Ceniona redaktor znalazła nowe miejsce w strukturach

Ceniona redaktor znalazła nowe miejsce w strukturach

Stylistyka tytułu nie oznacza, że zaszkodził mi huragan na Florydzie. Zdanie pochodzi z ociekającego szczerością, trochę dłuższego wyznania prezesa TVP dotyczącego Marzeny Paczuskiej, kierującej zespołem „Wiadomości” TVPiS.

A było to tak. Jakiś nowy przełożony ze świeżego transportu z Torunia zwolnił red. Paczuską, kiedy tylko się zorientował, że pewnego dnia nie przyszła do pracy. Nie chodziło o dyscyplinarkę, ale o okazję do pozbycia się człowieka, który wyjechał na urlop. Jeden tweet i po wszystkim. Nie ma Marzeny.

Potem nastąpił kilkudniowy seans obłudy z udziałem prezesa i różnych grup radnych mediów narodowych, którzy zbiorowo docenili Paczuską, nie czekając na jej powrót z urlopu, i w tym samym kolektywnym trybie potępili obłudę jako taką. Paczuska wcale nie szukała pracy, ale po wakacjach się okazało, że ją znalazła. I tu dochodzimy do momentu, w którym trzeba w całości zacytować stosowne oświadczenie prezesa. Otóż powiedział on: „Cieszę się, że tak przeze mnie ceniona redaktor znalazła nowe miejsce w strukturach Telewizji Polskiej”.

W dziejach obrzydliwej propagandy nie jest to pierwsze świństwo tak cynicznie oblane lukrem dla ciemnego ludu, ulubionego adresata przekazów Jacka Kurskiego. Tym razem jednak zwraca uwagę pewna powściągliwość autora tych słów. Mianowicie ucieszył się on tylko, że redaktor P. znalazła, mimo że nie szukała. I nic więcej. Do własnej uciechy (jak się ktoś cieszy, to znaczy ma uciechę?!) ograniczył skutki swojego postępowania. Nigdy do tej pory nie zachował się równie skromnie. Z powodów, które tu ominiemy, swoje decyzje opatruje on zwykle mantrą o KOLEJNYM KROKU DO ODBUDOWY PRESTIŻU na rynku telewizyjnym.

Bobruje Kurski przy ramówce: „Komisariat” niżej, „Klan” wyżej, „Jaka to melodia?” przed samym dziennikiem i już mówi: KOLEJNY KROK. Po kilku dniach wszystko odwołuje, ale nic nie mówi o krokach do tyłu. Kupuje od nc+ sublicencję na mecz Ligi Mistrzów Real Madryt-APOEL Nikozja i ćwierka do ludu, że to najlepszy mecz kolejki, a sam pewnie oglądał Tottenham z Borussią albo Liverpool z Sevillą. I na dodatek mówi: „Odbudowujemy prestiż i pozycję telewizji publicznej”.

A teraz uszczęśliwia cenioną redaktor i nie chwali się, że to „kolejny krok”?! Może nie chce zapeszyć? Jak słychać, Marzena ma się zająć nowym projektem międzynarodowym, a wszystkie dotychczasowe, które były „kolejnymi krokami” Kurskiego i jego telewizji, szczęścia nie miały.

Z powodu braku takiego drobiazgu jak feasibility study ugrzązł chyba na zawsze w silosie na krakowskich Krzemionkach tajny pocisk programowy V4, projekt telewizji zjednoczonej Grupy Wyszehradzkiej. Autor tego śmiałego konceptu oczywiście mówił, że to będzie „kolejny krok”, ale zapomniał zawiadomić sąsiadów, dokąd chce z nimi maszerować. Jeszcze tragiczniejszy los spotkał projekt telewizji MIĘDZYMORZE, który tak wyprzedził epokę, że umarł, zanim został poczęty.

Projekt najnowszy ma tylko datę pierwszej emisji (stulecie niepodległości Polski, czyli 11 listopada 2018 r.). Nie wiadomo nawet, czy będzie to POLAND 24 czy TVP POLAND TODAY, czyli dwie różne telewizje. Ceniona redaktor ma to monitorować. Monitorować, to znaczy kontrolować, panie prezesie.

Polska w listopadzie przyszłego roku, zgodnie z profetyczną jak co miesiąc zapowiedzią Jarosława Kaczyńskiego, może już być samotną wyspą. Czy będzie jeszcze wtedy potrzebowała anglojęzycznej telewizji informacyjno-publicystycznej do zawiadomienia sąsiadów, że się ich nie boi? Chyba nie, bo i tak nikt nie odpowie, co można będzie uznać za swoiście angielską odpowiedź. Żeby w tej nowej wyspiarskiej sytuacji zwrócić na siebie uwagę, krajowi i Telewizji Polskiej potrzebny będzie jakiś plan atomowy. I tu Marzena może wszystkich zaskoczyć oświadczeniem, że w nowych strukturach telewizyjnych nie widzi miejsca dla tak cenionego przez nią prezesa.

Wydanie: 38/2017

Kategorie: SZOŁKEJS

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy