Nowe ceny w obrocie słowami

Nowe ceny w obrocie słowami

W styczniu podrożały słowa, na razie te drukowane, czyli wyrazy.

Omenaa Mensah, piękna kobieta, prezenterka TVN, po trzech z górą latach zakończyła swoją wędrówkę w poszukiwaniu sprawiedliwości. Korzystne dla niej orzeczenie sądu apelacyjnego będzie kosztować właściciela internetowego Pudelka 30 tys. zł. Dodatkowo przez tydzień Pudelek musiał przepraszać panią Omenę, a to też są pieniądze i szkody wizerunkowe, bo trzeba będzie podkulić ogon. Kara spotykała go za to, że „w sposób rażąco niezgodny z prawem” rozpowszechniał wulgarne, rasistowskie i propagujące przemoc komentarze na temat prezenterki. Takie są skutki spuszczenia ze smyczy nawet niegroźnego pieska z czarnym podniebieniem.

Nie wiem, czy wysoki sąd wiedział, że Omenaa chce przeznaczyć zasądzoną kwotę na budowę szkoły dla dzieci ulicy w Ghanie. Taka szkoła to pewnie kosztowniejsza inwestycja, więc najwyższa sprawiedliwość mogła troszkę apgrejdować karę, żeby wystarczyło pieniędzy. Zwłaszcza że Pudelek to przecież recydywista, specjalnie przyuczany przez właściciela do rzucania się na ludzi.

„Sieci” (jest taki tygodnik) mają zapłacić 50 tys. zł Iwonie Sulik, byłej rzeczniczce rządu. Zadośćuczynienie należy się, zdaniem sądu, za naruszenie godności osobistej zawarte w określeniu „lubi sobie dziabnąć”. Każdy ma swoją wrażliwość i nie dziwię się byłej pani rzecznik, że poszła z tym do sądu.

To jest termin z zakurzonego dworca Pekaesu w dniu wypłaty albo imienin klienta ostatniego kursu. Nie nadaje się w ogóle do czernienia nim papieru, a tym bardziej do oczerniania kogoś z towarzystwa. Sąd miał ból głowy, ile się należy za szkaradne pomówienie, bo lud na Mazowszu używa „dziabnięcia” częściej niż pieprzu i do nazywania wielu czynności. Wahał się i liczył: w pierwszej instancji zasądził 10 tys. zł za knajacki wybryk, teraz pięciokrotnie podniósł cenę.

100 tys. zł zapłaci „Fakt” (tabloid, dawniej: brukowiec) Janinie Drzewieckiej, którą wplątał w wymyśloną przez siebie kradzież futra ze sklepu w Ameryce. Był rok 2013. Pani Drzewiecka nieprzypadkowo była żoną ministra, który zaczął mieć kłopoty i – żeby afera była większa – miała wspólniczkę Monikę. Chodziło o sensacyjne pomnożenie futer, w których potem widywano niektóre stołeczne celebrytki. „Wspólniczka” już wcześniej skasowała „Fakt” na 150 tys. zł zadośćuczynienia za oburzające kłamstwo. Pani Drzewiecka dopiero teraz dostała kasę, odczuwalnie mniejszą, niż się domagała.

W historii nauczania zawodu dziennikarskiego w Polsce utrwalił się obyczaj mierzenia zawodowstwa liczbą wygranych procesów. Nowa tradycja do tego stopnia zamieniła bieguny moralne aktywności publicznej dziennikarzy, że z najwyższym trudem nazywam jeszcze dziennikarzami dzisiejszych media workerów.

Liczba procesów rośnie, zawód marnieje. Rzetelność nie jest w cenie. Liczy się to, co można tanio sprzedać. Dlatego z niekłamaną radością witam noworoczną podwyżkę cen w obrocie słowami. Rodzi ona nadzieję na renesans dziennikarstwa rozumianego jako służba publiczna postawiona na straży demokracji i kontrolująca zachowania administratorów ludzkich dążeń.

Kara dla Pudelka, który zaniedbał obronę dobrego imienia pani Mensah, choć najmniej dotkliwa, może być jakimś wskazaniem, co robić, kiedy mamy do czynienia z prawdziwym tsunami hejtu, nie tylko z pojedynczymi plugawcami i zapisanymi dowodami ich wrzasków, ale ze zbitym tłumem, który robi to samo, tyle że anonimowo, czyli bezkarnie. A to już dzisiaj także „bratnia” przypadłość.

W drugim dniu świąt Bożego Narodzenia w Mediolanie (bliżej Rzymu i Betlejem), na słynnym stadionie San Siro Inter grał z Napoli. Publiczność kwitowała odgłosami małp każde przejęcie piłki przez obrońcę drużyny gości, Koulibaly’ego, dobrze nam znanego z (przegranego) meczu Polska-Senegal na ostatnich mistrzostwach świata w Rosji. Piłkarz nie wytrzymał presji, szybko zarobił dwie żółte kartki i został odesłany do szatni.

Dokuczanie to coś zdrowego, powiedział wicepremier Salvini. Wszyscy poza rządem włoskim wiedzą, co zrobić z rasizmem na trybunach. Rząd natomiast wie, co robi.

Fot. materiały prasowe

Wydanie: 3/2019

Kategorie: SZOŁKEJS

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy