Nie odbiorą Generałowi zasług

Nie odbiorą Generałowi zasług

Coraz śmielej poczynają sobie rządzące Polską klony prezydenta i premiera. Coraz bardziej przypominają oni polityków rządzących w latach 30. Panowie Duda i Morawiecki mówią jednym głosem. Te same słowa wygłaszane 1 marca są zamierzoną manifestacją. Niemądrą. Ideologicznie zacietrzewioną. Są kłamstwem kwestionującym nawet ich, IPN-owskie opracowania. A pomysł, by nominacje generalskie powiązać z „żołnierzami wyklętymi”, jest mało wyrafinowaną perwersją upokarzającą tych oficerów. PiS czci 1 marca swoich bohaterów: „Ognia”, „Burego”, „Łupaszkę”, „Bohuna” i innych. Bandytów mających na sumieniu wiele cywilnych ofiar, w tym kobiety i dzieci. A rodziny ofiar „wyklętych” 1 marca opłakują swoich krewnych. Nie pamiętam, by był w PiS choć jeden sprawiedliwy, który pochylił się nad cierpieniami tych ludzi. Tysiące ofiar „wyklętych” nie budzą współczucia Dudy i Morawieckiego. I to mnie jakoś nie dziwi. Weszli przecież w rolę spadkobierców „wyklętych”, a nie ich ofiar. Co prawda, Duda nie był jeszcze w Monachium, by uczcić Brygadę Świętokrzyską, i nie złożył śladem Morawieckiego wieńca na grobie Antoniego Szackiego „Bohuna”, jej dowódcy. Tego samego, który od stycznia 1947 r. jest na liście zbrodniarzy wojennych United Nations War Crime Commission.

Wzorem dla Dudy i Morawieckiego jest tak hołubiony przez prawicę marsz. Rydz-Śmigły. Ten, który w 1939 r. miał nie oddać nawet guzika, a zostawił swoich żołnierzy i uciekł do Rumunii. Jemu utrata stopnia marszałka z pewnością nie grozi. Jeśli prawica ma takie wzorce, to nic dziwnego, że szarga pamięć o gen. Jaruzelskim. Żołnierzu frontowym, który w przeciwieństwie do Rydza-Śmigłego nigdy nie zhańbił się ucieczką z pola walki. Duda i Morawiecki kłamią, gdy źle mówią o polskich żołnierzach, którzy idąc ze wschodu, wyzwalali Polskę spod niemieckiej okupacji. I o grobach, w których zostało na zawsze tysiące polskich i radzieckich żołnierzy. Nazywanie ich nowymi okupantami jest podłe i haniebne. Czy tacy politycy mogą odebrać gen. Jaruzelskiemu honor i zasługi? Za wysokie to dla nich progi.

Jeśli przejdą do historii, to tylko jako zrywacze jego gwiazdek. Gdy upłyną lata, gen. Jaruzelski ciągle będzie obecny w naszej trudnej historii, a jego dzisiejsi prześladowcy wrócą do niebytu. Z którego, przez przypadek i na chwilę, wyszli.

Wydanie: 10/2018

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Komentarze

  1. Anonim
    Anonim 7 marca, 2018, 22:54

    Ma Pan rację .

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy