Nowy rok

Nowy rok

Mija kolejny rok. Nieco starsi wzdychają: „Jak szybko minął, ten czas pędzi coraz szybciej”. To oczywiście złudzenie, ale powszechne i dojmujące. Odkryłem, skąd się bierze. Długa wydaje nam się droga, którą idziemy po raz pierwszy, bo wszystko jest nowe i co chwila przykuwa uwagę; ta droga skraca się, kiedy idziemy nią po raz kolejny. Tak samo w życiu – z wiekiem wszystko się powtarza i staje się znane, stąd złudzenie przyśpieszenia. Lata dzieciństwa, relatywnie krótkie, w naszej pamięci stanowią osobny duży kontynent, dla dziecka wszystko jest nowe i niezwykłe. Ale ten mijający rok 2018 był ważny. To rok, gdy myśląca część ludzkości zdała sobie w końcu sprawę, że globalne ocieplenie zagraża naszej planecie. I to nie są żarty. Polscy prawicowi politycy, jak się wydaje, tego nie rozumieją. I był to rok, gdy szambo pisowskie wylało się już ze zbiornika. Nie trzeba mieć czułego powonienia, by to czuć.

Byłoby przesadą powiedzieć, że w Polsce jest dyktatura, ale śmiało można powiedzieć, że media rządowe kłamią, jak kłamie się tylko w dyktaturze. Jak kłamano w PRL, szczególnie w ‘68 r. i w stanie wojennym. Tak kłamie Morawiecki, Duda, tak kłamią politycy PiS. Ostatnie tygodnie przyniosły dwie wypowiedzi, które jako krótkie cytaty mogą kandydować do bzdur roku. Premier Morawiecki: „Jesteśmy bijącym sercem Europy”. Co najwyżej wyrostkiem robaczkowym, panie premierze. Senat zaakceptował prawnika Mikołaja Pawlaka na stanowisko rzecznika praw dziecka. Pawlak wyznał, że od strony prawno-moralnej in vitro to „metoda niegodziwa”. Ale się dorobiliśmy rzecznika dzieci, to raczej rzecznik zarodków. A nagła miłość PiS do Unii? Każdy głupi widzi, jaki jest tego powód i ile w tym fałszu. Boże, jacy oni są obrzydliwi, że też Polskę musiało coś takiego spotkać!

Wedle badań 17% Polaków śledzi wydarzenia polityczne, a 38% w ogóle nie interesuje się polityką. Ci ludzie, jeśli na chwilę odetkają uszy i coś usłyszą ze sfery polityki, nawet kosmiczną bzdurę, mogą w nią uwierzyć, bo nie mają narzędzi, by myśleć krytycznie, nie znają politycznych reguł gry. A to właśnie grupa, o którą wszystkie partie muszą się bić, to nie języczek, ale jęzor u wagi. Zaściankowa i nieświadoma politycznie grupa będzie więc decydować o losach Polski. Tak bywa też z losami świata.

Na śledziku u Ewy Chotomskiej, córki pisarki Wandy. Znamy się od dziecka, mieszkamy nie tak daleko od siebie. Śledzik zmienił się w jesiotra, tak się Polska dorobiła. Ładny dom z uroczym pieskiem i kotem, większym od pieska, i z ogniem w kominku. Sporo osób, wśród których moja żona jest najmłodsza. Jakaś pani mówi, że w 1977 r. uczyliśmy się razem na Foksal francuskiego, byliśmy na jednym kursie, siedzieliśmy obok siebie w ławce. Oczywiście nic nie pamiętam, chociaż pamiętam, że chodziłem na kurs francuskiego i to była porażka. Aktorki, niegdyś piękne i znane. Ktoś gra na gitarze. G., kiedyś znany prezenter radiowy, wspierając się o swój brzuch i o kulę, czyta fragmenty swojej książki wspomnieniowej, tak niewyraźnie, że nic nie da się zrozumieć, więc nikt go nie słucha, on jednak tym się nie przejmuje, jest całkowicie samowystarczalny i zajęty tylko sobą. Co chwila ktoś nawiązuje do sytuacji politycznej i wzdycha: to jest okropne, co się porobiło… Myślę, że gdybym był zwolennikiem PiS, byłaby to straszna sytuacja, całe środowisko jest serdecznie antypisowskie. Wśród gości jest Grzegorz Kasdepke, popularny pisarz dla dzieci, czytam w internecie, że w roku 2016 nie przyjął od ministra Piotra Glińskiego Brązowego Medalu Zasłużony Kulturze Gloria Artis.


Moja kuzynka z Londynu, żona brytyjskiego rzeźbiarza, pisze do mnie: „U nas ciągły dramat polityczny, ten rok będziemy pamiętać jak jedno długie, przeklęte walenie głową w mur. Jeżeli są w tym jakieś pozytywy, to na zasadzie kontrastu widać, jak niezwykli i wyjątkowi są ci, dla których brexit to przekleństwo. Czyli cały nasz krąg przyjaciół. I bardzo wielu innych”. No proszę, to zupełnie jak w Polsce. Niechęć do PiS rodzi braterstwo. A Brytania to przecież kraj o wielkich tradycjach demokratycznych, my byliśmy w lesie, gdy oni ją kultywowali. Ale u nas sytuacja nie jest beznadziejna. Dobrze poinformowani optymiści są pewni, że PiS przegra wybory. Chociaż niewierzący, jestem w stanie o to się modlić.

Wydanie: 1/2019

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy