Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Witold Waszczykowski otrzymał nagrodę za swoje zachowanie i znalazł się na stanowisku wiceszefa BBN, u pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego. I cóż, jeżeli ktokolwiek w MSZ poczuł się tą nominacją zaskoczony, podobnie jak i drogą polityczną pana WW, to chyba tylko min. Sikorski.
I premier Tusk, i minister Sikorski mogą więc tylko bezsilnie patrzeć na splendory, jakimi obdarzany jest człowiek, który ich zdradził i ośmieszył. Ale, panowie, wsłuchajcie się w głos MSZ, bo piłka wciąż w grze.
Na razie mamy szarpaninę, bo ABW cofnęła Waszczykowskiemu dopuszczenie do tajemnicy służbowej. A to dlatego, że w wywiadach dla mediów ujawniał tajemnice państwowe, opowiadając o szczegółach negocjacji w sprawie tarczy. Rzecz jest więc oczywista, udokumentowana, Waszczykowski dopuszczenia mieć nie powinien. Jego praca w BBN będzie wyglądać humorystycznie – bo człowiek odpowiedzialny za bezpieczeństwo międzynarodowe nie będzie mógł znać istotnych faktów.
Warto dodać, że Waszczykowskiemu już raz w jego karierze odebrano dopuszczenie. Było to za Cimoszewicza, gdy wrócił on w atmosferze skandalu z placówki w Teheranie (na nią też pojechał w atmosferze skandalu…). Waszczykowski bardzo się wtedy oburzał, że zabrano mu dopuszczenie, oskarżał o to (zupełnie bezpodstawnie Cimoszewicza), pisał, naciskał, ale smutni panowie byli nieugięci. Aż do momentu, kiedy zmienił się premier i szefem Agencji Wywiadu został Andrzej Ananicz. On się znał z Waszczykowskim z dawnych lat, więc po znajomości załatwił mu uchylenie cofnięcia. I teraz – wpadka numer dwa.
A będzie ich więcej.
Oczywiście, dziś wydaje się, że Waszczykowski wygrał los na loterii. Jest w BBN i jest w tej chwili naturalnym kandydatem na przyszłego PiS-owskiego ministra spraw zagranicznych. Fotygi, z którą się nie cierpiał, już nie ma, ona jest out. A przecież ani Kowal, ani Karski, nie są dla niego zagrożeniem.
Waszczykowski się wypromował. Pytanie tylko, czy on, polityczny sprinter, wytrzyma ten czas.
Bo Waszczykowski to urodzony malkontent i zawodowy (jak mówią dziennikarze) podsrywacz.
Gdy w Brukseli był zastępcą ambasadora przy NATO, Andrzeja Topika, napuszczał na niego dziennikarzy i zaprzyjaźnionych urzędników. Aż wreszcie Amerykanie poprosili Geremka, by coś z nim zrobił, więc Geremek wysłał go na ambasadora do Iranu (Jezu, jakie tam toczył wojny z podległymi mu urzędnikami!). W międzyczasie, oczywiście, Waszczykowski z Geremkiem wojował, potem narzekał na Cimoszewicza. Gdy ministrem została Fotyga, obnosił się z PiS-owskimi poglądami. Ale szybko spotkało go rozczarowanie, bo Fotyga postawiła go do pionu – Waszczykowski jako wiceminister nie miał prawa podpisywać oficjalnych dokumentów, na dzień dobry mu nie ufała. A on odwdzięczał się jej, chodząc i opowiadając, jak bardzo jest gnębiony i niedoceniany, i jakim ona marnym jest ministrem.
Ale to za jej plecami, bo w samym MSZ opowiadał, że on sam ciężko pracuje, więcej od innych, i wyliczał innym wiceministrom, iloma państwami się zajmują. Lepszych zaś od siebie, np. Adama Kobierackiego, wypychał z MSZ.
W sumie koszmar i teraz ten koszmar spada na głowę Władysława Stasiaka, szefa BBN.
Kto kogo?
Miłej zabawy, panowie…

Wydanie: 36/2008

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy