Wyrok za pobicie nie przeszkodził wyborcom w Narwi głosować na wójta
Andrzej Pleskowicz, były wójt maleńkiej Narwi (woj. podlaskie), mimo wyroku za pobicie ponownie wystartował w wyborach na włodarza gminy. Pisaliśmy o tym w 40. numerze PRZEGLĄDU. Dziś wiemy, że jest o włos od sukcesu. Do pełni szczęścia 16 listopada zabrakło mu ok. 4% głosów i w drugiej turze zmierzy się z przewodniczącą rady gminy zakończonej kadencji. Widocznie wyrok i założona przez policję tzw. niebieska karta za przemoc domową wyborcom nie przeszkadzały.
Trzeci kandydat na wójta gminy Narew Dawid Kuczewski nie kryje rozgoryczenia. Kiedy pytam, kogo poprze w drugiej turze, Pleskowicza czy Ewę Urbanowicz, mówi: – Niech wyborcy sami zdecydują, zważą wszystkie racje. Nikogo do niczego nie będę namawiał.
Co ciekawe, Kuczewski i Urbanowicz należą do podlaskiej PO, ale się nie lubią, bo ludzie Kuczewskiego w poprzedniej radzie próbowali odwołać przewodniczącą Urbanowicz, a ta poskarżyła się pisemnie na nielojalność partyjnego kolegi samemu przewodniczącemu regionu Robertowi Tyszkiewiczowi. Tyszkiewicz konflikt zignorował, ale wzajemna niechęć pozostała.
Komitet Kuczewskiego wprowadził do rady gminy aż ośmiu radnych, co w 15-osobowym zgromadzeniu daje większość. – Ale to ludzie starsi ode mnie, dlatego raczej nie będę miał na nich wpływu – dodaje skromnie.
Ewa Urbanowicz gratuluje wyniku młodszemu koledze, jednak obawia się, że gdyby została wójtem, miałaby problemy z jego radnymi. – Ale to sprawa przyszłości – dodaje. – Teraz trzeba powalczyć o serca i głosy wyborców. Z powodu mojego kontrkandydata najedliśmy się już sporo wstydu. Naprawdę Narew zasługuje na o wiele lepszą ocenę niż ta, jaką mamy przez sprawki Andrzeja P.
Zatarty wyrok
Przed poprzednimi wyborami samorządowymi Pleskowicz pobił J. R., młodego mieszkańca Narwi. Prawdopodobnie za to, że R. domagał się sprawiedliwości u poprzedniego wójta, którego Pleskowicz był wtedy podwładnym jako inspektor budowlany. Skarga dotyczyła szkód na posesji R. spowodowanych przez sąsiadów Dorotę i Jarosława W., właścicieli pawilonu handlowo-usługowego, którzy wbrew decyzji o warunkach zabudowy wydanej przez wójta zmienili naturalne ukształtowanie terenu i tym samym naruszyli prawa J.R.
Czy były wójt skłonił Pleskowicza do przemówienia młodemu człowiekowi do rozumu, aby nie szukał dziury w całym, a tamtego trochę poniosło? Tego się już nie dowiemy. Faktem jest, że sądy pierwszej i drugiej instancji nie miały wątpliwości. Za pobicie Pleskowicz dostał pięć






