OFE, oddajcie nasze pieniądze

OFE, oddajcie nasze pieniądze

Państwo nie dopuści do tego, by ZUS przestał wypłacać emerytury.

ZUS bankrutuje! ZUS nie będzie miał na wypłaty! – alarmują media. Można zapytać, dlaczego tak katastroficzne informacje pojawiają się ze zdwojoną siłą właśnie teraz. Przyczyna jest chyba jedna – wynik swoistego referendum, w którym 85% Polaków, opuszczając otwarte fundusze emerytalne, wypowiedziało się przeciw obecnemu systemowi emerytalnemu.
Tę medialną wrzawę wzmógł raport Najwyższej Izby Kontroli. Wyczytać w nim można, że deficyt w ZUS będzie rósł i z obecnego, wynoszącego ok. 50 mld zł, w 2030 r. wzrośnie do 66 mld, by w 2060 r. osiągnąć pułap 200 mld zł. (Wyliczenia te szybko podważono, wytykając NIK założenie, że płace przez dziesięciolecia pozostaną na obecnym poziomie i nie wzrośnie składka odprowadzana do ZUS). Zrozumiałe więc, że takie wieści rodzą strach obecnych i przyszłych świadczeniobiorców ZUS, czy nie zabraknie pieniędzy na emerytury i renty.
Trzeba jasno powiedzieć, że te obawy są całkowicie nieuzasadnione. Bo czy można sobie wyobrazić sytuację, w której państwo dopuści do tego, by ZUS zrezygnował z wypłacania emerytur? Nie! Będzie do niego dopłacało, bo taka jest jego powinność. Państwo polskie dokłada do ZUS, którego budżet w ok. 60% stanowią dziś składki, reszta to dotacje. Szacuje się, że w 2015 r. skarb państwa dopłaci do systemu emerytalnego ok. 70 mld zł. I będzie to robił, choć w różnej wysokości, jeszcze przez najbliższe dziesięciolecia, bo państwo strzeże funkcjonowania systemu emerytalnego. – Gwarancja minimalnej emerytury, dożywotności jej wypłacania, waloryzacje emerytury i rent – to są fundamenty, które pozostaną niezmienne – deklaruje Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej.
Nikt rozsądny nie powie, że Polska nie ma problemu z systemem emerytalnym. Jego kondycja zależy od wielu czynników, takich jak odsetek pracujących, jeden z najniższych w Europie, albo unikanie płacenia składek emerytalno-rentowych przy chóralnym narzekaniu pracodawców na ich wysokość.
Na stan kiesy ZUS miały i nadal mają wpływ kwoty przekazywane do otwartych funduszy emerytalnych. Przez długie lata państwo polskie zadłużało się i wciąż to robi, by wpłacać pieniądze do prywatnych funduszy, które przez lata pobierały haracz od przekazywanych im składek, początkowo nawet 10%. Koalicja rządząca, nie tylko z uwagi na stan zadłużenia Polski, wprowadziła zmiany w ustawie o funduszach emerytalnych, w wyniku których ok. 51% pieniędzy pochodzących ze składek członków OFE (ponad 153 mld zł) znalazło się w dyspozycji państwa. Drugim ważnym elementem zmian wprowadzonych przez PO i PSL było uchwalenie zasady, że każdy członek OFE musi podjąć decyzję, czy chce zostać w funduszach emerytalnych, czy całość swoich składek pozostawić w ZUS.
85% Polaków opuściło OFE. W funduszach emerytalnych zostali zwłaszcza młodzi ludzie, którzy wierzą bardziej we wszechwładny rynek niż w instytucje państwowe, mieszkający w największych miastach. W Warszawie ponad 27% przyszłych emerytów wybrało OFE, we Wrocławiu, w Krakowie i w Poznaniu ten odsetek przekracza 20%. Dla rodzimych zwolenników neoliberalizmu to namacalny dowód, że młodzi wyborcy odwracają się od Platformy Obywatelskiej.
„Na miejscu rządzących wczytałbym się w te dane i starannie przemyślał, co z nich wynika. To może być ważne przed przyszłorocznymi wyborami”, pisał w „Gazecie Wyborczej” red. Wojciech Maziarski. „Rok 2013 jest pierwszym od upadku PRL, w którym idee neosocjalizmu wdarły się do głównego nurtu debaty. (…) Obóz rządzący, który wcześniej jawił się jako obrońca wolności i rynku, dokonał częściowej renacjonalizacji prywatnego systemu emerytur. Neosocjalizm zalewa nasze mózgi”, kwituje działania rządzących publicysta „GW”.
Szkoda, że w tych rozważaniach zabrakło refleksji, dlaczego tak wielu Polaków nie chce być w OFE i czy to właśnie nie powinno być argumentem dla rządzących i opozycji, by skończyć z żerowaniem bogatych na tej części społeczeństwa, której z różnych przyczyn nie jest dane więcej zarabiać. Bo czy to uczciwe, że towarzystwa emerytalne dysponują prawie 50% składek przekazanych OFE, choć zostało w nich tylko 15% członków? Ale najbogatszych, wnoszących najwyższe składki! – krzyknie zaraz neoliberał. Nie powie on jednak tego, że w OFE powinny być tylko składki osób, które w nich zostały, reszta pieniędzy powinna wrócić do ZUS. Nie ma bowiem najmniejszego powodu, by „piękni i bogaci” za pośrednictwem OFE obracali na giełdzie nienależnymi im pieniędzmi. I o tej niesprawiedliwości, i nie tylko o niej, mówi w wywiadzie na następnych stronach prof. Leokadia Oręziak.
Nie tylko w mediach pojawiają się głosy, że płacimy coraz więcej za brak reformy systemu emerytalnego, że obecny na dłuższą metę jest nie do utrzymania. Dyskusja o zmianach jest konieczna, ale reforma nie może oznaczać, że stracą na niej przyszli i obecni emeryci. Ani tego, że bogaci będą się urządzać kosztem biedniejszych. By tak nie było, musi zadbać również, a w zasadzie przede wszystkim, lewica.

Wydanie: 38/2014

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy