Parszywe owce

PRAWO I OBYCZAJE
Francuz sprośny, Włoch namiętny… a każdy krakowianin goły, lecz inteligentny, pisał w “Słówkach” Tadeusz Żeleński-Boy (“Pieśń o ziemi naszej”).
Mamy w tym żartobliwym wierszyku aż trzy uogólnienia, z których dwa pierwsze odnoszą się do obcych nam narodowości, a trzecie do krakowian z okresu “Zielonego Balonika”.
Każde z owych uogólnień wyraża prawdę daleką od pełnego obrazu rzeczywistości. Nie każdy przecież Francuz jest zbereźnikiem, a Włoch namiętnym partnerem w miłosnych igraszkach. Nigdy też w czasach galicyjskiej biedy nie brakowało wśród mieszkańców podwawelskiego grodu ludzi majętnych (kupców, przemysłowców itd.), a także pospolitych głupców (tych bywa zawsze więcej niż inteligentów!).
Każdy logik wie, że uogólnienia prowadzą często do fałszywych wniosków, zwłaszcza gdy dotyczą charakterystyki ludzi określonych narodów czy zawodów.
Literackie uogólnienia są użyteczne, ponieważ bawiąc, wytykają wady i śmieszności dominujące w pewnych środowiskach. Molier wyśmiewał np. lekarzy w “Chorym z urojenia”. Gabriela Zapolska piętnowała drobnomieszczańską obłudę (“Moralność pani Dulskiej”). Julian Tuwim nazywał adwokatów mędrkami wykrętów chytrych, którzy każdy paragraf potrafią wyprostować na wytrych.

Źle się jednak dzieje, gdy przez zbytnie uogólnienia narzucany jest opinii publicznej nieprawdziwy, bądź co najmniej mocno przesadzony, negatywny wizerunek zawodów, które cieszą się w społeczeństwie szczególnym uznaniem. Z taką sytuacją mamy dziś do czynienia w związku z rozpętaną nagonką na sądy. Wystarczyło kilka bulwersujących informacji prasowych o powiązaniach niektórych sędziów z jakąś tam mafią (nie potwierdzonych jeszcze orzeczeniami właściwych organów), a natychmiast mass media ogłosiły wszem, wobec i każdemu z osobna, że dzisiejszy wymiar sprawiedliwości jest do cna przeżarty rakiem korupcji. Przyjdzie pewnie kolej na lekarzy, już bowiem na podstawie informacji o jednostkowych, niegodnych zachowaniach ludzi tego stanu pojawiły się informacje o łapownictwie szerzącym się rzekomo wśród następców Hipokratesa.
Parszywe owce zdarzają się w każdym środowisku. Jeśli występują w tak szlachetnych profesjach, jak zawód lekarza czy sędziego, to wiadomości o nich bolą nas szczególnie i oburzają. Jednakże uogólniające oceny, które rzucają cień na cały stan sędziowski i na wszystkich bez mała lekarzy, są nielogiczne, głęboko niemoralne i społecznie szkodliwe, podważają bowiem prestiż zawodów, które należy darzyć największą ufnością i szacunkiem.
Na podstawie prostych uogólnień można zohydzić każdą, mniejszą lub większą korporację zawodową. Ogromna odpowiedzialność spoczywa na dziennikarzach, którzy goniąc za sensacją i sławą w wykrywaniu afer, są szczególnie narażeni na zawodową chorobę żurnalistów. Jest nią nieprzezwyciężona skłonność do dzielenia się ze społeczeństwem nie sprawdzonymi informacjami, byle szybko i przed innymi.
Odpór takim pseudoinformacjom powinny dawać organy prokuratorskie i kontroli państwowej, dementując przedwczesne doniesienia prasowe lub wyjaśniając, że w danej sprawie toczy się dopiero postępowanie przygotowawcze. Każda nie zweryfikowana w porę plotka żyje własnym życiem i utrwala się w świadomości społecznej jako niewzruszalna prawda. Przeciętny bowiem obywatel wierzy bezkrytycznie w słowo drukowane w prasie i upowszechniane w serwisach telewizyjnych. Najczęściej przypadają mu do gustu sensacyjne wiadomości o wykryciu wszelkich nadużyć na szczytach władzy. Swoje zrobiła też rozniecana przez media psychoza korupcyjna, do której od kilku miesięcy walnie przyczynia się też obecny minister sprawiedliwości i prokurator generalny. Gadatliwy Lech reaguje publicznie na doniesienia prasowe jeszcze przed zebraniem w śledztwie dostatecznych dowodów czyjejkolwiek winy, a nawet gdy toczą się jeszcze postępowania wyjaśniające w komisjach rządowych (np. w sprawie tzw. światłowodu) czy w Najwyższej Izbie Kontroli.
Każdy prokurator, nawet najniższego szczebla, wie, że przed ostatecznym zakończeniem postępowania przygotowawczego w danej sprawie oskarżyciel publiczny obowiązany jest bezwzględnie milczeć i powstrzymywać się od jakichkolwiek komentarzy na temat przypuszczalnych wyników prowadzonego śledztwa. Nie wolno organom ścigania przestępstw ulegać rewelacjom prasowym i domniemywać na ich podstawie, że oto wykryta została kolejna wielka afera. Minister Kaczyński podnieca się każdą wiadomością o rzekomym nadużyciu i z góry zapowiada, że sprawcy zostaną ukarani. Myli się, myśląc, że w ten sposób zastraszy przestępców. Nic bardziej nie rozzuchwala świata przestępczego jak fiasko szumnych zapowiedzi o wykryciu czynów, których nie da się później nikomu udowodnić.
Memu młodszemu koledze po fachu radzę, parafrazując słowa Radosta do Gustawa w “Ślubach panieńskich” Aleksandra Fredry: “Lechu, nim się odezwiesz, pomyśl pierwej nieco, bo czasem twoje słowa jakby z worka lecą”.

Wydanie: 5/2001

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy