Oscary dla „Smoleńska”

Oscary dla „Smoleńska”

Krok po kroku nasze placówki zaczynają ewoluować w kierunku czasów PRL, kiedy trzeba było przedstawiać liczbę materiałów pozytywnych napisanych przez miejscowe gazety albo bronić różnych decyzji Warszawy. Nasze placówki też muszą bronić polskiego rządu w wojnie z Trybunałem Konstytucyjnym, ale na tym lista ich obowiązków się nie kończy.
Mają bowiem oficjalnie wyznaczone zadania. A jednym z nich, obowiązującym od maja tego roku, jest promowanie „dziedzictwa myśli politycznej prezydenta Lecha Kaczyńskiego”.
Tym zajmować się mają nasze ambasady, konsulaty i instytuty polskie.
Jak to zrobić? Co to jest „myśl polityczna Lecha Kaczyńskiego”?
Przez moment w naszych placówkach zrobił się popłoch, bo jak promować coś, czego nie ma? Ale szybko zorientowano się, jak sobie z tym radzić. Przykład dał Londyn – kiedy tamtejsza ambasada zorganizowała spotkanie ze Sławomirem Cenckiewiczem i Adamem Chmieleckim, autorami biografii byłego prezydenta. Spotkanie dotyczyło „prezydentury, tragicznie przerwanej w Smoleńsku”. Więc już było wiadomo, jak to ma wyglądać.
Teraz naszym placówkom trafiła się kolejna gratka. Film „Smoleńsk”. Nie miejmy złudzeń – na to dzieło chodzić będą nie tylko wycieczki szkolne, co już zapowiedziała minister edukacji Anna Zalewska, ale i polscy dyplomaci. Bo projekcje „Smoleńska” staną się głównym punktem działalności instytutów polskich, ambasad, konsulatów. A polska dyplomacja zostanie zaangażowana w jego promowanie, przepychanie na różne festiwale, do lobbowania w sprawie nagród. To będzie zresztą dość miłe zajęcie. Bo pewnie na taki lobbing placówki dostaną dodatkowe fundusze. Poza tym nawet jeśli się nie uda niczego załatwić, to nic się nie stanie. Zawsze można będzie powiedzieć, że Rosja zaszkodziła.
Pamiętajmy też o jeszcze jednym elemencie. Otóż tę promocję organizować będą przeważnie nowe ekipy. Minister Waszczykowski zmienia bowiem obsady ambasad, ale nie tylko – instytutów polskich również.
Jak podały niedawno media, 13 z 24 szefów instytutów polskich otrzymało ocenę negatywną z rekomendacją odwołania. No to będą odwołani, nikt w to nie wątpi. Spodziewajmy się więc „dobrej zmiany” m.in. w Wilnie, Berlinie, Paryżu, New Delhi, Bukareszcie, Kijowie i Madrycie.
Te zmiany zresztą już następują.
Nowa władza przyjęła ustawę, która znosi wymóg konkursów przy obsadzie tego typu stanowisk, więc może brać, kogo chce.
Do Rzymu jedzie Agnieszka Bender z KUL, specjalistka od gobelinów i sztuki ozdobnej, która do tej pory z dyplomacją nie miała nic wspólnego. Do Berlina, na stanowisko zastępcy dyrektora, jedzie Małgorzata Bochwic (córka dziennikarki Teresy Bochwic, niedawno wybranej członkini KRRiTV), wcześniej tłumaczka.
I w ten sposób otwierane są przed ludźmi „dobrej zmiany” wrota kariery.
Miłego wyświetlania filmu „Smoleńsk” i gorących dyskusji na temat tego dzieła…

Wydanie: 2016 37/2016

Kategorie: Kronika Dobrej Zmiany
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy