Niech żyje dąb w Jaśle

Wysłuchałem w czwartek w TVN 24 dwu wiadomości, które chcę skomentować. Najpierw słowa Silvia Berlusconiego. Uzasadniając, dlaczego Włoch powinien zostać szefem Parlamentu Europejskiego, powoływał się on na to, że we Włoszech frekwencja w wyborach wyniosła ponad dwie trzecie, a w Polsce jedną czwartą uprawnionych, że jego partia dostała największą w Unii liczbę głosów, a mianowicie 12 mln, podczas gdy Platforma Obywatelska tylko 3 mln. Warto, by te słowa premiera Włoch usłyszeli polscy wyborcy, bez względu na to, jaki będzie wynik zabiegów o obsadzenie tego ważnego stanowiska. Słowa Berlusconiego potwierdzają prawdę, że ważne jest nie tylko to, kogo wybieramy, ale także ilu z nas go wybiera. Im więcej, tym większą temu komuś dajemy w rękę siłę w robieniu tego, czego od niego oczekujemy, mówi się, że tym silniejszy mu dajemy mandat. I nasz wybraniec w razie potrzeby może się na silny mandat powoływać albo nie może się powoływać, jeżeli stoi za nim mała liczba wyborców. Niestety premier Tusk nie miał w ręku równie silnych faktów, by ten argument Berlusconiego odeprzeć. Wedle słów Sławomira Nowaka, premier mówił, że PO dostała największy procent głosów, ale to nie zmienia faktu, że pod względem liczby głosów w obu krajach pan Mario Mauro góruje nad Jerzym Buzkiem jak 1:4. Oczywiście targi w samej Brukseli mogą przeważyć szalę na rzecz naszego kandydata, ale to nie zmienia faktu, że argument frekwencji ma znaczenie, a więc i frekwencja w wyborach jest ważna dla siły partii w kraju i dla siły kraju w Unii Europejskiej. Lenistwo wyborcze nie służy krajowi.

W ten sam czwartek trochę z rozbawieniem, ale i ze złością wysłuchałem tyrady przeciwko dębowi. A mianowicie pewien starszy pan, może nawet trochę starszy ode mnie, przypomniał mieszkańcom Jasła, że piękny, dorodny dąb stojący w reprezentacyjnym punkcie to dar dla zajętego przez Niemców miasta od Adolfa Hitlera. Albo nikt o tym już nie pamiętał poza tym panem, albo ci, co pamiętali, nie uważali, że metryka dębu jest czymś takim, co warto przypominać, dość, że wybuchła sensacja. Dąb od Adolfa Hitlera! Na najbardziej widocznym widoku! Hitlerowskie żołędzie brukające odwieczną Polską ziemię, roznoszące kiełki faszyzmu, tworzące grunt pod kolejną niemiecką konkwistę, godzące w samo serce Polaka patrioty! I oczywiście zatruwające naszą ojczystą atmosferę drobinkami tlenu z wizerunkiem swastyki!
Starszy pan przypomniał historię dębu z całkiem spokojnym i sensownym komentarzem, że może to być dzisiaj, w końcu 70 lat po wybuchu wojny, obiekt o turystycznej wartości, przynoszący budżetowi polskiego miasta i okolicznym sklepikom pieniądze. Tego sobie Adolf w złym śnie nie mógł wyobrazić, dając w darze ową sadzonkę. Już to zachęcałoby do postawienia obok dębu odpowiedniej tablicy i zrobienia reklamy obiektu świadczącego o tym, jak sprawiedliwy los potrafi odwinąć się bandycie. Ale znalazło się w Jaśle serce tak patriotycznie wrażliwe, że myślenie przycupnęło przy nim jak onieśmielona myszka, a mianowicie serce pani burmistrz, takiej chyba niespełna pięćdziesięciolatki, która z jakże polskim uśmiechem na twarzy powiedziała: Nie! coś takiego nie może stać w środku miasta! Zetniemy to teutońskie ziele, to „koń jasielski” zostawiony tutaj przez najeźdźcę. Nie będzie dąb pluł nam w twarz i Jasła nam germanił!
Pani burmistrz, niech pani tej zastrachanej patriotycznym sercem myszce myślenia trochę dopomoże. Pewno powie ona pani, by posłuchała głosu takiej ślicznej, może dwudziestoletniej jaślanki, która na pytanie, czy ściąć ten dąb, odpowiedziała: „A komu on przeszkadza?”. Pani burmistrz, jak wiadomo, „myślenie ma ogromną przyszłość”. Także w jasielskim urzędzie miasta. Niech pani na nie postawi. I niech żyje dąb!

Czwartek, 18 czerwca 2009 r.

LICZNIK PREZYDENCKI
Do końca kadencji „Prezydenta Swojego Brata” zostało 494 dni (już poniżej pięciuset).

Wydanie: 25/2009

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy