Optyka a polityka

Optyka a polityka

Optyk płakał, jak dobierał, czyli co noszą na nosach ministrowie i posłowie

Minister spraw zagranicznych w damskich oprawkach w europarlamencie, minister sprawiedliwości w skrzywionych okularach czy posłanka w dwóch parach okularów na nosie. Optycy bacznie obserwują naszą scenę polityczną pod kątem noszonych okularów. Okazuje się, że wiele się na niej dzieje. Można o tym się przekonać w rozmowach z optykami i na facebookowej stronie Optyk płakał, jak dobierał.

Dobrze dobrane okulary mogą zdziałać cuda. Mogą ukryć opadające powieki, zeza lub odwrócić uwagę od nie najlepszego pierwszego wrażenia, przenosząc uwagę na zauszniki okularów. Można też inaczej zaakcentować nos, poprawić owal zbyt okrągłej twarzy, odwrócić uwagę od silnie zarysowanej kości żuchwy, powiększyć oczy.

Okulary mogą wpłynąć na odbiór osoby w życiu społecznym i publicznym. Politycy przeważnie wybierają mocno zaakcentowane, czarne albo szylkretowe oprawki, które będą przyciągały uwagę. Albo bardzo proste, delikatne patenty, których nie będzie widać. To oprawki, które są wiercone i utrzymują się na czterech wkrętach. – Gdy ktoś musi nosić okulary, bo ma wadę wzroku, ale chce podkreślić, że mają służyć tylko do pracy, wybiera te proste, bez mocnych akcentów – mówi zaprzyjaźniony optyk z północnej Polski.

Mistrzowie nietrafionych okularów

Zupełnie inaczej podszedł do sprawy Ryszard Kalisz, który „ma dużą okrągłą twarz z wyraźnie zaakcentowaną dolną częścią”, jak ocenia optyk. Wybrał sobie kiedyś dużą damską oprawkę Prady, mocną, masywną, która zdecydowanie do niego nie pasowała. – Brwi całkowicie ukryły się za okularami albo pojawiały się w świetle szkła, twarz źle wyglądała. Skutek był taki, że wokół okularów Kalisza zrobił się duży szum – przypomina optyk, który ze względu na bohaterów tekstu prosi o anonimowość. Kalisz znany jest z nietrafionych okularów: albo są za małe, albo zauszniki w nich się rozchodzą. A przecież w zausznikach są fleksy, specjalne załamania, które pozwalają na dobre ich odgięcie.

Innym mistrzem nietrafionych okularów jest Witold Waszczykowski. Prezentuje się w damskich oprawkach, np. w „kocich”, bardzo zadartych do góry. – Jest fanem damskich albo pożycza okulary od żony – mówią optycy. A może gdzieś jedzie, zapomina okularów, ktoś mu podaje pierwsze z brzegu. Tak było właśnie podczas wizyty w europarlamencie: obecność Waszczykowskiego była zaakcentowana damskimi oprawkami na nosie. – Wydaje się, że nie zwraca na to uwagi albo ma dużo okularów pod ręką i sięga po przypadkowe oprawki. Minister jest częstym gościem profilu Optyk płakał, jak dobierał – wyjaśnia specjalista. Były premier Kazimierz Marcinkiewicz też ostatnio wystąpił w damskich oprawkach, być może po byłej już żonie.

Natomiast Zbigniew Ziobro nosi okulary męskie, i owszem, ale zawsze przekrzywione. – Okulary ministra albo opadają, albo przekrzywiają się w różnych kierunkach. Na zdjęciach pozowanych okulary są prosto, ale na reporterskich – krzywo. Oprawki uciekają przeważnie prawą częścią do góry – ocenia ekspert.

Dobre oceny zbiera Tadeusz Cymański. – Zanim został europosłem, nosił okropne okulary. Był to stary model, oprawki rozchodziły się, opadały. Do tego górna ramka kończyła się tam, gdzie zaczyna się linia rzęs, co jest największym błędem. Teraz zainwestował, oprawki zostały dobrze dobrane, są eleganckie, proste, klasyczne, męskie – wylicza fachowiec.

Jerzy Owsiak i Michał Kamiński stawiają na białe okulary. Kamiński wcześniej, kiedy był bardziej okrągły na twarzy, wybierał oprawki o odważniejszych kształtach. Teraz, kiedy mocno zeszczuplał, okulary przykuwają wzrok intensywnym kolorem.

Okularnice w polityce

Optycy mówią, że dobrze dobrane okulary są jak dobrze zrobiony makijaż, który nie spływa, i w takich okularach zawsze będzie się dobrze wyglądać. I tu uwagi domaga się posłanka Krystyna Pawłowicz, która zawsze ma przy sobie albo na sobie więcej okularów. – To starsze modele. Zakłada okulary jedne na drugie, czyli najpierw te do dali, a później drugie, do czytania. Nie wygląda to ani poważnie, ani ładnie. Być może nie chciała szkieł progresywnych albo nie jest w stanie do nich się przyzwyczaić, a może nikt pani Pawłowicz nie podpowiedział takiego rozwiązania. Takie okulary ułatwiają życie, nie trzeba szukać drugiej pary i nakładać dość komicznie jednych na drugie. Wyglądają dyskretnie i pozwalają coś szybko przeczytać, podpisać, przemieścić się – wymienia optyk. Przyjrzał się też Annie Grodzkiej, która wybiera okulary bardziej przykuwające uwagę, z różnym efektem. – Wyciągnięcie ramkami i zwrócenie uwagi na kości policzkowe, na górną linię twarzy przynosi lepszy efekt niż proste, prostokątne okulary, akcentujące żuchwę, która jest mocna, niemal męska – podsumowuje styl byłej posłanki fachowiec.

Krytykuje też inną byłą posłankę, Joannę Senyszyn, która nosi szkła o dużej mocy. Kiedy wybierała delikatne oprawki przy grubych szkłach o dużej mocy, wyglądała źle. – Czasem na zdjęciach widać słoje, które powstają w danym szkle, przy minusach tak jest, że boczne zewnętrzne krawędzie bardzo mocno „wychodzą”, można to ukryć w oprawkach pełnych, z szerszymi zausznikami. Podobnie jest zresztą z okularami Bronisława Komorowskiego. Ogólnie oprawki były wybierane dobrze, ale przy dużych mocach lepiej wybrać taką, która bardziej chowa szkła, albo cieńsze szkła i ukrycie grubości z boku – podpowiada optyk.

Ewa Kopacz ma z reguły dobrze dobrane oprawki. Na początku nosiła bardzo delikatne, podniesione do góry „łezki”. Te następne były już bardziej agresywne, by zwrócić uwagę, przekonać do właścicielki. Są ładnie wyciągnięte do góry, dobrze się prezentowały i pokazywały jej oczy.

Była szefowa gabinetu prezydenta Małgorzata Sadurska na początku nie nosiła okularów, ale gdy przyjęła prestiżową funkcję, zainwestowała w oprawki, które ładnie akcentują oczy i pokazują, że kobieta może być stanowcza, silna i pełnić ważne funkcje. Dobrze dobrane okulary noszą minister Anna Zalewska, choć to na sposób widzenia polskiej edukacji nie wpłynęło, i marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska. Nawet rzeczniczka PiS Beata Mazurek, z silnymi szkłami w okularach wygląda coraz lepiej, np. z czarnymi oprawkami. – Musi mieć kogoś, kto nad nią czuwa. Czasami zdarzają się jej wpadki, ale na ogół to metamorfoza na plus – uważa optyk.

Celebryci w wypożyczonych oprawkach

Politycy powinni ostrożnie obchodzić się z fotochromami, które ciemnieją na słońcu. Zdarza się, że np. żona prezydenta Stanów Zjednoczonych Melania Trump zakłada piękne okulary słoneczne, mocno zaakcentowane. Jej to jeszcze uchodzi, ale jeżeli premier czy prezydent mocarstwa nosi ciemne okulary podczas oficjalnych spotkań, jest to już wbrew protokołowi dyplomatycznemu, do tego źle wygląda na zdjęciach i w telewizji. – Powstaje wrażenie, że osoba nie jest wiarygodna, próbuje coś ukryć i schować się za czymś, ukryć oczy. A jesteśmy przyzwyczajeni, że kontakt wzrokowy podczas rozmowy jest najważniejszy – zaznacza optyk.

Uważają na to także duchowni, którzy wybierają zwykle jeden styl okularów. Oprawki mają być delikatne, bez mocnych akcentów, najlepiej złote lub srebrne, by nie rzucały się w oczy, a szkła nie były przybarwione. Rzadko decydują się na fotochromy, żeby nie tracić kontaktu wzrokowego z „owieczkami”.

– Jest też taka moda, bardziej wśród celebrytów, którzy na różne imprezy zakładają designerskie ekscentryczne oprawki. Widać, że nie ma szkła korekcyjnego, a oprawa jest np. pożyczona z kolekcji. Tak właśnie zrobiła m.in. Justyna Steczkowska, widoczne na szkłach sygnatury zepsuły efekt. Odradzałbym politykom takie eksperymenty – mruga porozumiewawczo optyk.

Okulary to odpowiedzialność

Skąd wynikają błędy czy pomyłki w doborze okularów? Czasami z mody. – Teraz wraca moda na mocno zaakcentowane okulary, także okrągłe, które były modne dawno temu. A nie są to oprawki dla wszystkich. Albo jest schemat, że blondynkom dobrze jest w niebieskim. Trzeba wiedzieć, czy blondynka ma jasną karnację, czy cienie pod oczami, wychodzące żyłki, bo kolor czasami może bezlitośnie coś podkreślić. Jeśli czerwone oprawki założy blondynka z tendencją do czerwienienia się, to oprawka wszystko spotęguje i można stać się pąsową różą – wyjaśnia pan od okularów. Im wyższe stanowisko, pozycja, tym dobór oprawek ma większe znaczenie. W niektórych firmach obowiązuje dress code obejmujący także okulary. Nie mogą być bardzo mocno zaakcentowane albo pstrokate, nie pasuje to do wizerunku firmy. Odpowiednie okulary w przypadku najwyższych polityków to już odpowiedzialność za reprezentowanie państwa. Albo jego ośmieszanie.

Wydanie: 34/2017

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy