Murem przeciw murowi

Murem przeciw murowi

Wre robota nad murem granicznym wzdłuż granicy państwowej z Białorusią. Dzięki specjalnej ustawie specjalny pięciometrowy mur z żyletkową zaczeską na szczycie ma się dłużyć przez 186 km, przecinając obszary chronione m.in. na terenach Puszczy Białowieskiej, Ostoi Augustowskiej, Ostoi Knyszyńskiej, Doliny Biebrzy, Ostoi Nadbużańskiej, Poleskiej Doliny Bugu. Wszystko jest tak specjalne, że inwestycja nie musi się stosować do żadnych reguł prawnych: prawa budowlanego, prawa wodnego, prawa ochrony środowiska, przepisów o udostępnianiu informacji o środowisku czy o ochronie gruntów rolnych i leśnych. Sama budowa muru, realizowana przez Budimex i Unibep, ma kosztować (bezprzetargowo rzecz jasna, niejawnie) co najmniej 1,6 mld zł. Całe środowiska obrońców przyrody i naukowców bezskutecznie protestują przeciw temu koszmarowi budowlano-militarnemu. W liście do Ursuli von der Leyen, przewodniczącej Komisji Europejskiej, czytamy, że „budowa muru na granicy polsko-białoruskiej będzie miała katastrofalny wpływ na sześć obszarów Natura 2000, w tym na najcenniejszy obiekt przyrodniczy w Polsce – Puszczę Białowieską. Mur będzie trwałą barierą, która wpłynie negatywnie zwłaszcza na populacje rzadkich i chronionych gatunków zwierząt, ograniczając ich przemieszczanie się, a w konsekwencji przepływ genów. Szczególnie ucierpią populacje dużych zwierząt, tj. żubry, łosie, jelenie czy wilki, a takie zwierzęta jak ryś mogą całkiem zniknąć z Puszczy Białowieskiej. Dojdzie do fragmentacji siedlisk, co jest obecnie jedną z głównych przyczyn utraty różnorodności biologicznej. Nie ma wątpliwości, że mur, jego budowa oraz infrastruktura mu towarzysząca przyczynią się do dewastacji ekosystemu, który powinniśmy chronić. Niestety, w procesie planowania tej inwestycji nie przeprowadzono żadnej oceny oddziaływania tego przedsięwzięcia na przyrodę Puszczy Białowieskiej, co stanowi oczywiste naruszenie art. 6 ust. 3 dyrektywy siedliskowej. W dobie kryzysu różnorodności biologicznej i szóstego wielkiego wymierania gatunków nie możemy sobie pozwolić na utratę czy pogorszenie się stanu tak cennych ekosystemów jak Puszcza Białowieska – to wspólne dziedzictwo nas wszystkich”.

Te argumenty nie docierają. Ta władza zresztą od lat ma krew puszczy na rękach, traktuje ją jak fabrykę desek, toleruje udzielne księstwo Lasów Państwowych i ich rabunkową działalność, zwaną gospodarką. Wszystko to pomimo faktu, że od 1976 r. jest to zabytek przyrody najwyższej klasy – znajduje się na Liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Mur nie rozwiąże też problemu migracji. Nigdy w historii nie rozwiązał go żaden wznoszony mur, każdy z czasem stawał się symbolem hańby, błędu, katastrofy, politycznej krótkowzrocznej bezradności. Mur jest synonimem regresu, braku wiedzy i wyobraźni, jest chowaniem głowy w piasek przed prawdziwymi problemami, które stoją za zjawiskiem migracji. Mur jest budowlą najprostszą z prostych, ale koszty jego budowy są monstrualne. Wszystko to w czasie, kiedy dogorywa psychiatria dziecięca, kiedy tysiące umierają na covid (polskie wskaźniki należą do najwyższych na świecie). Cóż, mur wybudować prościej, nie patrząc na skutki krótko- i długoterminowe. Kiedy roznieca się bezprzytomny strach, trzeba wznosić mur. I razem z nim wznosić zaklęcia, że to dla naszego „dobra” czy „bezpieczeństwa”. Te betonowe mury są pochodną murów w głowach i umysłach, są budowane z domieszką twardego cynizmu, wyrachowania, słupkowpływów. Są nie do obrony, ale rosną. Zakwitają drutem kolczastym (żyletkowym) u szczytu. I tak naprawdę zostaną najcelniejszym pomnikiem obecnej władzy. I podobnie jak pomniki, które stawia sobie władza wedle własnego widzimisię – runą, zostaną rozebrane. Oczami wyobraźni widzę sąd, który umiałby skazać odpowiedzialnych za budowę muru na karę jego własnoręcznej rozbiórki.

Jako refren, mantrę trzeba powtarzać, krzyczeć, że budować należy mosty, a nie mury. Bo to dla nas wszystkich lepsze, efektywniejsze, bo to czyni nas ludźmi, a nie strażnikami własnych lęków, płynących z ignorancji i napędzanych realnymi działaniami rządzących, przerażonych możliwością utraty władzy. Ostatnie wycieki Dworczykgate na temat poszukiwań „celebrytów”, którzy zaatakują publicznie osoby LGBT, tylko to potwierdzają. Odpowiedzialny za koordynację „łowów” nienawistników był pupil premiera Morawieckiego, druh, katolik i prymus Mariusz Chłopik, chłopiec do zadań specjalnych. Udało mu się znaleźć, jak twierdził, dwie takie osoby ze świata sportu: Zbigniewa Bońka i Zofię Klepacką. Było szczucie, były samobójcze śmierci zaszczuwanych.

Historia świata jest historią wędrowania, migracji, przemieszczania się. Tego nie da się zatrzymać nawet najbardziej betonowo-elektroniczną tekturą. Każdy mur jest porażką. Taki sobie wystawiacie pomnik.

Precz z tym murem! Koniec z doktryną przedmurza, murza, zamurza. Żądam bezmurza, na zawsze i wszędzie.

r.kurkiewicz@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 7/2022

Kategorie: Felietony, Roman Kurkiewicz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy