Orzeł Biały

Orzeł Biały

Bez uprzedzeń

„Nike” jest największą nagrodą literacką w Polsce. Miłośnicy literatury nie są jednak z niej zadowoleni. Uważają, że przyznaje się ją za książki zbyt cienkie, tak pod względem objętości, jak treści. Mająca u czytelników wielkie powodzenie uczona, pełna bogatych treści i znakomicie napisana „Mitologia Greków i Rzymian” Zygmunta Kubiaka przegrała w finale z oprawionym, co prawda, w bardzo twarde okładki, ale rzadko zadrukowanym „Pieskiem przydrożnym” (miłym w czytaniu i ulotnym w treści). Już same nominacje do nagrody nie wszystkim się podobają i nie daj Boże, aby się o nich dowiedział Marceli Reich-Ranicki, bo mógłby się utwierdzić w swoich niezbyt pochlebnych opiniach o polskiej literaturze. A co on pomyśli, to szerokiemu światu przez telewizję obwieszcza i zapewniam, że gdy mówi o naszej literaturze po niemiecku, to się wcale nie krępuje, sam słyszałem. Nagroda „Nike” nie mówi jednak całej prawdy o stanie naszej literatury, ujawnia jedynie to, co popierają koła dla niej miarodajne i jaką literaturę one chciałyby mieć. Istnieje obok literatury dla miłośników literatury inna odmiana pisarstwa, jego cięższy kaliber, z treściami filozoficznymi, historycznymi i moralnymi. Jest to pisarstwo zaangażowane w walkę idei i w dramaty polityczne naszego czasu. Nie przechodzi ono niezauważone, wprost przeciwnie, ma ono swoją „Nike” i może jeszcze bardziej, jak to mówią, prestiżową. Tą jeszcze wyższą nagrodą literacką jest Order Orła Białego. Nie został on ustanowiony jako nagroda literacka, ale w nią się w Trzeciej Rzeczypospolitej obrócił. Popełniono dwie czy trzy niekonsekwencje, ale w przeważającej ilości otrzymali ten order pisarze i dziennikarze: Herling-Grudziński, Jerzy Turowicz, Czesław Miłosz, Leszek Kołakowski; chyba nie za same czyny heroiczne odznaczeni Orłem Białym zostali pisarze polityczni Jan Nowak-Jeziorański i Władysław Bartoszewski. Nie wszystkich pisarzy z grona kawalerów orderu wymieniłem, ale dowód na literacki i dziennikarski charakter tego wielkiego wyróżnienia został chyba dany. Ksiądz Tischner także nie za to został odznaczony, że był uroczym katolikiem-epikurejczykiem, lecz chyba za swoje liczne książki.
Widzimy, że Trzecia Rzeczpospolita, w przeciwieństwie do Drugiej oraz tak zwanego prezydenta RP na wychodźstwie, zasług pisarskich nie lekceważy, co więcej, zalicza je do czynów najbardziej zarazem wyzwolicielskich i państwowotwórczych. Polska polityka stoi na słowie, z książek została zbudowana i należy się modlić, aby nie była równie ulotna jak te słowa i łatwopalna jak książki. Nie doszła mnie wiadomość, czy wśród odznaczonych znalazł się ktoś zasłużony dla budownictwa albo przemysłu, albo nauk ścisłych, albo prawa, albo wojskowości. Administratorów tak samo jak generałów nasza państwowość i nasz naród nie potrzebują, w każdym razie nie cenią. Utwierdzamy swój byt narodowy w słowie drukowanym albo wygłaszanym przez radio. Cóż nam po materii? Przyjdą, stratują, spalą, zburzą i tylko ruiny zostaną. Zostaną też bohaterowie, których odznaczymy, jeżeli napiszą książki. Jeżeli nie napiszą, jak lotnik Skalski, nikt o nich nie będzie słyszał.
Nie odbierając Orłowi Białemu jego roli w promowaniu literatury domniemanego większego kalibru, może jednak należałoby śmielej korzystać z myśli, jaka przyświecała tym, którzy go ustanowili. Czy wielce szanownej kapitule i wielce szanownym kawalerom orderu nie dokucza świadomość, że jeden z najbardziej zasłużonych dla Trzeciej Rzeczypospolitej polityków znajduje się poza ich gronem? Czy oni, którzy, owszem, dzielnie towarzyszyli wielkiemu przewrotowi i dobrze na nim wyszli, nie wydają się sami sobie troszeczkę mniej zasłużonymi niż ten, który przewrót skutecznie przeprowadził i zrobił to tak ostrożnie, że, wbrew temu, co się zawsze podczas takich przewrotów działo, nikt nie ucierpiał? Znaj proporcję, szanowna kapituło. Gadać swobodnie przez radio pozostające w bezpiecznym oddaleniu, nieubłaganie głosić wolność słowem drukowanym, sprzed ołtarza sprawiedliwości wzywać – wszystko to są czyny bardzo chwalebne, ale pod względem doniosłości, stopnia odpowiedzialności, konsekwencji historycznych znajdują się dużo poniżej decyzji, którą podejmuje jednostka stojąca na czele państwa, mająca pod swymi rozkazami trzysta tysięcy wojska, sto tysięcy policji i pod swoją, że tak powiem, odpowiedzialnością trzydzieści osiem milionów ludzi.
Osobiście nie jestem sympatykiem generała Jaruzelskiego. Nie podobały mi się idee, w imię których rządził, ani poglądy, które zaciemniały mu obraz faktów, gdy postanowił zmienić ustrój (bo jednak postanowił, choć sobie zmiany inaczej wyobrażał, niż one przebiegły w rzeczywistości; bez tego postanowienia mogły przebiegać katastrofalnie i z innym skutkiem końcowym). Mówić jednak o poglądach czy ideach takich lub owakich, gdy chodzi o decyzję tak wielkiego znaczenia i tak przełomową, jaką była decyzja generała Jaruzelskiego, to narażać się na śmieszność. Kto z najuczeńszych polityków i politologów wyobrażał sobie, że można totalitaryzm obalić za pomocą demokratycznych wyborów? I rzeczywiście nie było to możliwe. Jaruzelski najpierw ten system swoim charakterystycznym utajnionym sposobem rozmontował i dzięki temu dopiero mogły mieć miejsce wybory, jako postawienie kropki nad i. Nie zapominajmy, że „i” ma kropkę i stawianie drugiej kropki niczego nie dodaje do rzeczy. Nie mając, jak powiedziałem, sympatii do generała Jaruzelskiego i nie starając się go bronić, bo trudno bronić kogoś, kto się kaja (ja nie wiem, dlaczego on się kaja), daję pełną swobodę swoim oczom, aby zobaczyły rzeczy takimi, jakimi one są. I te niezależnie od mojej sympatii czy antypatii oczy widzą, że generał Jaruzelski jest postacią o wymiarze historycznym, że jego rola w historii Polski była pozytywna i wielka (Wielopolski, któremu się udało, w przybliżeniu). Dla kapituły Orderu Orła Białego wniosek z tego wynika taki, że ten order, który nie miał szczęścia w przeszłości, całkiem zmarnieje, pozostanie nagrodą literacką, jeżeli nie zostanie uwiarygodniony przez jedyną dziś żyjącą w Polsce (o Rzymie nie mówię) postać o znaczeniu historycznym.

Wydanie: 50/2001

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy