Armaty zamiast masła

Armaty zamiast masła

Jedyne dopuszczalne związki partnerskie w katolickiej Polsce pod rządami prawicowych fundamentalistów to kołtuństwo z ciemnotą. Mówiąc inaczej, związek ministra Gowina z rządzącej PO z Krystyną Pawłowicz, posłanką PiS. Jakaż PO-PiS-owa para! A jak dobrze oddaje atmosferę polityczną, która panuje w Polsce od 2005 r.!
PO-PiS-owa wielka smuta powoli jednak dobiega końca. Przybywa wyraźnych sygnałów, że hegemonia prawicy zakończy się z wielkim hukiem. Najwyższa pora!
W sferze społeczno-ekonomicznej neoliberalne koncepcje ostatecznie się kompromitują. Ci, którzy, prywatyzując wszystko, co się da, obiecywali mieszkańcom Polski dobrobyt i raj, ostatnio zupełnie zamilkli. Nie da się w nieskończoność nawoływać: „Więcej rynku!”, kiedy rynek pozostawiony sam sobie nie chce działać. Danych GUS za ostatni kwartał 2012 r. nie można tłumaczyć tylko „technicznym kryzysem” i chwilowym zwolnieniem. Przypomnijmy, że produkcja zmniejszyła się w grudniu o ponad 10% wobec końcówki 2011 r. W budownictwie nastąpiła zupełna zapaść – spadek produkcji o 25%. Tak złych wyników nie spodziewali się nawet pesymiści. Nic nie wskazuje, aby polskie budownictwo szybko wyszło z dołka. Można tylko pomarzyć o czasach, kiedy – tak jak w latach 70., w okresie PRL – budowano w kraju rocznie ok. 300 tys. mieszkań, które nie kosztowały obywateli niewyobrażalnych pieniędzy, jak to się dzieje w kapitalistycznej Polsce. W ocenie efektywności ekonomicznej nasi dyżurni komentatorzy medialni mają jednak różne wskaźniki dla czasów obecnych i tych, o których nie można się dobrze wypowiadać.
Początek 2013 r. to dalsze pomniejszenie płac i wzrost bezrobocia, które osiąga 14%, co oznacza, że są powiaty, gdzie już teraz wynosi 25%. Statystyczny bum edukacyjny, którym chwalono się jeszcze niedawno, w tej chwili zmienia się w eksplozję bezrobocia wśród młodych. Polacy przestają kupować i w codziennym życiu oszczędzają, na czym się da. Najagresywniejsze i najbardziej kiczowate reklamy nie zachęcą ludzi do zakupów, jeśli w portfelu coraz mniej, a oszczędności większość Polaków w ogóle nie ma. Jeżeli przypomnimy, że prawie 60% polskiego PKB pochodzi z konsumpcji i korzystania z usług przez zwykłych, szarych obywateli, to nawoływania fundamentalistów rynkowych o cięcia wydatków socjalnych i zamrożenie płac brzmią jak bełkot pijanego szaleńca. Gwałtowny spadek PKB i słabnąca złotówka są dopełnieniem ponurej atmosfery.
W takich warunkach w czasach PRL mielibyśmy już całkowitą blokadę strajkową kraju. A teraz zupełna cisza. Jedynie minister Siemoniak ma genialny pomysł na ożywienie gospodarki: więcej pieniędzy na zbrojenia! Nie ma środków finansowych na badania naukowe, opiekę zdrowotną ani utrzymanie szkół, ale są na zabawki dla generałów. Siemoniak, który jak mały chłopiec wciąż chciałby się bawić pistolecikami i karabinami, twierdzi, że „zamówienia zbrojeniowe to nowe miejsca pracy i podatki dla państwa”, i ogłasza, że Polska w najbliższych latach wyda 130 mld na zakup broni.
30 stycznia obchodzono tragiczną rocznicę przejęcia władzy w Niemczech w 1933 r. przez niepozornego pana z wąsikiem, który mówił podobne rzeczy: że zbrojenia zlikwidują bezrobocie i zapewnią Niemcom bezpieczeństwo i dobrobyt. Rudolf Hess, jeden z przywódców III Rzeszy, wyraził ten pomysł na politykę w prostym haśle: „Armaty zamiast masła”. Sześć lat później na kontynencie rozpętało się wojenne piekło.
Siemoniak nie musi się czuć osamotniony w dzisiejszej Europie, ponieważ podobną drogą podąża prawicowy rząd w Grecji. Grecja tonie w długach i tnie wszelkie wydatki na cele socjalne, co doprowadza do nędzy dużą część społeczeństwa, ale władze transze finansowe UE przeznaczają na zakup samolotów, pojazdów opancerzonych i łodzi podwodnych… Czy Polska ma naśladować Grecję?
Na co konkretnie rząd Tuska chce wydać pieniądze na zbrojenia? Na zakup ok. 70 śmigłowców, na rakiety średniego i krótkiego zasięgu oraz na samoloty bezzałogowe (słynne drony strzelające w Afganistanie). Po co Polsce drony? Czy rząd ma zamiar jeszcze dokładniej inwigilować obywateli i zamiast agenta Tomka wpuszczać do sypialni mikrodrony? A po co Polsce amerykańskie rakiety typu Cruise? Wybieramy się na kolejną wojnę? Czy może w ten sposób PO-PiS-owa koalicja chce odzyskać wrak posmoleński?
W całej Europie w wyniku kryzysu tnie się budżety zbrojeniowe. W Polsce, jak w Grecji, jedynie obronność ma zapewnione stałe finansowanie na poziomie 1,95% polskiego PKB.
Czas, aby lewica też przemówiła w tej sprawie – lepiej, żeby Polska była krajem sytych obywateli niż kraikiem o mocarstwowych ambicjach jego przywódców, oderwanych od rzeczywistości i wymachujących przy każdej okazji szabelką.

Wydanie: 6/2013

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Komentarze

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy