Co Obama powie Dudzie i Szydło?

Co Obama powie Dudzie i Szydło?

Jeśli ktoś chciałby poznać mechanizm, który wprawia w ruch polską politykę zagraniczną, miał po temu znakomitą okazję w ostatnich dniach.
Gdy po brytyjskim referendum rozgorzały dyskusje, dlaczego tak się stało i co dalej, PiS początkowo w nich nie uczestniczyło. Aż do momentu, kiedy odezwał się Jarosław Kaczyński. I wskazał kierunek. Że Unia potrzebuje reformy, a Brexitowi winien jest… Donald Tusk. „Szczególnie ponurą rolę odegrał Donald Tusk, który prowadził rokowania z Brytyjczykami. Ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za Brexit i powinien zniknąć z europejskiej polityki, ale to dotyczy także całej Komisji Europejskiej w obecnym składzie”, oznajmił Kaczyński podczas rozmowy z dziennikarzami w Białymstoku.
On oznajmił, więc zaraz inni zaczęli to powtarzać. Że Unia potrzebuje reformy (to akurat mówią wszyscy, kwestią jest tylko, jaka to będzie reforma…). No i że ten Tusk… Gromada dworzan zaczęła nadskakiwać. A wśród nich Witold Waszczykowski, który oskarżył i Tuska, i Komisję Europejską, i wszystkich ważnych w Unii. I zażądał ich dymisji.
Mamy więc politykę zagraniczną, którą kierują podpowiedzi Jarosława K., osoby – jak powszechnie wiadomo – świetnie znającej świat i języki obce. I fobia prezesa – że wszystko jest winą Tuska.
Sęk w tym, że na te okrzyki Zachód pozostaje głuchy.
Komisja Europejska nie podała się do dymisji, czego domagało się PiS. Nikt nawet nie zauważył, by ktoś w Brukseli taką ewentualność rozpatrywał. Politycy europejscy nie proszą Wielkiej Brytanii, by nie wychodziła z Unii, co podpowiada PiS. I jakby tego było mało – wszędzie tam, gdzieś na górze, kręci się Donald Tusk. Przed unijnym szczytem, na spotkaniu w Berlinie (to wszystko tłumaczy) przywódców Niemiec, Francji i Włoch był też Donald Tusk. Gdy odbywają się poważne rozmowy o przyszłości Unii, w gronie decydentów widzimy Tuska, on jest w tym pokoju z Angelą Merkel i François Hollande’em. A Szydło czy Waszczykowski są dwie półki niżej; to osoby, którym się oznajmia.
Jaki jest więc sens obrażania Tuska? Przecież on ma dziś większy wpływ na politykę europejską niż całe PiS razem wzięte…
Nie tylko zresztą europejską. Od miesięcy mówi się o lipcowym szczycie NATO w Warszawie. I o tym, że przyleci nań prezydent USA Barack Obama.
Przyleci i… No właśnie, gdy już będzie w Warszawie, powie, że jest zaniepokojony stanem demokracji w Polsce. Napomni więc polskie władze prawie tak, jak napominał Wojciecha Jaruzelskiego w roku 1987 George Bush (wówczas wiceprezydent). Spotka się także w cztery oczy z prezydentem Andrzejem Dudą i też mu powie, co myśli o naszym pięknym kraju i jego rządzie.
Ale oprócz prezydenta USA i europejskich przywódców do Warszawy przyleci też Donald Tusk, jako przewodniczący Rady Europejskiej. I z nim również, jako symbolicznym prezydentem Unii, spotka się Obama.
Ciekawe, jak Jarosław Kaczyński zdzierży to osobiste upokorzenie, że świat jest inny, niż on sufluje. I nie zamierza się zmienić.

Wydanie: 2016 27/2016

Kategorie: Kronika Dobrej Zmiany
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy