Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Kto by się spodziewał… Marcin Nawrot to dyplomata niepozorny, na pewno nie z czołówki polskich ambasadorów. Urodzony w roku 1953 późno podjął pracę, bo dopiero w roku 1983. Wtedy zaczął działać w piśmie „ABC”, poświęconym stosunkom polsko-ukraińskim. W roku 1989 wyjechał na stypendium do USA, potem przez dwa lata pracował w MON, by w 1991 r. rozpocząć przygodę z MSZ. Od Departamentu Promocji i Informacji, mniej ważnego w MSZ-etowskiej hierarchii niż departamenty merytoryczne.
W lipcu 2001 r. nadszedł dla niego wielki dzień – został ambasadorem w Azerbejdżanie. I szansę wykorzystał. Bo to on, a nie wielu innych utytułowanych ambasadorów, wszedł do historii światowej dyplomacji. Nawrot, ambasador RP w Azerbejdżanie, dokonał bowiem rzeczy wielkiej – służył do mszy celebrowanej przez Jana Pawła II, który pielgrzymował do Baku. We mszy wzięło udział dwóch słowackich księży, chyba jedynych, jacy są w tym kraju zamieszkanym przez ok. 150 katolików. Można przypuszczać, że w tak małej społeczności zabrakło ministrantów. Pojawił się więc ambasador Nawrot. Który, ubrany w komżę, służył do mszy. Ambasador-ministrant. Tego jeszcze w świecie nie było.
Gdy jedni w MSZ entuzjazmowali się sukcesem Nawrota, drudzy pasjonowali się grą, która toczy się wokół projektu rozporządzenia premiera w sprawie „rodzajów dokumentów potwierdzających spełnienie warunków do nadania stopnia dyplomatycznego członkowi służby zagranicznej”. To rozporządzenie wynika z wejścia w życie ustawy o służbie zagranicznej. I wylicza ono, jakie dokumenty potwierdzające znajomość języków obcych będą w MSZ honorowane. Rozporządzenie przygotowuje Departament Personalny. I już pierwszą korytarzową burzę wywołał fakt zignorowania w nim uczelni moskiewskich – Państwowego Instytutu Spraw Międzynarodowych (MGIMO) oraz Akademii Dyplomatycznej. Otóż według wersji, która trafiła na MSZ-etowskie korytarze, ukończenie MGIMO zaowocuje jedynie potwierdzeniem znajomości języka rosyjskiego. I to tylko dlatego, że był językiem wykładowym. A inne języki, z których nauczania MGIMO słynie? Banalny angielski lub niemiecki czy też egzotyczne języki narodów Azji? Otóż znajomość tych języków, nie bacząc na zapisy w świadectwie ukończenia studiów, absolwenci MGIMO, w myśl projektowanego rozporządzenia, będą musieli potwierdzić, zdając egzamin resortowy w MSZ.
Jeszcze inaczej rzecz się ma w przypadku moskiewskiej Akademii Dyplomatycznej, która jest szkołą podyplomową. I trwa dwa lata. Otóż jej absolwenci, mimo że zajęcia odbywają się w języku rosyjskim, nie będą mieli automatycznie zaliczonego języka rosyjskiego, będą musieli go zdawać w MSZ.
To wszystko wywołało burzę, co poniektórzy zaczęli wręcz opowiadać o kolejnych represjach, które spadają na absolwentów moskiewskich szkół. Bo dlaczego ich świadectwa mają mieć mniejszą wagę niż zaświadczenia włoskich uniwersytetów dla cudzoziemców?
Zaczęto więc rozporządzenie poprawiać. Ciekawe, jaki przyjmie ostateczny kształt.

Wydanie: 22/2002

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Komentarze

  1. Barbara Lorynowicz
    Barbara Lorynowicz 13 lutego, 2016, 20:16

    Fantastycznie!!!Okazuje się,że AMBASADOR MARCIN NAWROT to odważny człowiek! Bardzo dobrze.że służył do Mszy św.celebrowanej w Baku przez Papieża JANA PAWŁA II…Godnie zatem reprezentował RP w Azerbajdżanie…
    Brawo!!!Zatem nie wszyscy ambasadorzy to”made in SB”…

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy