Pieski świat otacza słowa

Pieski świat otacza słowa

Laureat Nike Jerzy Jarniewicz ze swoim stylem jest na antypodach literackich trendów


Jerzy Jarniewicz jest autorem związanym z Łodzią, z bogatym dorobkiem literackim. To także profesor nauk humanistycznych, filolog angielski, tłumacz i autor szkiców o literaturze i o przekładzie.


Odbierając jedną z najważniejszych nagród literackich w Polsce, Jerzy Jarniewicz żartował, że czytelników poezji jest tylu, „co poległych pod Termopilami”. Poeta zadeklarował, że przyjmuje tę nagrodę jako nagrodę dla poezji w ogóle. Dla poezji, która jest niszą nisz i ledwie strumykiem wpływającym do oceanu literackich publikacji.

Wystarczy wejść do pierwszego lepszego empiku czy innej sieciowej księgarni (tych niezależnych jest coraz mniej), by o tym się przekonać. Poezja zajmuje najwyżej kilka półek, gdzieś na obrzeżach literatury, w bliskim sąsiedztwie foremek do ciasta i gier planszowych.

Zwycięska książka, tom poetycki „Mondo cane”, jest opowieścią o wstydzie, słabości, cielesności, przemijaniu, ale i próbach cieszenia się z życia. Tytuł nagrodzonej książki może oznaczać psi świat. Z jednej strony, to świat nędzy i braku perspektyw, ale z drugiej – to rzeczywistość prostych, często fizycznych doznań i przyjemności. Jeśli jest tu melancholia, to rozpięta pomiędzy zwierzęcym witalizmem a widmowością nieistnienia, jeśli miłość, to daleka od emfazy i tanich deklaracji. Kość z kości i ciało z ciała.

Świat z „Mondo cane” to uniwersum drobnostek i nieważności, daleko od wielkiej i małej polityki, całej banalnej codzienności relacjonowanej 24 godziny w radiu, telewizji i internecie. Daleko od tego, co znika, od newsów dnia i trendów z Instagrama. Tak, poezja miewa pieskie życie, ale też bywa najodpowiedniejszą formą do ujęcia spraw fundamentalnych, podstawowych. W końcu poezja to sztuka precyzji, odwagi w przełamywaniu schematów, to konkret. A konkretu w tych czasach chaosu, w epoce baumanowskiej płynnej nowoczesności, jest jak na lekarstwo.

Jak pisał Jerry Hopkins w biografii Jima Morrisona, „bycie poetą to coś więcej niż pisanie wierszy […] to również podjęcie szczególnego zobowiązania: by zaakceptować tę tragiczną rolę, jaką wyznaczył los, cieszyć się nią i godnie ją wypełniać”. To podjęcie tego pieskiego życia, bez nadziei na pieniądze, sławę i uznanie. Dziś, jeśli chce się na układaniu rymów i pisaniu strof coś zarobić, trzeba być raperem. Poeci, którzy ważą słowa i myśli (dlatego Jarniewicz, odbierając nagrodę, powiedział, że nie chce wygłaszać pochopnych manifestacji politycznych), to skamieliny w czasach TikToka.

Jarniewicz ze swoim stylem jest na antypodach literackich trendów. Jest outsiderem, który opiewa minione (tytułowy wiersz tomiku odnosi się także do filmu „Mondo cane” z 1962 r., na który autor z powodu wieku nie został wpuszczony) i nie bawi się w aktualności i frazy, które mają być „trwalsze niż ze spiżu”.

„W poezji, jak w humanistyce, nie ma na szczęście uniwersalnych kryteriów, dla jednych poezja Eliota jest dziełem geniuszu, dla drugich – ślepą uliczką. I to jest piękne”, mówił w jednym z wywiadów Jerzy Jarniewicz.

W pewien sposób nagrodzona książka bardzo się różni od innych pozycji, które znalazły się w finale Nike 2022, zwłaszcza od „Oni. Homoseksualiści w czasie II wojny światowej”, za którą Joanna Ostrowska dostała laur czytelników. Ostrowska jest aktywistką, a jej książka ma wyraźnie polityczne DNA – choć opowiada o przeszłości, jest krzykiem skierowanym do dzisiejszej klasy politycznej, która zamiast od historii się uczyć, głupio z niej ściąga.

„W końcu nagrodę literacką zdobyła książka literacka”, napisał jeden z krytyków na gorąco jeszcze z gali Nike, która odbywała się w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego.

Nagrodę dla Jarniewicza odczytuję jako znak, że poezja, a szerzej literatura, nie musi być służebna, nie musi być ulotką dla ideologii, poręcznym narzędziem aktywistów czy polityków. Może być sobą i w tej swojej nieważności, taka psia i marna, może być wielka.

Lubię to w poezji. Takie bezczelne skupienie się na sobie i na warstwie literackiej. To oczywiście nie oznacza, że jest ona bezzębna i upasiona ptasim mleczkiem. Poezja może zachwycać i zmieniać świat, ale tylko świat tego jednego człowieka, czytelnika. W literaturze bowiem zawsze liczy się do jednego.


Tytuł tekstu pochodzi z pierwszej strofy wiersza „Mondo cane”


Fot. Andrzej Iwańczuk/REPORTER

Wydanie: 42/2022

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy