Pamiętnik IV Rzepy

10.04 Jeżeli podpadniemy naszemu prawu, to wtedy wsiadamy do taniego samolotu i udajemy się do Anglii, która natychmiast zacznie nas chronić przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Wystąpiliśmy do nich z prośbą o wydanie nam obywatela, który w naszym kraju molestował seksualnie, i gwardia sprawiedliwości królewskiej odpowiedziała, że nie odda nam tego pana, ponieważ on, kiedy się dowiedział, że jego własne państwo poszukuje, wpadł w depresję, a być może nawet nie wpadł, tylko powiedział, i Angole rzekli:
– Nie oddamy.
– Dlaczego? – zapytaliśmy
– Bo człowiek który u nas wpadł w depresję, nie może opuścić Anglii.
Z kolei ja wpadłem w depresję, kiedy wyczytałem, że utrzymanie jednego więźnia kosztuje nasze państwo 1,7 tys. zł miesięcznie, kiedy człowiek na wolności musi za 700. To w takim razie rzeczywiście, że lepiej go zaobrączkować, zostawić w domu, dać mu 500 zł i niech kombinuje, a państwo ma 1,2 tys. zł na kolejnych i w ten sposób w jakiejś nieodległej przeszłości będzie można posadzić całe społeczeństwo.
12.04 Jadę do mojego ukochanego Olsztyna na koncerty i zastanawiam się po drodze, dlaczego pan premier wysłał jednocześnie dwa listy, do byłego premiera Leszka Millera i do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, zapraszając na prawdziwe rozmowy, a nie z życzeniami wesołego wielkanocnego jajeczka. Jedni mówią, że coś od nich chce, a drudzy powiadają, że chce ich pogodzić, co wydaje się bez sensu, ponieważ obaj panowie nie są ze sobą skonfliktowani, a nawet łączy ich szorstka przyjaźń, tak powiedział Monice Olejnik Leszek Miller. Szorstka przyjaźń polega na tym, tłumaczę, bo nie wszyscy słuchali tej rozmowy, a więc polega na tym, że mężczyźni ocierają się o siebie. Z tym, że to nie jest takie ocieranie się, jak robi to kotek, który chce, żeby go natychmiast wziąć na kolana albo wypuścić na podwórko, podchodzi i robi wtedy tak… szur ogonkiem. Nie jest takie, ponieważ mężczyźni nie mają takich ogonków. Ocieranie się mężczyzn złączonych szorstką przyjaźnią polega na tym, że idą, dajmy na to, korytarzem i mijają siebie, ponieważ nie zdążyli wyjść na przykład drabiną przez okno, mijają siebie (czyli się ocierają), mówiąc: – Cześć! I idą dalej. I to powiedziane bez patrzenia sobie szczerze w oczy szorstką przyjaźnią. I tak właśnie pan premier Miller przyjaźni się z panem prezydentem Kwaśniewskim. Przyjaźnią się w ten sposób od mniej więcej 2005 r. Tak więc trzeba przyznać, że jak na polityków to są niebywale konsekwentni, nie jak przyjaźń pana premiera Kaczyńskiego z Andrzejem Lepperem, która jest bardziej burzliwa od niejednego romansu, gdyż obaj kochają bez wzajemności, ale za to nie cierpią z wzajemnością. Dzisiaj rano gruchnęła wiadomość, że Aleksander Kwaśniewski chce założyć ruch obrony praw człowieka i być może pan premier Kaczyński chce go zapytać, przed którym ma chronić.

Wydanie: 16/2007

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy