Odwrót wiedeński

Odwrót wiedeński

Nieoczekiwana dymisja kanclerza Austrii. Socjaldemokraci znokautowani

Korespondencja z Wiednia

Werner Faymann w polityce siedzi od 35 lat. Pięć dni po 56. urodzinach, 9 maja, ogłosił rezygnację z pełnienia wszystkich funkcji państwowych ze skutkiem natychmiastowym. Jego decyzja jest konsekwencją sytuacji na scenie politycznej – słabości i bezruchu partii rządzących, które doprowadziły do wzrostu notowań populistów z Wolnościowej Partii Austrii, FPÖ.

Zaskoczył z pewnością moment – niespełna dwa tygodnie przed drugą turą wyborów prezydenckich, z których kandydaci rządzących Socjaldemokratycznej Partii Austrii (SPÖ) i Austriackiej Partii Ludowej (ÖVP) odpadli w fatalnym stylu. Kanclerza chwilowo zastępuje szef ludowców Reinhold Mitterlehner, a SPÖ kieruje tymczasowo burmistrz Wiednia Michael Häupl. Tymczasem na granicy z Włochami w Tyrolu mamy konflikt o nowo instalowane przejście graniczne i ogrodzenie będące zaporą przed uchodźcami. FPÖ korzysta na „bezkrólewiu”, jeszcze głośniej wytykając rządzącym słabość, czym chce zdobyć głosy dla swojego kandydata na prezydenta, Norberta Hofera, który wygrał pierwszą turę wyborów, zdobywając ponad 36% głosów, i 22 maja zmierzy się z Alexandrem Van der Bellenem, wywodzącym się z Zielonych kandydatem niezależnym.

Od klęski do klęski

Faymanna uważa się za zręcznego, ale zachowawczego polityka, robi wrażenie uważnego, przyjaznego i otwartego, również na trendy przynoszące medialne profity. Nie pominął np. możliwości goszczenia u siebie laureatki Eurowizji Conchity Wurst, chwilowej austriackiej gwiazdy z brodą. Trudniej było mu zbudować długofalową strategię polityczną starzejącej się SPÖ, której klientela ucieka do populistów, „nowoczesnych” albo wygwizduje swojego niedawnego przywódcę.

Pod rządami Faymanna czerwoni kroczyli od klęski wyborczej do klęski, doliczono się ich aż 19, w tym tej ostatniej, prezydenckiej. Kanclerz nie był liderem serc, nie porywał przemowami, nie potrafił zmienić minorowych nastrojów w entuzjazm. Był poprawny, ale nie charyzmatyczny. Politycznym wizjonerem także nie był, partię prowadził ostrożnie, by nie rzec oportunistycznie, co widać po wynikach wyborczych. Nie pomogło mu pozowanie na bastion sprzeciwu wobec koalicji z niebieskimi, czyli FPÖ, skoro wobec słabych wyników wyborczych w dawniej raczej przychylnym socjaldemokratom Burgenlandzie trzeba było iść na ustępstwa i zgodzić się na czerwono-niebieską koalicję. W 2015 r. ledwie obroniła się twierdza SPÖ – Wiedeń, który już drugą kadencję rządzony jest wspólnie z Zielonymi.

Faymann chwilowo zyskał, kiedy w ubiegłym roku w obliczu fali uchodźców tak jak Angela Merkel otworzył granice. Tyle że odwagi wystarczyło mu na krótko. Nie wytrzymał nacisków zarówno opozycji, jak i koalicjanta i zgodził się na kontrole i siatki na granicy z Węgrami czy w Tyrolu. Teraz rozgląda się za pracą, m.in. w strukturach Unii Europejskiej. Może nie być mu łatwo, bo choć zjadł zęby na pracy partyjnej, to nie zdążył zrobić dyplomu z prawa.

Pociąg do fotela kanclerskiego

Co dalej? SPÖ szefuje czasowo o 10 lat starszy od Faymanna Michael Häupl, burmistrz Wiednia, wyjadacz, ale mało dyplomatyczny. Nie upiera się przy dłuższym pełnieniu partyjnej funkcji, ma swój relatywnie wygodny wiedeński magistrat. Przyjmuje wizyty stronników faworytów do fotela kanclerskiego, a sprawy wyjaśniają się szybciej, niż oczekiwano. Jest dwóch kandydatów: już wcześniej nazywany po cichu następcą Faymanna 51-letni Christian Kern, silny, świetnie sprzedający się w mediach szef ÖBB (kolei), który wypłynął jako sprawny organizator ruchu kolejowego i godnych warunków dla podróżujących uchodźców, oraz 60-latek Gerhard Zeiler, doświadczony, bogaty człowiek międzynarodowych mediów. Obaj są sprawnymi menedżerami, ale władze SPÖ w części landów zdecydowanie stawiają na Kerna. To, że przychodzi z doświadczeniem zarządzania trudną firmą, kolejami, którym poprawił wizerunek, i jest stosunkowo młody, może dawać SPÖ nadzieję na nową energię i odświeżenie struktur.

Krok Faymanna uznano w partii za godny szacunku i dokonany w odpowiednim momencie. Także ludowcy, partnerzy koalicyjni SPÖ, zaczynają odmładzać szeregi. Zagrożenie ze strony populistów zaczęło być realne. Austria od 22 maja może mieć populistycznego prezydenta, bowiem Hofer i Van der Bellen idą w sondażach łeb w łeb.

Wydanie: 20/2016

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy