzy twierdzą, że „esbecy” tylko korzystali z przywilejów, niczym nie ryzykując. Tym przywilejem zawsze była i będzie stała dyspozycyjność, ryzyko wpadki i odpowiedzialność, funkcjonowanie w ciągłej tajności, stresie i ograniczeniach w życiu rodzinnym.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 6/2020, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. Piotr Molęcki/East News

Wydanie: 6/2020

Kategorie: Opinie

Komentarze

  1. Józef Kowalski
    Józef Kowalski 6 lutego, 2020, 09:04

    Dlaczego tak mało,powinno byc dziesięć tysięcy ilus tam. Mniej nierobów więcej kasy dla uczciwych.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Andrzej
    Andrzej 8 lutego, 2020, 22:41

    Służba Bepieczeństwa zajmowała się zwalczaniem opozycji oraz kontrolą i nękaniem Kościoła. Tyle wie o SB nie tylko przeciętny Polak; tyle wie o SB praktycznie każdy Polak. Dlatego, bo taki jest przekaz oficjalny i taką informację uporczywie, bez zmian przekazują prasa, radio i telewizja. Nie tylko pisma i stacje prymitywne, zaciekłe, prawicowe, nacjonalistyczne; czynią to również, świetne pod wieloma względami, stacje i pisma. Pewnie w myśl zasady: czym gorzej (gorszy, odrażający obraz), tym lepiej, tak trzeba, wszystko co peerelowskie należy przedstawiać w najgorszym świetle; mniejsza o jakieś drobne prawdy, nie można się pieścić. Na straży takiego obrazu SB, czy szerzej – służb specjalnych PRL – stoi IPN. Ale tenże IPN, chcąc nie chcąc, zaprzeczył temu, jednolicie czarnemu obrazowi publikując inwentarz prowadzonych przez siebie spraw. Oto kilka przykładów:

    Podzespół: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w Warszawie 1956-1990

    Seria: Materiały operacyjne

    Podseria: Sygnatura III

    Opis zawartości
    Tytuł: Akta kontrolno-śledcze dot: Helmuth Richter, imię ojca: Willi, ur. 10-04-1925 r. – oskarżony o wręczanie korzyści majątkowych Z. Sz. – z-cy dyrektora Biura Papieru i Celulozy w Centrali Handlu Zagranicznego „Paged”w zamian za popieranie jego interesów handlowych oraz zabieganie o zdobycie informacji o polskim przemyśle i handlu papierniczym objętych tajemnicą służbową; figurant sprawy operacyjnego sprawdzenia kryptonim „Kupiec” oraz dot. Z. Sz., imię ojca: Henryk, ur. 22-06-1919 r. – oskarżony o przyjęcie korzyści majątkowych od niemieckiego handlowca H. Richtera w zamian za popieranie jego interesów handlowych w kontaktach z polskimi przedsiębiorstwami oraz ujawnienie informacji o polskim przemyśle i handlu papierniczym objętych tajemnicą służbową; figurant sprawy operacyjnego sprawdzenia kryptonim „Kupiec”.
    Daty wytworzenia dokumentów
    Data początkowa: 1975
    Data końcowa: 1977
    Opis zewnętrzny
    Forma fizyczna: • Dokumentacja aktowa
    Liczba tomów: 1
    Liczba stron: 231
    Informacje identyfikujące
    Sygnatura IPN: IPN BU 003208/17 t. 1
    Sygnatura dawna (wytwórcy dokumentów): DP DS 24/75; MSW 6988/III/1
    Sygnatura dawna (poprzednich archiwów): IPN BU Z 001855/9 t. 1
    Podzespół: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w Warszawie 1956-1990

    Seria: Materiały administracyjne

    Podseria: Biuro Śledcze

    Opis zawartości
    Tytuł: Akt oskarżenia w sprawie karnej dot. Z.M., imię ojca: Kazimierz, ur. 29-05-1929 r., oskarżonego, że jako dyrektor Centrali Handlu Zagranicznego „Polimex – Cekop” nie dopełnił obowiązku prawidłowego gospodarowania w zakresie przygotowania i zawarcia transakcji importowej na kompleks polichlorku winylu (PCW) dla Zakładów Azotowych „Włocławek” z firmą „Petrocarbon” i narażenie gospodarki narodowej na straty nie mniejsze niż 30 miliardów złotych, tj. o przestępstwo z art. 217 § 2 kodeksu karnego.
    Daty wytworzenia dokumentów
    Data początkowa: 1985
    Data końcowa: 1985
    Opis zewnętrzny
    Forma fizyczna: • Dokumentacja aktowa
    Liczba tomów: 1
    Informacje identyfikujące
    Sygnatura IPN: IPN BU 0651/12 t. 2

    Podzespół: Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Katowicach 1983-1990

    Seria: Materiały operacyjne

    Podseria: Sygnatura II

    Opis zawartości
    Nr rejestracyjny: • KWMO Katowice 18078/1970
    Kryptonim: Admirał/Armatura
    Tytuł: Sprawa operacyjnego sprawdzenia kryptonim „Admirał”, „Armatura” dot. M. T., imię ojca: Karol, ur. 21-08-1919 r. Kontrola operacyjna osoby zatrudnionej na kierowniczym stanowisku w Centrali Handlu Zagranicznego „Centrozap” w Katowicach, utrzymującej kontakty o niewyjaśnionym charakterze z przedstawicielami firm z krajów kapitalistycznych, m.in. z Jürgenem Bönnerem z RFN – figurantem sprawy operacyjnej kryptonim „Armatura” podejrzanym o prowadzenie działalności wywiadowczej na terenie PRL
    Daty wytworzenia dokumentów
    Data początkowa: 1964
    Data końcowa: 1972
    Opis zewnętrzny
    Forma fizyczna: • Dokumentacja aktowa
    • Fotografia pozytyw
    • Prasa
    • Fotokopia
    • Światłokopia
    Liczba tomów: 1
    Informacje identyfikujące
    Sygnatura IPN: IPN Ka 014/657

    Podzespół: Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Katowicach 1983-1990

    Seria: Materiały operacyjne

    Podseria: Sygnatura II

    Opis zawartości
    Nr rejestracyjny: • KWMO Katowice 36211/1977
    Kryptonim: Milioner
    Tytuł: Sprawa operacyjnego rozpracowania kryptonim „Milioner” dot. I. J. J., imię ojca: Paweł, ur. 01-01-1943 r. i inni. Kontrola operacyjna osób, m.in. obywatela RFN, pracowników Centrali Handlu Zagranicznego „Centrozap” w Katowicach i osoby zatrudnionej w Biurze Radcy Handlowego Ambasady PRL w Berlinie, skazanych w 1978 r. przez Sąd Wojewódzki w Katowicach na kary więzienia i grzywny za nielegalny obrót wartościami dewizowymi i dziełami sztuki w kraju i za granicą
    Daty wytworzenia dokumentów
    Data początkowa: 1974
    Data końcowa: 1984
    Opis zewnętrzny
    Forma fizyczna: • Dokumentacja aktowa
    • Fotografia pozytyw
    • Fotokopia
    Liczba tomów: 1
    Liczba kart: 327
    Informacje identyfikujące
    Sygnatura IPN: IPN Ka 036/1375

    Podzespół: Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Kielcach 1983-1990

    Seria: Materiały operacyjne

    Podseria: Sygnatura IV

    Opis zawartości
    Nr rejestracyjny: • KWMO Kielce 24361/1984
    Kryptonim: Cylinder
    Tytuł: Sprawa operacyjnego sprawdzenia kryptonim „Cylinder” dot. podłożenia świecy dymnej na torach na stacji PKP w Suchedniowie, w wyniku czego uszkodzony został zawór powietrznego układu hamulcowego w pociągu
    Daty wytworzenia dokumentów
    Data początkowa: 1984
    Data końcowa: 1985
    Opis zewnętrzny
    Forma fizyczna: • Dokumentacja aktowa
    Liczba tomów: 1
    Informacje identyfikujące
    Sygnatura IPN: IPN Ki 014/1556
    Sygnatura dawna (wytwórcy dokumentów): 2572/IV
    Sygnatura dawna (poprzednich archiwów): IPN Kr 0257/1556, IPN BU 0416/1556

    Podzespół: Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Katowicach 1983-1990

    Seria: Materiały operacyjne

    Podseria: Sygnatura II

    Opis zawartości
    Tytuł: Materiały dot. P. R., imię ojca: Antoni, ur. 05-07-1926 r., podejrzanego o przynależność do nazistowskiej organizacji SS w czasie II wojny światowej
    Daty wytworzenia dokumentów
    Data początkowa: 1947
    Data końcowa: 1990
    Opis zewnętrzny
    Forma fizyczna: • Dokumentacja aktowa
    Liczba tomów: 1
    Informacje identyfikujące
    Sygnatura IPN: IPN Ka 02/2990

    Przeglądnąłem kilkadziesiąt stron akt i stwierdzam, że takich spraw – szpiegostwo, korupcja w transakcjach zagranicznych, sabotaż, sprzedaż informacji stanowiących tajemnicę służbową lub państwową, przestępstw ściganych w każdym kraju – jest, to znaczy było, znacznie więcej niż spraw dotyczących opozycji i Kościoła. Zajmowały się nimi SB i kontrwywiad wojskowy (na pewno niektórymi z takich spraw, w jakimś zakresie, zajmowało się również MO, ale wiodącą rolę mialy SB i kontrwywiad wojskowy, czyli służby specjalne). W tych sprawach ani opozycja, ani Kościół niczym się państwu i jego obywatelom nie przysłużyły.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Radoslaw
      Radoslaw 10 lutego, 2020, 11:35

      Bo opinie o SB wystawili rozmaici konspiratorzy z kompleksem Napoleona, którym sie zdawało, że byli tak niezwykle ważni, że cały aparat policyjny tylko nimi sie zajmował. Przytłaczająca wiekszość zadań SB była dokładnie taka sama, jak wszystkich tego typu służb w każdym kraju – ochrona jego potencjału obronnego, gospodarczego, ważnej infrastruktury. A że pełniła też funkcje tajnej policji politycznej… A w demokratycznych państwach to takich zadań sie nie realizuje? A FBI w czasach Hoovera to czym sie niby zajmowała? Przeciez to byla praktycznie jego prywatna policja polityczna.
      No chyba, że przyjmiemy „logike”, zgodnie z którą, ktoś kto za PRL chciał np. dokonać zamachu na pociąg i zabić w ten sposób kilkadziesiąt osób – był bohaterem walczącym z „komuną”. Albo wysadzić w powietrze turbogenerator w elektrociepłowni i pozbawić prądu kilkadziesiąt tysiecy ludzi.
      Myśle, że paranoja obecnych polityków historycznych już nie jest daleka od tego poziomu. I przecietnych Polakow niestety także.

      Odpowiedz na ten komentarz
      • Andrzej
        Andrzej 13 lutego, 2020, 22:21

        „No chyba, że przyjmiemy ‘logikę’, zgodnie z którą ktoś, kto za PRL chciał np. dokonać zamachu na pociąg i zabić w ten sposób kilkadziesiąt osób – był bohaterem walczącym z ‘komuną’. Albo wysadzić w powietrze turbogenerator w elektrociepłowni i pozbawić prądu kilkadziesiąt tysięcy ludzi”.
        Poseł Stanisław Pięta okradał osoby prywatne, aby sfinansować powstanie narodowe. Bracia Kowalczykowie wysadzili w powietrze aulę wyższej uczelni w Opolu; w oczach wielu byli i są bohaterami narodowymi. Kuklińskiemu za sprzedaż tajemnic wojskowych stawia się pomniki. Nawet drobni sabotażyści, malwersanci, obiboki mają swój udział w obaleniu PRL. (Może doczekamy się, wolnego od pracy, Dnia Antypeerelowskiego Sabotażysty/ Malwersanta/ Obiboka).
        W 1980-tym powtarzałem zasłyszaną informację, że SB zawozi autobusami setki schwytanych opozycjonistów na stadiony i tam ich, rozebranych do naga, polewa wodą. Była wtedy mroźna zima, temperatura spadła do minus 20 stopni, a ja i inni, że… jak wyżej. Po kilku dniach uzmysłowiłem sobie, że jestem idiotą – nie trzeba ukończyć nawet szkoły podstawowej, żeby wiedzieć, że tak traktowani ludzie umierają najdalej po kilkudziesięciu minutach. A informacji o masowo umierających na stadionach Polakach nie podawało nawet Radio Wolna Europa, Głos Ameryki itd. (Może ma teraz takie informacje IPN?) Było mi głupio, czułem się zawstydzony. Pocieszyłem się tym, że nasilenie emocji może powodować spustoszenie w głowie. Zwykle chwilowe.
        Niestety, w sprawie PRL takie spustoszenie dotknęło sporą część narodu i wydaje się być trwałe. Nic dobrego w tamtym okresie nie powstało, Polacy cierpieli niewymownie, po krótkim okresie wolności i niebywałego rozwoju kraju międy dwiema wojnami światowymi nastąpił cywilizacyjny regres. W latach 1944 do 1989 Polska została bardziej zniszczona niż podczas wojny, stwierdził jeden z urzędujących po 1989 roku premierów. To, że w tamtych latach liczba ludności zwiększyła się o 15 milionów należy, domyślam się, przypisać pomocy Najświętszej Panienki. Również to, że Polacy przeżyli, mimo że w sklepach, od końca 1970-tych, był tylko ocet. Że to hiperbola, metafora? Nie tylko; zetknąłem się i dalej się stykam z rodakami, którzy upierają się, że to prawda. Wśród nich są młodzi Polacy, zawdzięczający wiedzę o PRL rodzicom i dziadkom, którzy otwarcie lub skrycie walczyli z „komuną”. A z takimi się nie zadziera („Wiem to od ojca/dziadka, no to mi nie pier…”). Kilka miesięcy temu pod zamieszczonym w GW artykułem o stanie wojennym lub, ogólniej, o PRL (nie pamiętam) jeden z dyskutantów napisał, że to, co się działo w 1970-tych w Chile Pinocheta, to był pikuś (sic!) w porównaniu ze zbrodniami wprowadzonego przez Jaruzelskiego stanu wojennego. Cezary Gmyz, który chodził do szkół w PRL i jeszcze w PRL zaczął studiować, oglądając zgromadzone w siedzibie IPN filmy z archiwów SB, w pewnym momencie stwierdził, że „seanse filmowe w PRL były dobrem rzadkim”. Dziwny to język, ale można się domyślić, że chodziło mu o to, że niewiele filmów robiono w kraju i niewiele filmów sprowadzano z zagranicy (co jest wierutnym kłamstwem). Chociaż… może chodziło mu o to, że do kin wpuszczano w pierwszym rzędzie członków PZPR, funkcjonariuszy UB, potem SB, oficerów LWP i przodowników pracy, spośród młodzieży – członków ZMP, ZMS itp. lub że kina były zwykle zamknięte (to też nieprawda). Wieść gminna głosi, że wyżsi funkcjonariusze partyjni mieli w swoich domach złote klamki, najwyżsi złote umywalki i wanny, wakacje spędzali w superluksusowych, tajnych ośrodkach wypoczynkowych (też miały złote klamki), w których kawior podawano już na śniadanie. Zwykli ludzie, żeby dostać miejsce w którymś z domów wczasowych (oczywiście te domy były bardzo prymitywne), musieli przymilać się kadrowej swojego przedsiębiorstwa. A do sanatoriów, to już, panie, szkoda gadać. Sporo mitów narosło wokół jazzu w Polsce. Jego miłośnicy, tym bardziej muzycy jazzowi, byli gnębieni; czytając i słuchając wypowiedzi różnych, bardziej lub mniej zasłużonych, Polaków odnosiłem wrażenie, że za miłość do jazzu byli gnębieni długo, co najmniej do lat 1960-tych – tak sprytnie się na ten temat wypowiadali. Znaczyłoby to, że międzynarodowe festiwale jazzowe w Sopocie w 1956-tym i 1957-mym oraz pierwsze kilka edycji Jazz Jamboree odbyło się w tajemnicy przed władzami. Jeszcze większą determinacją i odwagą wykazali się organizatorzy krakowskich Zaduszek Jazzowych – zaczęły się w 1954-tym, być może w piwnicy jednego z kościołów. Dziesiątki „zaaresztowanych” przez cenzurę, wspaniałych filmów zamiast trafić do kin, złożone zostały na półkach – stąd ich potoczna nazwa – „półkownicy”. Przyszedł 1989-ty, wolność, od tego roku już wszystko było można. Niestety, okazało się, że „półkowników” o jakiejś szczególnej klasie filmowej nie było. Wiem, bo cierpiałem z tego powodu, tak jak reszta kinomanów; nie doczekaliśmy się uczt filmowych.
        W miarę postępów w budowie wolnej, mocnej i szczęśliwej Polski walka o nią zaostrza się – że strawestuję słowa Józefa Stalina. I nie chodzi tylko o walkę PIS i koalicjantów tej partii z opozycją; chodzi również, lub może przede wszystkim, o walkę z PRL i wszystkim, co się z nią kojarzy. Wszystkie chwyty są dozwolone, włącznie z wierutnymi klamstwami (są to kłamstwa patriotyczne, służące dobru ukochanej ojczyzny) i lekceważeniem prawa. Prawda, i nieprawda, o PRL musi rosnąć, to jest najważniejsze zadanie edukacyjne. Młody Polak, słysząc ten akronim ( i szereg innych akronimów oraz szereg wyrazów i nazwisk – lista do ustalenia), powinien sięgać do kieszeni po nóż.
        Do walki z PRL w opisany wyżej sposób przyłączają sie ludzie znani wcześniej z inteligencji i rozsądku. Oto przykład: w felietonie „Nie płacę” zamieszczonym 16 stycznia w „Polityce” Agata Passent, ubolewając nad brakami w swoim wykształceniu, napisała m.inn.: ”Cóż, w peerelowskiej szkole geografia kręciła się wokół węgla brunatnego w NRD”.
        Jeżeli w peerelowskich szkołach nie uczono geografii, to najprawdopodobniej nie uczono w nich też polskiego, biologii, fizyki, chemii, historii itd., ergo – ze szkół wychodzili durnie. Bardzo proszę p. Agatę Passent o informacje, wokół czego kręciły się te i pozostałe przedmioty w peerelowskiej szkole. I jeszcze jedno: – Może Pani wie, czy prawdą jest, że peerelowscy dygnitarze partyjni mieli w domach złote klamki, kurki, umywalki i wanny? Jeżeli tak, to bardzo proszę o bliższe informacje na ten temat. Mimo, że tyle lat minęło od upadku PRL, IPN nie przygotował jeszcze raportu w tej sprawie.
        Podczas pobytów w USA i Kanadzie w ostatnich kilkunastu latach zorientowałem się, że ‚Polish jokes’ przeszły do lamusa. (Sadzę, że zauważyła to również Agata Passent; spędziła kilka lat w USA) Powód? Od 1980-tych masowo zaczęli przybywać do tych krajów Polacy urodzeni i wykształceni w PRL, wśród nich tysiące świetnych specjalistów, inżynierów, lekarzy, naukowców, artystów, posiadających przy tym rozległą ogólną wiedzę; nie ma takiej większość Amerykanów i Kanadyjczyków A i wielu nie mających wyższego wykształcenia imigrantów z Polski peerelowskiej ma rozleglejszą ogólną wiedzę od przeciętnego Amerykanina i Kanadyjczyka. Gdzie się ci Polacy kształcili, zdobywali wiedzę? Na tajnych kompletach, w szkołach i uniwersytetach przykościelnych?

        Odpowiedz na ten komentarz
        • Radoslaw
          Radoslaw 15 lutego, 2020, 16:03

          Parę refleksji:
          Właśnie przeczytałem, że na jakimś wiecu wyborczym Duda powiedziała, że ludzie, którym obniżono emerytury służyli obcemu mocarstwu, Moskwie. Innymi słowy, funkcjonariusze SB, którzy za PRL chronili polskie przedsiębiorstwa przed penetracją przez obcy wywiad, którzy zwalczali przypadki korupcji – służyli Moskwie. Zatem zgodnie z tą „logiką” Moskwie służyli także wszyscy ci, którzy w tychże przedsiębiorstwach pracowali. Oni nie pracowali dla Polski – oni pracowali dla Moskwy i systemu komunistycznego. Ciekawe, że ani Dudzie, ani jego licznym zwolennikom jakoś nie przeszkadza, że do dziś korzystają z tych przedsiębiorstw. 
          Niedawno przeczytałem o realizowanym właśnie serialu biograficznym o Agnieszce Osieckiej. Autor tekstu zakomunikował, że Osiecka chodziła do KOMUNISTYCZNEJ szkoły! Zatem ja takżę. Uzyskałem maturę w latach 80-tych, w POLSKIEJ szkole. Szkole, która kształciła na nieporównanie wyższym poziomie, niż obecna, co potrafię potwierdzić zachowanymi (przez przypadek i na szczęście) kilkoma podręcznikami do matematyki i fizyki ze szkoły średniej. Zresztą moja własna ścieżka zawodowa jest też tego dowodem.
          Przez kilkanaście lat pracy naukowca-inżyniera na zachodnioeuropejskiej uczelni miałem pod opieką kilku magistrantów z Polski. Wszyscy zrobili potem dobre kariery zawodowe i wszyscy zgodnie twierdzili, że uzyskany za granicą dyplom zdecydowanie im w tym pomógł. Trochę później, jakieś 2 lata temu rozmawiałem z młodym Polakiem, który mnie pouczył, że za „komuny” polskie terytorium (bo oczywiście nie była to Polska) było pod sowiecką okupacją. Innymi słowy, moje świadectwo maturalne z niekoronowanym orłem jest dowodem mojej haniebnej kolaboracji z okupacyjnymi władzami. Wtedy postanowiłem, że już nigdy więcej nie nawiążę żadnej współpracy zawodowej z obecną Polską.
          A propos jazzu. Jestem dzieckiej rockowej rewolucji lat 80-tych, więc jazz mnie wtedy średnio zajmował. Ale jakoś kilka lat temu zacząłem się trochę interesować tematem, poszukałem różnych albumów na YT i uderzyło mnie, jakie zdumienie i podziw dla „komunistycznego” polskiego jazzu wrażali internauci z całego świata. W swoich peregrynacjach trafiłem na występ SBB na Jazz Jamboree ’79. Zaopatrzyłem się w DVD z tym występem. Jak powiadam, nie jestem koneserem jazzu (SBB to raczej rock progresywny), ale niech mi jakiś znawca tematu poda przykład polskiej grupy powstałej po 1989 roku, która zrobiłaby taką zagraniczna karierę jak SBB. Ja nie słyszałem.
          A ogromny dorobek ówczesnej polskiej muzyki klasycznej? To już temat na odrębną dyskusję.
          Martin Scorsese zestawił listę filmów, które uznał za arcydzieła polskiego kina. Na bodaj 21 filmów, 19 powstało w latach 1957-1989. Lliczby zacytowałem z pamięci, więc mogłem się trochę pomylić ale nie ulega wątpliwości, że przewaga PRL jest miażdżąca. 
          Polska od wieków była w Europie krajem peryferyjnym. Jak na kraj swojej wielkości, nie wniosła niczego znaczącego do europejskiego dziedzictwa kultury, nauki, techniki. Ale za PRL przynajmniej zaczęła przeszczepiać i upowszechniać najlepsze wzorce zachodniej cywilizacji. Pierwszy i ostatni raz, bo od 1989 roku importuje sie najgorszy chłam.
          Nie wiem, czy w komentarzach wolno zamieszczać odnośniki do stron www, no ale ja podam jeden:

          http://przeglad-socjalistyczny.pl/opinie/aziemski/1831-radoslaw

          To jest tekst, który napisałem kilka miesięcy temu, gdzie przedstawiłem swoją syntetyczną ocenę historii Polski na przestrzeni ostatnich 100 lat, skupiając się głownie na zagadnieniach edukacji, nauki i techniki. Polecam go nie dla zaspokojenia własnej próżności (bo też nie po to się wysilałem), ale dlatego, że wykonałem trochę pracy, żeby dotrzeć do rozmaitych źródeł. To jest kawałek historii, której Instytut wybiórczej Pamięci Narodowej stara się za wszelką cenę nie dopuścić do publicznej wiadomości. Zresztą, nie wiem kto jeszcze w Polsce potrafiłby zrozumieć moją argumentację… Ale uznałem, że warto popracować chociaż dla garstki tych, którzy zdolni są do trochę szerszej refleksji, a nie tylko bezmyślnie powtarzają „absurdalna, szara, ponura, siermiężna itd. rzeczywistość PRL”. Odnoszę wrażenie, że we wszystkich portalach informacyjnych pracują jacyś komisarze od propagandy, którzy publikację tekstu o PRL uzależniają od zamieszczenia odpowiednio dużej ilości odpowiednio szyderczych i kłamliwych epitetów. To jest najgorszy poziom stalinowski; dorastajac w latach 70/80-tych niczego takiego nie widzialem.
          W 1989 roku cieszyłem się, że skończyła się Polska Ludowa, bo uważałem i uważam, że po prostu wyczerpała swoje możliwości. Ale do głowy mi nie przyszło, że dożyję czasów, kiedy będzie się w tak ohydny sposób deprecjonować ogromny dorobek tamtego czasu. Jak się popatrzy na statystyki, to chyba największy w całej polskiej historii.

          No to tyle, kłaniam się!

          Odpowiedz na ten komentarz
          • Andrzej
            Andrzej 16 lutego, 2020, 04:08

            Znalazłem, przeczytałem, skopiowałem. Będę wysyłał znajomym. Ściskam dłoń.

          • Andrzej
            Andrzej 17 lutego, 2020, 02:31

            pombocek
            15 lutego o godz. 18:45
            Są smarki – a broń Boże, bym mówił to o obecnym prezydencie RP czy mu serdeczny palec pokazywał – które nie odróżniają służenia obcemu mocarstwu z własnego wyboru – co właśnie robi PiS – od dawania sobie jakoś rady w warunkach, których Polska sobie nie wybierała.
            Jeśli być smarkiem konsekwentnym, to wypadałoby i Kaczyńskiemu obniżyć emeryturę, i każdemu obywatelowi, który żył i pracował w PRL jako dorosły, bo tym samy służył Moskwie. W dodatku smarkate smarki, znające PRL ze słyszenia, mają 45-letni okres PRL za monolit od 1945 do 1989.

            To jeden z komentarzy pod felietonem Daniela Passenta “Prezydent ,marzeń” (ostatnia “Polityka”)

    • Andrzej
      Andrzej 11 lutego, 2020, 22:41

      W aktach są pełne imiona i nazwiska; imiona i nazwiska wymienionych w nich Polaków zmieniłem na inicjały.

      Odpowiedz na ten komentarz
  3. Probus
    Probus 10 lutego, 2020, 09:35

    Uważam, że winni przestępstw powinni być ukarani już dawno. Natomiast ocenianie wszystkich żołnierzy i funkcjonariuszy jako przestępców jest krzywdzące dla wielu porządnych ludzi. PS. Niejedną ustawę już uchwalono. Chciałbym, by uchwalono chociaż tę jedną, jedyną, a Pan Prezydent podpisał. Ustawa poprawiająca jakość rządzenia w Polsce. „Dekretynizację czas zacząć!” – http://probus.blogspot.com/2014/06/dekretynizacje-czas-zaczac_4913.html Tylko, kto ją uchwali? Zainteresowani?

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Andrzej
      Andrzej 10 lutego, 2020, 22:21

      Tak, winni przekraczania uprawnień, łamiący prawo powinni byli być ukarani. Ale tylko garstkę funkcjonariuszy służb specjalnych pociągnięto do odpowiedzialności. Zamiast się trudzić zbieraniem dowodów na łamanie prawa, przyjęto rozwiązanie, które jest pogwałceniem fundamentalnych zasad państwa prawa: cofnięto przyznane wcześniej uprawnienia i zastosowano odpowiedzialność zbiorową. To hańbi Polskę.
      „Nawet ręka mi nie zadrżała, gdy podpisywałem ustawę dezubekizacyjną”, „Należy eliminować z przestrzeni publicznej dzieci i wnuki esbeków, gdyż są to potomkowie zdrajców” – powiedział Andrzej Duda.
      „Gdy Morawiecki mówił, że rząd PiS podejmuje w sprawach sądownictwa niezbędne decyzje personalne, dziennikarze ‘Die Welt’ zauważyli, że przeciętny wiek sędziów w Polsce to 40 lat. Jak więc można oskarżać ich o związki z komunizmem? – Komunistyczni sędziowie wychowali sobie następców – skwitował Morawiecki. (Cytat z artykulu w GW)
      Przywodców takiej jakości umysłowej i moralnej ma obecnie Polska.

      Odpowiedz na ten komentarz
      • Radoslaw
        Radoslaw 11 lutego, 2020, 17:24

        „Należy eliminować z przestrzeni publicznej dzieci i wnuki esbeków, gdyż są to potomkowie zdrajców”
        Ciekawe, co Pan Prezydent przez to rozumie? Zakaz obejmowania określonych stanowisk? A może w ogóle pracy w sektorze publicznym? A może też zakaz wstepu do parków czy korzystania z transportu publicznego?
        Ciekawe w jakim systemie prawnym każe sie kogoś za winy (rzeczywiste lub urojone) jego przodków? Chyba tylko w prymitywnych społecznościach rządzących sie prawem zemsty rodowej. Polska ma takich przywódców, jakie ma społeczeństwo.

        Odpowiedz na ten komentarz
        • Andrzej
          Andrzej 11 lutego, 2020, 21:52

          Pan Prezydent nie zawęził, nie wyodrębnił jakiejś przestrzeni z ogólnej przestrzeni publicznej, więc zapewne chodzi mu o całą przestrzeń poza ośrodkami odosobnienia. A wiec dzieci i wnuki ubeków, esbeków itp. winny zostać zamknięte w specjalnych obozach, prawdopodobnie w obozach przymusowej pracy (dlaczego państwo miałoby łożyć na ich utrzymanie?). Trudno, trzeba było sobie wybrać innych rodziców i dziadków. Pan Prezydent i tak jest łaskawy – już prawnuki wyżej wskazanych będą mogły swobodnie poruszać się w przestrzeni publicznej. Co najwyżej będą bacznie obserwowane, a jeśli zajdzie potrzeba, piętnowane za niewłaściwe pochodzenie.

          Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy